Wejdź na stronę główną NATO
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO
      Bieżący numer: Lato 2005 Poprzednie numery  |  Język
Wejdź na stronę główną NATO
 Spis treści
 Wprowadzenie
 Streszczenia
 Debata
 Historia
 Analiza
 Dodatek
 specjalny
 Recenzja
 Sprawy
 wojskowe
 Autorzy
 Bibliografia
 Łącza (linki)
 W następnym
 numerze
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO Kontakt z redakcją/subskrypcja Wersja do drukowania

wyślij ten artykuł do przyjaciela

Historia

Przystąpienie Niemiec do NATO: 50 lat później

Helga Haftendorn analizuje debaty i wydarzenia związane z przystąpieniem Niemiec do NATO, 50 lat po tym wydarzeniu.


Rodząca się historia: 23 października 1954 roku Rada
Północnoatlantycka zaprosiła Niemcy do członkostwa
w Sojuszu. (© NATO)

Przystąpienie Niemiec Zachodnich do NATO 6 maja 1955 r. odbywało się w kontekście zarówno konfliktu Wschód-Zachód, jak i projektu integracji europejskiej. Druga tura rozszerzania NATO, dzięki której Republika Federalna Niemiec stała się 15. członkiem Sojuszu, była ważnym krokiem w powojennej odnowie tego kraju i utorowała drogę do odgrywania przez Niemcy znaczącej roli w obronie Europy Zachodniej podczas zimnej wojny.

Zarówno NATO, jak i RFN powstały w 1949 r. Traktat Waszyngtoński w momencie podpisywania, w kwietniu 1949, był tradycyjną umową sojuszniczą, w której 12 państw członkowskich zobowiązało się podjąć adekwatne środki w przypadku ataku skierowanego przeciwko jednemu z członków ze strony zewnętrznego wroga. W tym czasie Sojuszowi brakowało struktury politycznej, wspólnego dowodzenia oraz sił, które byłyby specjalnie przeznaczone do jego obrony. Sama w sobie, Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, to jest struktura gwarantująca realizację traktatu, powstała dopiero po wybuchu wojny koreańskiej w czerwcu 1950 r., kiedy groźba ataku sił radzieckich w Europie Środkowej wydawała się nieuchronna.

Podobnie jak NATO, Republika Federalna Niemiec była dzieckiem zimnej wojny. Ustanowienie dwu państw na ziemi niemieckiej wynikało z niezdolności czterech mocarstw – Francji, ZSRR, Wielkiej Brytanii i USA – do wspólnego administrowania Niemcami, jak zostało uzgodnione podczas Konferencji Poczdamskiej. Blokada Berlina z 1948 i 1949 r. była jedynie przedsmakiem nadchodzącego konfliktu, a wojna koreańska potwierdziła najbardziej pesymistyczne poglądy o intencjach Rosjan.

W 1949 roku głośne myślenie o członkostwie Niemiec w NATO groziło wywołaniem tak negatywnej reakcji, że byłoby to samobójcze. Niemniej jednak, zarówno w Waszyngtonie, jak i w Bonn żywiono takie myśli. Stany Zjednoczone chciały wykorzystać niemiecką siłę roboczą do wzmocnienia swojej skromnej obecności wojskowej pozostawionej w Niemczech do pełnienia obowiązków związanych z okupacją, po wycofaniu i demobilizacji znacznej części sił wojennych. Jednak nawet ostrożne sugestie ze strony USA, aby rozważyć jakiś wkład wojskowy Niemców, spotykały się z silnym oporem francuskim. Mniej niż dwa lata po zakończeniu II wojny światowej nikt we Francji nie mógł sobie wyobrazić remilitaryzacji Niemiec.

