Wejdź na stronę główną NATO
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO
      Bieżący numer: Zima 2004 Poprzednie numery  |  Język
Wejdź na stronę główną NATO
 Spis treści
 Wprowadzenie
 Streszczenia
 Debata
 Wywiady
 Analiza
 Dodatek
  specjalny
 Opinia
 Sprawy
  wojskowe
 Autorzy
 Bibliografia
 Łącza (linki)
 W następnym
  numerze
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO Kontakt z redakcją/subskrypcja Wersja do drukowania

wyślij ten artykuł do przyjaciela

Opinia

Kosowo: perspektywy

Kai Eide podsumowuje swoje wrażenia z pracy poświęconej opracowaniu raportu o przyszłości Kosowa, który przedstawił latem 2004 roku Sekretarzowi Generalnemu ONZ Kofiemu Annanowi.


Utrzymać pierwszą linię: NATO powinno
zagwarantować zachowanie wystarczająco silnej
obecności, aby skutecznie stawić czoło potencjalnym
zamieszkom (© KFOR )

Społeczność międzynarodowa przeżyła ogromne zaskoczenie wybuchem przemocy w Kosowie w marcu 2004 roku. Nie udało jej się właściwie odczytać nastrojów panujących wśród ludności, albo zrozumieć głębi niezadowolenia większości i słabości tych, którzy są w mniejszości. Co gorsze, społeczność międzynarodowa stworzyła wrażenie własnego bezładu, braku strategii i wewnętrznej spójności. Tymczasowa Misja Administracyjna ONZ w Kosowie (UNMIK) stała się głównym celem krytyki. Jednak to sama UNMIK była ofiarą polityki międzynarodowej, której zabrakło wizji. Międzynarodowa obecność była niewiele więcej niż operacją wstrzymującą status quo, przy czym starano się uniknąć kwestii przyszłego statusu Kosowa.

Kosowo, jakie zastałem po moim przyjeździe w czerwcu 2004 roku charakteryzowało się narastającą frustracją. Z perspektywy mniejszości albańskiej, podstawową przyczyną aktów przemocy nie był konflikt międzyetniczny, ale brak możliwości ekonomicznych oraz jasnych perspektyw. Jak powiedział jeden młody Albańczyk: „daliście nam wolność, ale nie daliście nam przyszłości”. Serbowie, ze swojej strony, uważają, że są ofiarami kampanii, która ma na celu wypędzenie ich z Kosowa, albo ograniczenie ich obecności do statusu rozproszonej ludności wiejskiej.

W następstwie rozruchów pilnie potrzebna była nowa, dynamiczna strategia międzynarodowa, która odniosłaby się do niezwykle trudnej kwestii przyszłego statusu Kosowa. O ile do tego momentu przyszły status Kosowa wydawał się kwestią zbyt niebezpieczną, aby w ogóle o niej dyskutować, obecnie zbyt niebezpiecznie jest ją ignorować. Społeczność międzynarodowa musiałaby wystąpić z wszechstronną i zintegrowaną strategią na okres do zakończenia 2005 roku, która mogłaby sprostać najpilniejszym wyzwaniom, wypracować międzynarodowe podejście i nim sterować, a ostatecznie – zająć się kwestią przyszłego statusu.

Niemniej jednak, tego lata pojawiały się pewne pozytywne trendy, co było wynikiem jasnych przekazów od społeczności międzynarodowej. Kosowscy Albańczycy zaczęli akceptować, że w przeszłości zrobili „zbyt mało i zbyt późno”, aby wykorzenić przemoc i rozumieć, że rozruchy zniszczyły ich reputację i kosztowały ich utratę międzynarodowego poparcia. Wielu z nich zdało sobie również sprawę z tego, że niezbędne było podjęcie poważnych wysiłków, aby ponownie uspokoić społeczność międzynarodową oraz Serbów, że ich intencją jest zachowanie wieloetnicznego społeczeństwa. To wymagało naprawienia szkód spowodowanych przemocą, a także rozwinięcia rzeczywistej samorządności lokalnej. Osiągnięto porozumienie, co do podjęcia tych wysiłków, ale ich tempo i poziom zaangażowania pozostawiały wiele do życzenia.

