Wejdź na stronę główną NATO
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO
      Bieżący numer: Lato 2005 Poprzednie numery  |  Język
Wejdź na stronę główną NATO
 Spis treści
 Wprowadzenie
 Streszczenia
 Debata
 Historia
 Analiza
 Dodatek
 specjalny
 Recenzja
 Sprawy
 wojskowe
 Autorzy
 Bibliografia
 Łącza (linki)
 W następnym
 numerze
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO Kontakt z redakcją/subskrypcja Wersja do drukowania

wyślij ten artykuł do przyjaciela

Analiza

Poszukiwanie (po raz kolejny) formuły politycznej NATO

Donald D. Asmus analizuje przemianę, jakiej wymaga NATO, aby sprostać wyzwaniom ery po zakończeniu zimnej wojny skoncentrowanym poza Europą.


Obserwacja horyzontu: NATO potrafi zarówno
prowadzić wojnę, jak i budować pokój – i bardzo
prawdopodobne jest, że obie te zdolności będą
bardzo potrzebne w nadchodzących latach
(© SHAPE )

Sojusz Północnoatlantycki stoi dziś wobec paradoksu, który być może najlepiej ilustrują trzy następujące obserwacje. Po pierwsze, krotka wizyta w Kwaterze Głównej NATO ujawnia, że Sojusz jest obecnie zaangażowany w większą liczbę misji i działań niż kiedykolwiek wcześniej. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że NATO jest obecnie bardziej zapracowane, niż było kiedykolwiek od chwili jego powstania ponad pół wieku temu i wielu kluczowych obszarach jest na granicy nadmiernego wytężenia sił

Po drugie, nie brakuje nowych problemów, w stosunku do których oczekuje się zaangażowania NATO lub powiększenia jego obecnych misji – np. w postaci rozszerzenia roli w Afganistanie, zwiększenia odpowiedzialności w Iraku, zintensyfikowania działań zewnętrznych w szerszym regionie Morza Czarnego lub odgrywania wspierającej roli w stabilizacji pokoju na Bliskim Wschodzie. Jest cała kolejka państw oczekujących na bliższe powiązania strategiczne i ostateczne członkostwo w Sojuszu – w tym kilka państw na Bałkanach, Azerbejdżan, Gruzja i Ukraina. Widać nawet pierwsze oznaki debaty w Izraelu nad ewentualnością poszukiwania bliższych powiązań euro-atlantyckich. Bez wątpienia, wciąż jest zapotrzebowanie na NATO i Sojusz ma magnetyczną moc przyciągania w Europie i poza nią.

Po trzecie, NATO jest postrzegane jako mniej znaczące przez niektóre osoby w kluczowych stolicach po obu stronach Atlantyku. Czy jest to sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld, który redukuje rolę Sojuszu do „zestawu narzędzi”, czy kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, którego komentarz sugeruje, że Sojusz przestał być miejscem debaty o najważniejszych bieżących kwestiach strategicznych, takie uwagi byłyby nie do pomyślenia dziesięć lat temu – wtedy sekretarz obrony USA i kanclerz Niemiec byliby największymi adwokatami i obrońcami NATO.

Przyczyna tego paradoksu jest w istocie bardzo prosta. Po upadku komunizmu i Związku Radzieckiego, NATO musiało ponownie znaleźć pomysł polityczny na siebie wobec pierwszych wyzwań ery postzimnowojennej. W istocie, ponowne odnalezienie się Sojusz w warunkach postzimnowojennych jest jedną z głównych przyczyn, dla których Europa jako całość jest obecnie bardziej pokojowa i bezpieczna niż była kiedykolwiek w najnowszej historii. Jednak, w następstwie wydarzeń z 11 września, Sojusz stanął wobec konieczności ponownego zdefiniowania swojej roli wobec wyzwań ery postzimnowojennej, które koncentrują się poza Europą, zwłaszcza na szerzej rozumianym Bliskim Wschodzie. O ile NATO udało się ponownie odnaleźć, aby sprostać tym pierwszym wyzwaniom, Sojusz nie wykonał – przynajmniej jak dotąd – skoku nad przeszkodą niezbędnego, aby sprostać drugiej turze wyzwań.