W Bonn Kanclerz Konrad Adenauer nie miał złudzeń co do agresywnego charakteru radzieckiego komunizmu oraz skali zagrożenia militarnego. Uważał, że ponad 30 radzieckich dywizji rozmieszczonych na wschód od żelaznej kurtyny przewyższało zachodnie armie zarówno pod względem liczebności, jak i wyposażenia. Nawoływał mocarstwa okupujące do zwiększania ich sił oraz zakresu gwarancji bezpieczeństwa mających obejmować Republikę Federalną Niemiec. Prosił także doradców wojskowych o sporządzenie różnych koncepcji obrony Niemiec. Obejmowało to zarówno aktywizację policji, jak i stworzenie w Niemczech jednostek wojskowych, które mogłyby być zintegrowane w ramach armii europejskiej. Chociaż trzy mocarstwa zgadzały się z analizą Adenauera dotyczącą zagrożenia radzieckiego i dostrzegały potrzebę istnienia niemieckich sił zbrojnych, nie odważyły się powiedzieć tego publicznie.

Gdy sytuacja w Korei uległa pogorszeniu, a wzrastało prawdopodobieństwo radzieckiego ataku na Zachód, Rada Północnoatlantycka zdecydowała o przekształceniu Sojuszu Atlantyckiego w zintegrowaną organizację obronną oraz stworzeniu wspólnych struktur wojskowych i sił zbrojnych, do tworzenia których miała się przyczynić Republika Federalna Niemiec. Pierwszym krokiem było poproszenie Wysokich Komisarzy Państw Sprzymierzonych reprezentujących trzy mocarstwa zachodnie w Niemczech do prowadzenia konsultacji i pracy nad stworzeniem niemieckich jednostek bojowych. Członkowie NATO wyrazili również zainteresowanie francuską propozycją stworzenia wspólnej armii europejskiej, ale uznali, że realizacja tak ambitnego projektu wymagałaby czasu.

Opcje remilitaryzacji Niemiec

Chociaż wojskowi amerykańscy, podobnie jak ich niemieccy koledzy, woleli, aby Niemcy przyłączyły się do NATO, zarówno premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill w swoim przemówieniu w Strasburgu, jak i francuski premier Rene Pleven wzywali do stworzenia armii europejskiej. Równolegle do modelu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, której powstanie uzgodniono w 1951 roku pomiędzy Belgią, Francją, Niemcami, Włochami, Luksemburgiem i Holandią, miała powstać Europejska Wspólnota Obronna (EDC), a pod jej przywództwem miała być tworzona armia europejska.

Integracja wojskowa miała przebiegać na poziomie małych jednostek bojowych. Dowództwo miało być powierzone europejskiemu ministrowi obrony, odpowiadającemu przed Zgromadzeniem Europejskim i Radą Ministrów. Planowano powołać zintegrowany sztab generalny pod dowództwem oficera francuskiego. Zamówienia publiczne, wyposażenie i szkolenie miały być wspólnie planowane. Propozycja Plevena umożliwiała stworzenie przydziałów dla żołnierzy niemieckich, jednak bez tworzenia armii zachodnioniemieckiej.

W tym czasie na stole znajdowały się jednak trzy opcje. Najmniej kontrowersyjną propozycją było stworzenie niemieckiej federalnej policji, dysponującej wyposażeniem wystarczającym do radzenia sobie z rodzimymi sytuacjami nadzwyczajnymi oraz zapewnienie zaplecza kadrowego dla przyszłej armii niemieckiej. Druga propozycja zakładała zaproszenie Niemiec do członkostwa w NATO oraz integrację jego sił z potencjałem Sojuszu. Wreszcie trzecia propozycja odpowiadała planowi Plevena odnośnie do stworzenia armii europejskiej z kontyngentami niemieckimi. Państwom sprzymierzonym udało się pokonać międzynarodowe różnice dzięki podjęciu decyzji o jednoczesnym negocjowaniu z RFN opcji NATO, jak i Europejskiej Wspólnoty Obronnej. Nie było jednak zgody, która opcja powinna uzyskać priorytet.