Serbowie domagali się większej autonomii w regionach, gdzie są skoncentrowani, a także mechanizmów, które pomogłyby im ochraniać i promować ich tożsamość. Gdyby takie środki zostały zastosowane, pomogłyby przyspieszyć powrót tych Serbów, którzy uciekli podczas zamieszek oraz przekonać ich kierownictwo do wznowienia dialogu politycznego. Wielu Serbów zrozumiało, że nie powinni oni pozostawać poza polityką, gdy Albańczycy wydawali się podejmować kroki zmierzające do uwzględnienia ich żądań, ponieważ takie podejście narażało ich na utratę dobrej woli społeczności międzynarodowej. Rozczarowaniem było zatem to, że politycy serbscy wzywali kosowskich Serbów do bojkotu wyborów, które odbyły się w październiku.

Aby zająć się najpilniejszymi wyzwaniami, absolutnie konieczne było przyspieszenie wysiłków w dziedzinie bezpieczeństwa, odbudowy i decentralizacji, tak aby Serbowie i przedstawiciele innych mniejszości mieli zaufanie niezbędne do powrotu do domu. Niewystarczający postęp bardzo utrudniłby naprawienie szkód politycznych spowodowanych aktami przemocy w marcu 2004 roku. Trudno byłoby także społeczności międzynarodowej odzyskać utraconą wiarygodność, przywódcom albańskim – poprawić swój wizerunek, a ich Serbskim kolegom – ponownie włączyć się w proces polityczny. Po czterech miesiącach widoczny jest pewien postęp, a nowy Specjalny Przedstawiciel Sekretarza Generalnego, Soren Jessen-Petersen uruchomił serię nowych inicjatyw. Jednak, postęp jest nadal powolny. (Więcej informacji o planach Jessena-Petersena można znaleźć w wywiadzie z nim).

Termin negocjacji o przyszłym statusie nigdy nie będzie idealnie dobrany
W międzyczasie, z jednej strony musi być widoczne, że społeczność międzynarodowa w coraz większym stopniu przekazuje kompetencje i władzę samodzielnym instytucjom kosowskim – co jest kluczowym żądaniem Albańczyków. Z drugiej strony, społeczność ta musi wypracować bardziej realistyczną i dynamiczną politykę w sprawie standardów. Ambitnej polityce przekazywania uprawnień muszą jednak towarzyszyć dwa kolejne elementy. Po pierwsze, nowy Specjalny Przedstawiciel powinien wszcząć zdecydowaną politykę sankcjonowania obstrukcyjnych zachowań, zbliżoną do tej, która jest obierana przez kolejnych Wysokich Przedstawicieli w Bośni i Hercegowinie. Po drugie – Jessen-Petersen musi wypracować bardziej systematyczne podejście do budowania lokalnych zdolności. Do dzisiaj, z wyjątkiem policji kosowskiej – wysiłki w tej dziedzinie były sporadyczne i niezbyt skuteczne.

Polityka zawarta w sloganie „standardy przed statusem”, którą społeczność międzynarodowa przyjęła w początkowej fazie procesu pokojowego zaczęła tracić wiarygodność i musiała być zastąpiona polityką opartą na określeniu priorytetowych standardów. Wdrażanie standardów powinno w przyszłości być postrzegane jako cześć szerszej polityki kierującej wysiłkami zmierzającymi do przybliżenia Kosowa do norm europejskich nawet po zakończeniu negocjacji o przyszłym statusie prowincji. Postawienie wdrożenia niezwykle ambitnego i bardzo szczegółowego zbioru standardów jako warunku wstępnego do rozpoczęcia negocjacji o statucie zostało słusznie uznane za nierealistyczne i niewykonalne. Dzięki traktowaniu tego przedsięwzięcia jako szerszego, długoterminowego planu, można by skoncentrować wysiłki na całym szeregu bardziej pilnych priorytetów, mających zapewnić mniejszościom przyszłość w Kosowie. Priorytety te muszą być realistyczne, a rezultaty – możliwe do osiągnięcia. Ich realizacja musi prowadzić do konkretnych postępów w tym regionie i tworzyć lepszy klimat pomiędzy mniejszościowymi i większościowymi społecznościami. Polityka oparta na standardach pomogłaby także w mobilizacji nacisków zarówno na Albańczyków, jak i na Serbów, dzięki wysłaniu bardziej przekonujących sygnałów, wskazujących, jakie są wobec nich oczekiwania. Jeszcze przed wyznaczoną na połowę 2005 roku ogólną oceną, seria ocen realizacji standardów powinna być przeprowadzona pod auspicjami Specjalnego Przedstawiciela, z udziałem Grupy Kontaktowej.