Czym były te wyzwania lat 1990., z którymi uporał się Sojusz? Chodziło przede wszystkim o zakończenie wojen narodowościowych na Bałkanach, umocnienie systemów demokratycznych w Europie Środkowej i Wschodniej poprzez powiązanie ich z Zachodem oraz nawiązanie nowych kontaktów opartych na współpracy z byłym wrogiem Sojuszu – Rosją. Z pewnością Sojusz początkowo nie wykazał się szybkością w podejmowaniu działań mających zatrzymać czystki etniczne na Bałkanach. Również rozwój rozszerzania NATO i ewolucja stosunków NATO-Rosja obfitowały w perypetie, a czasami ich przyszłość wisiała na włosku. Niemniej jednak, w ciągu dekady NATO z sukcesem przekształciło się z sojuszu Ameryki Północnej z Europą Zachodnią, skoncentrowanego wyłącznie na obronie terytorialnej, w paneuropejską instytucję zrzeszającą nowych członków od Bałtyku po Morze Czarne, coraz bardziej skupiającą się na tym, co dawniej nazywano „działaniami poza terytorium traktatowym”. To nie byle jakie osiągnięcie.

Nowe wyzwania strategiczne

Chociaż takie zmiany w owym czasie wydawały się ogromne, obecnie widać, że nie były one dostatecznie duże, aby dotrzymać tempa polityce światowej na samym początku XXI wieku. Ataki terrorystyczne z 11 września były drugim geopolitycznym wstrząsem, który miał zmusić Sojusz do ponownego przemyślenia parametrów politycznych, które kierowały pierwszą strategiczną przebudową NATO. W kategoriach strategicznych, Sojusz został zmuszony do wykonania jeszcze jednego wielkiego skoku naprzód, który miał wynieść go poza oficjalne granice obszaru euroatlantyckiego, w regiony takie jak szerzej rozumiany Bliski Wschód. Upadek Bliźniaczych Wież na Manhattanie zdruzgotał starą definicję zagrożeń uzasadniających Artykuł 5. Osama ben Laden wykazał również, że podział rozgraniczający euroatlantycką strefę bezpieczeństwa od bliskowschodniej załamywał się. U Amerykanów i Europejczyków zaczęła się budzić świadomość, że największe zagrożenia dla społeczności euroatlantyckiej nie emanowały już z Europy, ale spoza jej granic.

Pod koniec lat 90-tych NATO rozpoczęło debatę, czy powinno rozszerzać swój zasięg strategiczny poza granice Europy, w kierunku Bliskiego Wschodu, w związku z dyskusjami na temat nowej Koncepcji Strategicznej. Jednak ten proces zamarł. Pomimo nalegań Waszyngtonu, większość europejskich sojuszników opowiedziało się w tym czasie za tym, aby ograniczyć przyszłą rolę Sojuszu do zarządzania bezpieczeństwem na peryferiach Europy i wokół nich, bez wkraczania w potencjalne role na Bliskim Wschodzie. Jednak ten punkt widzenia okazał się anachroniczny i miał się załamać pod ciężarem realnych wydarzeń na świecie – podobnie jak nieadekwatne w nowej erze okazało się przekonanie z początku lat 90-tych, że NATO nie może i nie powinno podejmować się misji wykraczających poza obronę terytorialną Senator USA Richard G. Lugar ujął ówczesny dylemat Sojuszu stwierdzając, że NATO zmuszone było ”wykroczyć poza obszar, albo wypaść z gry.” Argument był prosty, ale zupełnie podstawowy: jeżeli NATO miało nadzieję pozostać centralnym sojuszem Zachodu, musiało przemyśleć i rozwiązywać najważniejsze bieżące kwestie i wyzwania strategiczne, niezależnie od tego, skąd one pochodzą.