Dla Adenauera, wojskowe zaangażowanie Niemców było zarówno środkiem do osiągnięcia celu, jak i celem samym w sobie. Po pierwsze, postrzegał on to zaangażowanie jako sposób poprawienia bezpieczeństwa Niemiec Zachodnich w obliczu remilitaryzacji strefy wschodniej Niemiec, dokonywanej przez ZSRR. Po drugie, widział w nim szansę na przyspieszenie końca okupacji niemieckiej, a przez to odbudowę suwerenności niemieckiej. Po trzecie uważał, że zaangażowanie to utoruje drogę do integracji europejskiej. Podczas negocjacji o remilitaryzacji Niemiec, Bonn nie był gotowy dopuścić, aby jego żołnierze służyli jako najemnicy, albo „mięso armatnie” Sojuszu, ani też nie mógł przystać na to, aby byli oni w otwarty sposób dyskryminowani.

W 1951 roku rozmowy pomiędzy Wysokimi Komisarzami Państw Sprzymierzonych a niemieckimi ekspertami wojskowymi na temat niemieckiego wkładu do NATO zaczęły się w Petersbergu niedaleko Bonn, równolegle z negocjacjami na temat EDC, które odbywały się w Paryżu na zaproszenie rządu francuskiego. Adenauerowi pozostało jedynie domyślać się, co rzeczywiście interesowało państwa sprzymierzone. Chociaż kanclerz Niemiec zdecydowanie opowiadał się za pogodzeniem z Francją i wyżej szacował szanse na remilitaryzację w kontekście integracji europejskiej, nie mniej jednak zdawał sobie sprawę z tego, że jedynie Stany Zjednoczone dysponowały potęgą właściwą do zagwarantowania bezpieczeństwa Niemiec. W rezultacie, Bonn nadał priorytet dyskusjom z Wysokimi Komisarzami na temat i wysłał jedynie małą delegację do Paryża. W obu miejscach dyskusja skoncentrowała się na tym, jak stworzyć jednostki niemieckie, które miałyby wojskowe znaczenie, a jednocześnie byłyby do zaakceptowania przez Francję. Jednak wkrótce było jasne, że jedyna opcja możliwa do zaakceptowania przez wszystkich to wariant europejski. Było to także satysfakcjonujące dla kanclerza Niemiec, który ponad wszystko chciał nie dopuścić do tego, aby mocarstwa zachodnie odłożyły remilitaryzację Niemiec na nieznaną przyszłość oraz pragnął uniknąć tego, by państwa sprzymierzone szukały rozwiązania kwestii niemieckiej i problemu bezpieczeństwa europejskiego poprzez negocjacje ze Związkiem Radzieckim, który zaproponował rozmowy w gronie czterech mocarstw.

Główne problemy związane z demilitaryzacją dotyczyły statusu niemieckich oddziałów, wielkości narodowo jednolitych jednostek oraz powiązań pomiędzy EDC i NATO. Kwestia wielkości jednostek została rozwiązana poprzez stworzenie małych dywizji, a powiązania miały być nawiązane na mocy deklaracji o wzajemnych gwarancjach. Jednak do samego końca negocjacji nierozwiązana pozostała kwestia regulacji niemieckiej produkcji zbrojnej. Bonn nie był gotowy zaakceptować nalegań Francji, aby Niemcy wyrzekły się możliwości odbudowania przemysłu zbrojeniowego.

Gdy 27 maja 1952 roku podpisano w Paryżu Traktat EDC z uzupełniającymi protokołami i listami, dla wszystkich było jasne, że nie był to wybór najlepszej opcji. Dla Stanów Zjednoczonych ważne było jak najszybsze wzmocnienie obronności Zachodu poprzez znaczący wkład Niemców. Jeśli to było niemożliwe do osiągnięcia w ramach NATO, powinno być osiągnięte poprzez stworzenie armii europejskiej. Jednak liczył się udział Francji. W tym samym czasie Paryżowi nie udało się ani niedopuszczenie do remilitaryzacji Niemiec, ani całkowite podporządkowanie wkładu wojskowego Bonn kontroli Francuzów. Natomiast Republika Federalna Niemiec nie zrealizowała swojego głównego celu, jakim było członkostwo w NATO. W końcu RFN zaakceptował rozwiązanie, które obejmowało wiele elementów dyskryminujących, ale przynajmniej otworzyło możliwość przyszłej bliższej integracji z Europą. Dzięki jednoczesnemu podpisaniu Traktatu Ogólnego, to jest Konwencji o Stosunkach pomiędzy trzema mocarstwami a Republiką Federalną Niemiec, Bonn osiągnął jednak perspektywę zakończenia rządów okupacyjnych i przywrócenia suwerenności narodowej. Pomimo całej krytyki, która spływała na rząd na arenie krajowej, miał on powody do satysfakcji ze swoich osiągnięć, pod warunkiem szybkiego ratyfikowania i realizacji obu traktatów.