Termin negocjacji o przyszłym statusie nigdy nie będzie idealnie dobrany. Jednak – uwzględniając realia, z których wynika, że międzynarodowa obecność prawdopodobnie będzie słabła w nadchodzących latach oraz fakt, że gospodarka ulega nieustannej degradacji – co przyczynia się do wzrostu frustracji i niezadowolenia – podjęcie kwestii ostatecznego statusu raczej wcześniej, niż później wydaje się lepszą opcją i prawdopodobnie jest nieuniknione. ONZ wraz ze swoimi kluczowymi członkami powinna zatem zainicjować własne rozważania na temat tego, jak posunąć ten proces do przodu.

Jednocześnie, wspólnota międzynarodowa powinna zintensyfikować swój dialog z Belgradem. Tamtejsze władze mają poczucie, że do tej pory nie zostały w dostateczny sposób włączone w tę sprawę. To wyobrażenie musi być jak najszybciej skorygowane, jako że poparcie i zaangażowanie Belgradu będzie kluczem do sukcesu na dokładnie każdym etapie tego procesu.

W następstwie zamieszek, UNMIK musiała być wzmocniona, aby bardziej zbliżyć do siebie jej różne komponenty i wspomóc bardziej zorganizowaną koncentrację na kluczowych priorytetach. Jednak „remont kapitalny” na tym etapie przyniósłby więcej szkód, niż pożytku, ponieważ prawdopodobnie doprowadziłby do intensyfikacji debat międzynarodowych i zamieszania w okresie, kiedy potrzebne było skoncentrowanie wysiłków na pilnych, konkretnych kwestiach. Poważna restrukturyzacja obecności międzynarodowej powinna jednak mieć miejsce w nadchodzącym roku. Wobec piętrzącej się kwestii przyszłego statusu, UNMIK powinna rozważyć redukcję swojej obecności i przekazać coraz większe obowiązki Unii Europejskiej.

Problemy, z jakimi styka się międzynarodowa obecność w Kosowie - a wiele z niech trzeba rozwiązywać jednocześnie – będą wymagać zintegrowanego, wszechstronnego podejścia strategicznego. Będzie ono musiało być oparte na zobowiązaniach ze strony wszystkich zainteresowanych organizacji międzynarodowych i państw. UNMIK nie będzie mogła zmobilizować siły i wiarygodności niezbędnych do wypełniania swoich obowiązków bez silnego poparcia ze strony całej społeczności międzynarodowej.

Dlatego też niezbędne jest pilne podjęcie bardziej skoordynowanych wysiłków, aby zapewnić, że społeczność międzynarodowa odzyska inicjatywę i utrzyma ją przez cały rok 2005. Taka skoordynowana strategia będzie wymagać wszechstronnego i spójnego zaangażowania ze strony Unii Europejskiej, zarówno w wymiarze politycznym, jak i ekonomicznym, w tym stworzenia arsenału politycznych i ekonomicznych kijów i marchewek. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Rada Europy powinny odgrywać znaczącą rolę w zakresie bardziej intensywnego budowania potencjału lokalnego. Natomiast NATO powinno zagwarantować zachowanie wystarczająco silnej obecności, aby skutecznie stawić czoło potencjalnym zamieszkom w okresie bezpośrednio poprzedzającym rozmowy o przyszłym statucie, w ich trakcie i po ich zakończeniu.

UNMIK będzie mogła skutecznie nadzorować ten proces jedynie pod warunkiem, że będzie mogła liczyć na stałe i silne wsparcie ze strony Rady Bezpieczeństwa i Grupy Kontaktowej. Społeczność międzynarodowa nie może pozwolić sobie na działanie we fragmentaryczny i nieskoordynowany sposób, często nacechowany wzajemną konkurencją. Stawki są za wysokie, a wyzwania zbyt wielkie. Nie mamy dużo czasu, jeżeli ma nam się powieść wypracowanie i wdrożenie tak wszechstronnej polityki.


Kai Eide jest ambasadorem Norwegi przy NATO i autorem ostatniego raportu zleconego przez Sekretarza Generalnego ONZ Kofiego Annana na temat przyszłości Kosowa. Wyrażone tu poglądy należą do autora i nie wyrażają stanowiska ONZ, ani rządu Norwegii.

...Początek strony...