Dzisiaj łatwo jest zapomnieć, jak dramatycznie podzielony był wówczas Sojusz w sprawie Bośni i Hercegowiny. Należy również zauważyć, że właśnie francusko-amerykańskie pojednanie było kluczem do rozwiązania tego kryzysu. To z kolei wyzwoliło nową świadomość celu strategicznego, która stworzyła warunki do politycznej i strategicznej przebudowy NATO, która miała trwać do końca tej dekady. Był to klasyczny przykład wykorzystania przez przywódców historycznego kryzysu w celu pokonania inercji i wewnętrznego oporu oraz dokonania strategicznego przełomu w postaci niezbędnych reform, które tchnęły nowe życie w jakiś sojusz.

Warunkiem wstępnym drugiej przebudowy NATO jest osiągnięcie przez Europę i Stany Zjednoczone zbliżenia stanowisk co do nowego poczucia celu strategicznego
Niestety tego samego nie można powiedzieć o wydarzeniach z 11 września. Oczywiście, NATO po raz pierwszy powołało się na Artykuł 5, w odpowiedzi na ataki terrorystyczne na Stany Zjednoczone. Historycy osądzą, czy Stany Zjednoczone – niekwestionowany lider Sojuszu – popełniły historyczny błąd odrzucając ofertę i nie angażując głębiej Sojuszu w początkowej fazie operacji w Afganistanie. Nawet gdyby taka rola była pierwotnie ograniczona, miałaby ona kolosalne, pozytywne konsekwencje polityczne, jako że umieściłaby Sojusz na innej trajektorii i skonsolidowałaby rozpadające się zaangażowanie w podejmowanie wyzwań stawianych przez nowe środowisko bezpieczeństwa. Dla kogoś, kto ciężko pracował w poprzednich latach, aby zachęcić Sojusz do wykroczenia poza Europę, musiało się do wydawać idealną okazją do tego, aby usunąć na bok dawne opory i jednoznacznie skierować NATO w nową erę.

Oczywiście, administracja Busha później skorygowała swój błąd i obecnie Afganistan jest terenem jednaj z najważniejszych misji NATO. Jednak historyczna chwila została zmarnowana i późniejszy rozłam odnośnie do konieczności i słuszności wojny w Iraku pozostawił Sojusz głęboko podzielony i sprawił, że wcześniejsze spory, na przykład w sprawie Bośni i Hercegowiny, zblakły w porównaniu z obecnymi problemami. Zamiast stać się zwiastunem drugiej szerszej politycznej przebudowy Sojuszu i przełomem, który otworzyłby drzwi gruntowniejszym reformom, wydarzenia z 11 września postawiły Sojusz w paradoksalnej sytuacji opisanej na początku tego artykułu: bardziej zapracowany niż kiedykolwiek wcześniej, wciąż hołubiony w pewnych kręgach, ale także z poczuciem pewnego zepchnięcia na bok.

Wymyślanie formuły po raz kolejny

Jakie jest wyjście w obecnej sytuacji? W połowie lat dziewięćdziesiątych często zadawano pytanie: czy gdyby nie było NATO, ponownie byśmy je wymyślani? A gdybyśmy jednak ponownie je tworzyli, co zrobilibyśmy inaczej? W tamtych czasach dość łatwo było odpowiedzieć na oba te pytania. Oczywiste było, że Europa i Ameryka Północna wciąż pragnęły sojuszu strategicznego; sojusz taki musiał objąć całą Europę, a nie tylko jej połowę i miał odzwierciedlać nową równowagę pomiędzy Europą i Ameryką Północną; miał być zorientowany na nowe, a nie stare zagrożenia i miał starać się budować partnerstwo z kluczowymi państwami na obrzeżach Europy, takimi jak Rosja. Krótko mówiąc, w odpowiedzi zawarte były wszystkie podstawowe elementy reform niezbędnych w Sojuszu – rozszerzenie, Europejską Politykę Bezpieczeństwa i Obrony, nowe misje i zewnętrzne partnerstwa – a wszystkie one były wdrażane.