Remilitaryzacja w jakiejkolwiek formie spotykała się z silną opozycją wewnątrz Niemiec – wywołała gorącą debatę na temat konstytucjonalności zaangażowania wojskowego Niemiec oraz doprowadziła do powstania krzykliwego ruchu politycznego o nazwie Beze mnie. Niemniej jednak EDC i Traktat Ogólny zostały we właściwy sposób ratyfikowane. Jednak były problemy z ratyfikacją we Francji, gdzie rosła opozycja wobec tych traktatów. Premier Pierre Mandes -France próbował stanąć po stronie rzeszy zaniepokojonych w swym kraju, próbując uzyskać dalsze ustępstwa od Niemiec, w tym odłożenie o 5-8 lat wprowadzania jakichkolwiek ponadnarodowych regulacji – w tym czasie niemieckie jednostki wojskowe miałyby być podporządkowane francuskiemu dowództwu. Domagał się także ustępstw Niemiec odnośnie do przyszłości regionu Saary administrowanego przez Francję. Gdy Bonn odrzucił te propozycje, ratyfikacja stanęła pod znakiem zapytania. Alternatywna opcja zakładająca członkostwo Niemiec w NATO również była zamknięta tak długo, jak Sekretarz Stanu USA John Foster Dulles był przekonany do rozwiązania związanego z EDC.

30 sierpnia 1954 r. francuskie Zgromadzenie Narodowe zagłosowało za zdjęciem traktatu EDC z porządku obrad. Wieloraki strach przez odrodzonymi Niemcami przeważył nawet pomimo tego, że Republika Federalna miała być ściśle zintegrowana ze społecznością europejską. Miesiąc wcześniej w Genewie Francja zdołała – przy wsparciu ZSRR – znaleźć rozwiązanie dla swojego uwikłania w Indochinach. Paryż miał zatem powód, aby życzliwie uwzględniać radziecki punkt widzenia. W międzyczasie polityki Niemiec i USA legły w gruzach. Wydawało się, że pięć lat mozolnych negocjacji poszło na marne.

Droga do NATO

W tym momencie inicjatywę przejął Londyn. Trzy mocarstwa sprzymierzone już w 1952 oświadczyły, że EDC nie udało się zmaterializować, kwestia remilitaryzacji Niemiec została rozwiązana w ramach rozwiązań obejmujących zakończenie rządów okupacyjnych. Obiecały również niezwłocznie podjąć działania w celu natychmiastowego znalezienia nowego rozwiązania. Minister Wielkiej Brytanii Anthony Eden i jego amerykański odpowiednik, John Foster Dulles, zabrali się do poszukiwania możliwości wyjścia z tego impasu. Rezultatem tego było zaproszenie przez Wielką Brytanię sześciu członków EDC, Kanady i Stanów Zjednoczonych na dziewięciostronną konferencję do Londynu. Plan obrad obejmował trzy zagadnienia: zakończenie okupacji Republiki Federalnej Niemiec, rewizję Traktatu Brukselskiego z 1948 r. oraz zaproszenie Republiki Federalnej Niemiec i Włoch do przystąpienia do traktatu, a także zaproszenie Republiki Federalnej Niemiec do NATO.