Postawienie tych samych pytań dzisiaj może być równie pomocnym zadaniem jeśli chodzi o zarysowanie rodzaju przebudowy lub ponownego wymyślenia formuły, jakie są obecnie niezbędne w Sojuszu. Ja na przykład nadal bezwzględnie wierzę, że Stany Zjednoczone chcą i potrzebują sojuszu strategicznego, aby mierzyć się z kluczowymi zagrożeniami, z jakimi konfrontują się obecnie obie strony Atlantyku. Co więcej, argumentowałby, że NATO stoi obecnie w obliczu dwu odmiennych, ale coraz bardziej powiązanych ze sobą programów działania, które muszą być istotą jego drugiej przemiany.

Pierwszy program zakłada kontynuowanie strategii promowania i rozszerzania demokracji i stabilności głębiej w Eurazji, a zwłaszcza w szerzej rozumianym obszarze Morza Czarnego. Mówiąc bardziej konkretnie, oznacza to wspomaganie konsolidacji zwycięstwa pomarańczowej i różowej rewolucji oraz zakotwiczanie zarówno Ukrainy, jak i Gruzji i południowego Kaukazu na Zachodzie. Takie zakotwiczanie jest także jedną najlepszych i najbardziej skutecznych metod, dzięki którym Europa i Stany Zjednoczone mogą promować demokratyczny rozwój w Rosji, który musi być naszym ostatecznym celem. Drugi projekt, powiązany z pierwszym, to konieczność przenoszenia stabilności w szerszy region Morza Czarnego – nie tylko w ramach wysiłków zmierzających do budowy pełnej i wolnej Europy, ale także z intencją spojrzenia w kierunku szerszego Bliskiego Wschodu. Łącznie, te programy będą stanowić trzecią wielką fazę euroatlantyckich działań zewnętrznych i integracji. Podobnie jak poszerzenie NATO o Europę Środkową i Wschodnią pomogło wyeliminować odwieczne źródła konfliktu geopolitycznego i rywalizacji na kontynencie, zakotwiczenie Ukrainy i szerszego regiony Morza Czernego na Zachodzie ponownie pozytywnie przekształci mapę Europy.

Programy te również lepiej przygotują NATO do odgrywania ważniejszej roli na szerokim Bliskim Wschodzie – a można się spodziewać, że w najbliższych latach i dziesięcioleciach z tej części świata będą emanować najpoważniejsze zagrożenia dla naszych społeczeństw. Nie powinno się zapominać o tym, że NATO potrafi zarówno prowadzić wojnę, jak i budować pokój – i bardzo prawdopodobne jest, że obie te zdolności będą bardzo potrzebne w nadchodzących latach, gdy będziemy stawać wobec zagrożeń związanych z proliferacją broni masowego rażenia i terroryzmem międzynarodowym. Jeżeli istnieje jakiś obszar, na którym warto byłoby skoncentrować twórcze wysiłki planistów NATO w zakresie tworzenia nowych mechanizmów, form partnerstwa, ról i misji Sojuszu w interesie bezpieczeństwa, ten wydaje się najbardziej stosowny.

Co dalej?

Początek nowej administracji Busha oraz jej odnowione zaangażowanie w poprawę stosunków pomiędzy dwoma brzegami Atlantyku mogą stanowić drugą szansę na dokończenie ponownej przebudowy, niezbędnej w NATO po 11 września. Kilka refleksji będzie kluczowe dla oceny tego, co trzeba zrobić.