W 1949 roku głośne myślenie o członkostwie Niemiec w NATO groziło wywołaniem tak negatywnej reakcji, że byłoby to samobójcze
Co zrozumiałe, Francja domagała się zabezpieczeń przed niepomyślnym rozwojem sytuacji w Niemczech, podczas gdy Republika Federalna chciała być traktowana równorzędnie i nie być dyskryminowana. Traktat Brukselski oferował rozwiązanie- dzięki zastosowaniu klauzuli automatycznej pomocy, na podstawie traktatu został stworzony system bezpieczeństwa zbiorowego w Europie – Unia Zachodnioeuropejska (UZE), w ramach której można było przeprowadzić remilitaryzację Niemiec. UZE zapewniła również mechanizm ustanawiania limitów ponownych zbrojeń niemieckich, podobnie jak wcześniej czynił to traktat EDC. Jednak, gdy Adenauer został zapytany podczas konferencji prasowej, czy generałowie Hitlera będą także generałami Adenauera, kanclerz odpowiedział, że NATO prawdopodobnie nie zaakceptowałoby 18-latków.W geście wobec Francji, Wielka Brytania zobowiązała się do stacjonowania czterech dywizji oraz floty taktycznej w głównej części kontynentu europejskiego oraz do niewycofywania ich wbrew życzeniu innych członków. Już w 1951 r. Stany Zjednoczone zobowiązały się rozmieścić dodatkowe dywizje w Europie.

Zapewnienia Wielkiej Brytanii, jak również podobne gwarancje ze strony USA miały ogromne znaczenie dla Paryża, który postrzegał siły angloamerykańskie jako przeciwwagę dla armii niemieckiej. Rząd Niemiec nie tylko uzyskał przyjęcie do NATO na równych warunkach, ale także rewizję Traktatu Ogólnego i wyeliminowanie wielu kontrowersyjnych klauzul. Obecność obcych jednostek w Niemczech Zachodnich została również uregulowana kontraktowo w Konwencji o Prawach i Obowiązkach Obcych Wojsk (Konwencja o Siłach Zbrojnych). Republika Federalna następnie ustąpiła przed żądaniem publicznego wyrzeknięcia się produkcji broni atomowej, chemicznej i biologicznej. W zamian za to trzy mocarstwa oświadczyły, że będą wspierać odbudowę zjednoczonych i wolnych Niemiec. Bonn zobowiązał się czynić starania o ponowne zjednoczenie wyłącznie za pomocą pokojowych środków, a także realizować swoją politykę zagraniczną zgodnie z Artykułem 2 Karty Narodów Zjednoczonych.

Jednak zanim mogły być sfinalizowane negocjacje na temat członkostwa Niemiec w NATO, konieczne było podjęcie dyskusji o statucie regionu Saary. Francja uzależniła swoją zgodę od rozwiązania tej kwestii. Podczas maratońskiego całonocnego spotkania Adenauer i Mendes-France zgodzili się stworzyć europejski statut Saary. Region ten miał uzyskać autonomię polityczną i powinien być ekonomicznie powiązany z Francją. Na wniosek Francji ludność miejscowa miała głosować nad statusem w referendum. Paryż był tak pewny pozytywnego rozstrzygnięcia, że zupełnie nie zabezpieczono się przed jego odrzuceniem. Stało się jednak tak, że mieszkańcy Saary zagłosowali przeciwko statutowi, tym samym zmuszając Francję do zaakceptowania akcesji Saary do Republiki Federalnej. W ten sposób, po okresie przejściowym, 1 stycznia 1957 roku region Saary stał się krajem związkowym czyli prowincją Republiki Federalnej po wstąpieniu Niemiec do NATO.

23 października 1954 roku Rada Północnoatlantycka zdecydowała o zaproszeniu Republiki Federalnej do członkostwa. Następnego dnia podpisano 12 podstawowych traktatów. 6 maja 1955 roku, po zakończeniu we wszystkich państwach członkowskich procesu ratyfikacji, Republika Federalna Niemiec zajęła miejsce przy stole NATO. Dzień wcześniej w życie weszły Traktat Ogólny, Konwencja o Siłach Zbrojnych oraz porozumienie o europejskich statucie Saary. Gdy Wysocy Komisarze Państw Sprzymierzonych zadeklarowali zakończenie rządów okupacyjnych, okupacja dobiegła końca. Republika Federalna Niemiec ponownie dołączyła do grona państw.