Po pierwsze, jest to przede wszystkim wyzwanie polityczne. Warunkiem wstępnym drugiej przebudowy NATO jest osiągnięcie przez Europę i Stany Zjednoczone zbliżenia stanowisk co do nowego poczucia celu strategicznego i jedności, niezbędnych do mierzenia się z bardzo odmiennymi wyzwaniami nowego wieku. NATO decyduje o wojnie i pokoju, a to są najbardziej polityczne z możliwych kwestii. Po prostu państwa członkowskie nie będą podejmować trudnych decyzji odnośnie do tego jak budować lub restrukturyzować swoje siły zbrojne jeśli i tak długo jak nie osiągniemy nowej, uzgodnionej jedności celów.

Po drugie, problemy, z którymi obecnie mamy do czynienia nie zawsze i nie koniecznie mają charakter militarny. Strategie, jakich potrzebujemy muszą mieć charakter polityczny, ekonomiczny i wojskowy. NATO będzie zatem tylko częściowym rozwiązaniem oraz jednym narzędziem i mechanizmem z kilku. Rola Unii Europejskiej i współpracy UE-USA będzie rosnąć i z czasem będzie mieć takie same lub większe znaczenie niż NATO, ze względu na tak dużą odmienność kwestii, które przyjdzie nam rozwiązywać. Jednak rola, jaką NATO może odegrać będzie unikalna i kluczowa – i żadna inna instytucja jest w stanie się jej podjąć. NATO jest zarówno narzędziem budowania pokoju, jak i prowadzenia wojny. Musimy zastanowić się nad tym, jak wykorzystać obie te zdolności w tej części świata.

Po trzecie, kluczowym elementem przyszłej przebudowy NATO musi być wewnętrzne przywrócenie równowagi pomiędzy Ameryką Północna, z coraz bardziej jednoczącą się Europą. Potrzeba nam funkcjonalnych relacji pomiędzy UE i NATO, a także nowych stosunków UE-USA, które miałyby coraz bardziej strategiczny charakter. Bez względu na to, jak niektórzy Amerykanie nienawidzą się do tego przyznać, jednym z powodów, dla których Amerykanie tak niechętnie zwracają się obecnie ku NATO jest ich przekonanie, że struktury Sojuszu są przeważone na korzyść USA i w niewystarczającym stopniu odzwierciedlają rosnące znaczenie UE i postępy integracji europejskiej. Warto zauważyć, że jednym z kluczowych komponentów reform, które prawie udało nam się doprowadzić do końca w latach 90. była pełna reintegracja Francji z NATO. Obecnie Sojusz wciąż płaci cenę za zmarnowanie tej szansy. Ponowna przebudowa polityczna Sojuszu będzie musiała obecnie doprowadzić do realizacji tego zadania.

NATO potrzebuje obecnie po raz drugi odnalezienia własnej formuły politycznej – która przywróciłaby równowagę w Sojuszu i posunęła jego rozszerzenie w głąb wspólnoty euroatlantyckiej oraz daleko poza jej ramy, na szeroki Bliski Wschód. Jest to strategiczna przebudowa, równie ambitna jak ta, którą podjęto i przeprowadzono w latach 90. Wielu uzna, że zbyt ambitna. Sceptycy i krytycy powiedzą, że to niewykonalna misja. Podobne głosy można było usłyszeć na początku w i połowie lat 90. Dobrze nam się przysłużył fakt, że nasi przywódcy zignorowali te głosy i stawili czoło konieczności zmodernizowania Sojuszu na nową erę. W istocie, jeżeli jest jedna lekcja, jaką można by wyciągnąć z doświadczeń lat 90., brzmi ona: nie byliśmy wówczas dostatecznie ambitni.

Ronald D. Asmus jest dyrektorem Niemieckiego Funduszu Marshalla (German Marshall Fund) w Amerykańskim Ośrodku Transatlantyckim w Brukseli (Belgia) oraz autorem Opening NATO’s Door [NATO: otwarcie drzwi] (Columbia University Press, 2002) [polskie wydanie: Muza S.A. 2002], historii kulisów dyplomacji w procesie rozszerzania NATO

...Początek strony...