Niemcy w NATO

Tworzenie Bundeswehry było powolne i niezręczne. Chociaż podstawy prawne armii zostały szybko stworzone dzięki dwupartyjnemu konsensusowi, tworzenie jednostek było utrudnione przez brak zarówno oficerów, jak i podoficerów, niedostatek koszar i niechętną postawę potencjalnych ochotników do służby. W 1957 roku możliwe było przypisanie do NATO pierwszej niemieckiej dywizji. Jednak Bundeswehra nigdy nie osiągnęła pełnej siły 12 dywizji i 560 tysięcy, jak planowano w roku 1954. Warto jednak dodać, że samo NATO nie zrealizowało swoich Lizbońskich Celów Sił Zbrojnych z 1952 roku, to jest stworzenia 90 dywizji, z czego połowa miała być rozmieszczona w Europie Środkowej.

Niemcy uczestniczą w Sojuszu Atlantyckim od 50 lat. W 1955 roku niewiele osób mogło wyobrazić sobie, że Republika Federalna Niemiec zbuduje największą armię na kontynencie europejskim. Żaden wysoki urzędnik francuski dążący do wyznaczenia granic potencjalnej potędze Niemiec w najdziwniejszych snach nie wyobraziłby sobie, że 40 lat później jednostki niemieckie będą maszerować w paradzie z okazji 14 lipca na Champs Elysées jako część Eurokorpusu.

Przez te lata niemieckie członkostwo w NATO było jednak zakłócone trzema poważnymi kryzysami. Kiedy Republika Federalna Niemiec przystąpiła do Sojuszu, jej podstawowym kapitałem była obietnica budowania silnej armii konwencjonalnej. Jednak wkrótce potem strategia NATO zaczęła się zmieniać w kierunku większej zależności od broni nuklearnej. Nowa strategia masowego odwetu wspierała się na „nuklearnym mieczu” i degradowała wszystkie inne siły do miana „tarczy konwencjonalnej”. Niemcy stanęły przed trudną decyzją: czy powinny wprowadzać systemy broni nuklearnej, jeżeli głowice miały pozostać pod kontrolą USA. Przez około 10 lat kwestia dzielenia się potęgą nuklearną – bronią, informacjami i podejmowaniem decyzji – pozostała przedmiotem gorących sporów. Co więcej kwestia ta jeszcze bardziej się zaogniła, gdy w latach sześćdziesiątych strategia wojskowa USA uległa ponownej zmianie pod hasłem elastycznego reagowania, co wymagało większego polegania na broni konwencjonalnej. Niemcy mieli ogromną pretensję o ten krok, ponieważ obawiali się, że osłabi on odstraszanie w stosunku do ZSRR.

Następny kryzys zrodził się, gdy Francja wycofała swoje siły zbrojne z natowskiej, zintegrowanej struktury dowodzenia wojskowego. Rzekomo prezydent Charles de Gaulle był obrażony o to, że odrzucono jego wniosek dotyczący powołania dyrektoriatu trzech potęg oraz współpracy nuklearnej z USA. Jednak liczył on także na to, że Francji zostanie przyznana bardziej poczytna rola, jako rzecznikowi Europy, przynajmniej w relacjach z Europą Wschodnią i ZSRR na początku ery detente. Posunięcie De Gaulle’a narzuciło RFN kolejny konflikt priorytetów: dalsza realizacja projektu integracji europejskiej miała być możliwa tylko u boku Francji, ale bliskie stosunki z USA były niezbędne dla jego bezpieczeństwa i ochrony. Rosnąca przepaść pomiędzy tymi dwoma partnerami zmuszała RFN do balansowania na cienkiej linie w stosunkach zagranicznych.

Jeszcze kolejny kryzys wiązał się z decyzją NATO o podwójnym podejściu (double-track) z 1979 roku. Wiązał się on z rozmyślaniami kanclerza Helmuta Schmidta o „szarej strefie”, która tworzyła się w wyniku dwustronnego porozumienia USA – ZSRR wynegocjowanego w ramach rozmów o ograniczeniu strategicznej broni nuklearnej. Schmidt wzywał przede wszystkim do zwiększenia udziału Europejczyków w tych negocjacjach, ale Waszyngton zareagował propozycją rozmieszczenia dodatkowej broni nuklearnej. Ta propozycja była powiązana z ofertą kontroli zbrojeń, co było ustępstwem wobec Europejczyków. Jednak dopiero po wielu latach rozmowy o kontroli zbrojeń przyniosły skutki w postaci wynegocjowania z ZSRR umowy o podwójnych stanach zerowych (double-zero), która zapowiadała ostateczną eliminację sił nuklearnych średniego zasięgu z Europy. Wcześniej rozmieszczenie systemów nuklearnych średniego zasięgu we Wschodnich Niemczech wywoływało masowe protesty opinii publicznej i przyczyniły się do upadku rządu Schmidta.

Z drugiej strony, członkostwo w Sojuszu bardzo dobrze przysłużyło się niemieckim interesom. NATO zapewniło żywotnie istotny parasol ochronny przed agresją wojskową, pod którym Republika Federalna Niemiec mogła dorastać do roli odpowiedzialnego i ważnego państwa europejskiego. Poza zapewnianiem Niemcom bezpieczeństwa, NATO służyło jako pozbawiony dyskryminacji mechanizm, w ramach którego inne państwa członkowskie Sojuszu mogły czuć się zabezpieczone przed Niemcami. Oferował zarówno zbiorową obronę i zbiorowe bezpieczeństwo, jak i mocne zakotwiczenie Niemiec na Zachodzie. Sojusz dawał również żywotne powiązanie – pępowinę łączącą ze Stanami Zjednoczonymi, która gwarantowała wiarygodność odstraszania podczas zimnej wojny, zapewniała niezwykle ważną pomoc w procesie ponownego jednoczenia Niemiec i systematycznie służy jako mediator i podmiot rozwiązujący kryzysy w powojennej Europie.

W wyniku zarówno upadku Muru Berlińskiego z 9.11, jak i ataków terrorystycznych na USA z 11.09. niektóre czynniki decydujące o centralnej roli członkostwa w NATO w niemieckiej polityce zagranicznej straciły na znaczeniu. W wyniku tego niektórzy analitycy podjęli argumentację, że alternatywą jest Polityka Bezpieczeństwa i Obrony Unii Europejskiej. Jednak czy rzeczywiście tak jest? Kanclerz Gerhard Schröder oficjalnie ubolewał podczas tegorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, że: „NATO nie jest już pierwszorzędnym forum dla partnerów transatlantyckich do dyskutowania i koordynowania strategii” , nawołując do ponownego ożywienia NATO i odtworzenia kultury dialogu strategicznego w ramach Sojuszu. Pierwszy krok w tym kierunku został zrobiony podczas nieformalnego spotkania ministrów spraw zagranicznych w Wilnie (Litwa), które odbyło się w kwietniu bieżącego roku. Co więcej, jako że NATO udaje się ponowna samotransformacja i zachowuje ono swoją wewnętrzną spójność, z pewnością nie ma alternatywy dla ścisłej więzi z Ameryką Północną, którą ucieleśnia NATO, dla wspólnoty państw demokratycznych, którą stanowi oraz dla narzędzi rozwiązywania kryzysów i projekcji siły, jaką oferuje.

Helga Haftendorn jest emerytowanym profesorem nauk politycznych i stosunków międzynarodowych na Wolnym Uniwersytecie Berlińskim oraz byłą dyrektor Centrum Studiów nad Transatlantycką Polityką Zagraniczną i Polityką Bezpieczeństwa. Jest autorką licznych publikacji książkowych na temat niemieckiej polityki zagranicznej i NATO, w tym przygotowywanej do druku „From Self-restraint to Assertion: German Foreign Policy Since 1945” (Rowman & Littlefield, 2005).

...Początek strony...