Spis treści
 


Wprowadzenie

Interpretacje szczytu w Stambule

W kierunku nowego konsensusu transatlantyckiego
Gülnur Aybet umieszcza szczyt Sojuszu w Stambule w kontekście historycznym oraz analizuje jego treść i ocenia znaczenie tego wydarzenia

 

Pomoc w stabilizacji Iraku
Daniel Speckhard wyjaśnia jak NATO przystąpiło do szkolenia irackich sił bezpieczeństwa i rozważa perspektywy odegrania przez Sojusz większej roli w Iraku




 
Świt nowej ery bezpieczeństwa?
Lionel Ponsard rozważa znacznie zakończenia misji SFOR i rozmieszczenia EUFOR dla stosunków pomiędzy Unią Europejską i NATO




 

Otwieranie się na region śródziemnomorski i szerzej rozumiany Bliski Wschód
Nicola de Santis opisuje, jak NATO buduje relacje oparte na współpracy z państwami w regionie Morza Śródziemnego oraz na szerzej rozumianym Bliskim Wschodzie.

 

Wywiad

Generał Jean-Louis PY: Dowódca ISAF

 

Recenzja

NATO 101
Stefan Melnik recenzuje podręcznik o NATO

 

Analizy

Udoskonalanie roli NATO w zakresie zwalczania terroryzmu
C. Richard Nelson analizuje wkład NATO w walkę z terroryzmem i sugeruje potencjalne metody jego wzmocnienia

 

Historia

Manfred Wörner: wizjoner NATO
Ryan C. Hendrickson analizuje spuściznę Manfreda Wörnera, siódmego Sekretarza Generalnego NATO w dziesiątą rocznicę jego śmierci

 

Sprawy wojskowe

Zwalczanie terroryzmu za pomocą technologii
Marshall Billingslea szuka odpowiedzi na pytanie, jak NATO rozwija technologię, aby przeciwstawiać się coraz bardziej zaawansowanym technicznie formom terroryzmu.

 

Mapy

Rozszerzenie, partnerstwa i stosunki strategiczne NATO


 





Wprowadzenie

Szczyt Sojuszu w Stambule, który odbył się w dniach 28-29 czerwca 2004 r. był kamieniem milowym dla tej organizacji, jako że przywódcy wszystkich 26 państw członkowskich zebrali się po raz pierwszy od piątej i najważniejszej rundy rozszerzenia Sojuszu. Niniejszy numer Przeglądu NATO, zatytułowany Interpretacje szczytu w Stambule, analizuje szczegóły wielu ogłoszonych wówczas inicjatyw. W pierwszym z czterech artykułów poświęconych temu zagadnieniu, Gülnur Aybet z Kent University w Canterbury (Anglia) umieszcza szczyt w historycznym kontekście oraz ocenia jego znaczenie. W kolejnych artykułach Daniel Speckhard z Jednostki ds. Planowania Polityki w gabinecie Sekretarza Generalnego wyjaśnia, jak Sojusz przystąpił do szkolenia irackich sił bezpieczeństwa. Lionel Ponsard z Akademii NATO w Rzymie bada znaczenie Unii Europejskiej i NATO w zakończeniu misji SFOR oraz rozmieszczeniu EUFOR. Wreszcie Nicola de Santis z Pionu Strategii Informacyjnych NATO bada, jak Sojusz otwiera stosunki oparte na współpracy z regionem Śródziemnomorskim i szerszym Bliskim Wschodem.

Stefan Melnik – niezależny autor piszący o stosunkach międzynarodowych recenzuje przygotowywany w najbliższym czasie do druku podręcznik o NATO, który powinien pomóc studentom starającym się zmierzyć z tematyką Sojuszu. W formie wywiadu, gen. Jean-Louis Py, dowódca Wielonarodowych Sił Wspierających Bezpieczeństwo omawia obecną problematykę bezpieczeństwa w Afganistanie bezpośrednio po historycznych wyborach prezydenckich. C. Richard Nelson z Rady Atlantyckiej Stanów Zjednoczonych analizuje wkład NATO do walki z terroryzmem oraz sugeruje sposoby jego wzmocnienia. W nowym dziale historycznym Ryan C. Hendrickson z Eastern Illinois University ocenia spuściznę Manfreda Wörnera w dziesiątą rodzinę jego śmierci. Na koniec Marshall Billingslea szuka odpowiedzi na pytanie, jak NATO rozwija technologię, aby przeciwstawiać się coraz bardziej zaawansowanym technicznie przejawom terroryzmu. Interaktywne mapy ilustrujące rozszerzenie, partnerstwa i stosunki NATO zamykają niniejszy numer.

Christopher Bennett






W kierunku nowego konsensusu transatlantyckiego.
Gülnur Aybet umieszcza szczyt Sojuszu w Stambule w kontekście historycznym oraz analizuje jego treść i ocenia znaczenie tego wydarzenia.

Siedemnasty szczyt Sojuszu w Stambule – siódmy od zakończenia zimnej wojny – pod wieloma względami nie zapowiadał się dobrze, ze względu na rozbieżności pomiędzy państwami sprzymierzonymi w sprawie polityki wobec Iraku. Pomimo to, podczas pierwszego szczytu Sojuszu, który odbył się z udziałem 26 państw członkowskich udało się przedstawić konkretny plan odnowionej współpracy transatlantyckiej. Postanowienia przyjęte w Stambule posunęły do przodu proces transformacji rozpoczęty podczas szczytu praskiego w 2002 r., a jednocześnie potwierdziły rosnące globalne znaczenie NATO i obwieściły zmianę priorytetów Sojuszu w wybranych dziedzinach polityki. Dlatego też szczyt stambulski powinien zostać zapamiętany jako znaczący moment w trwającej od pewnego czasu ewolucji NATO w dobie postzimnowojennej.

W ciągu pracowitych dwu czerwcowych dni, przywódcy państw Sojuszu wzmocnili trwałe znaczenie więzi transatlantyckiej oraz wspólnych wartości i postanowili podjąć wysiłki w celu budowania mostów współpracy z innymi regionami. Zdecydowano o rozbudowaniu zakresu i charakteru operacji Sojuszu dzięki jednoznacznemu powiązaniu zobowiązań politycznych z dostępem do środków niezbędnych do ich wypełniania. Podjęto kroki w kierunku dalszego udoskonalania zdolności Sojuszu tak, aby umożliwić mu sprostanie bardziej wszechstronnym wyzwaniom w dziedzinie bezpieczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem zagrożenia, jakie niesie terroryzm. Przyjęto inicjatywy zmierzające do wzmocnienia stosunków z obecnymi partnerami – między innymi, w nowy sposób skierowano uwagę na stosunki regionalne na obszarach Kaukazu i Środkowej Azji – a także zdecydowano o otworzeniu relacji z nowymi partnerami, zwłaszcza na szeroko rozumianym Bliskim Wschodzie.

Pod wieloma względami, można odczytać bezpośrednie powiązania pomiędzy programem szczytu stambulskiego, a Deklaracjami Sojuszu z Londynu (1990) i Rzymu (1991) związanymi z zakończeniem zimnej wojny, w których przywódcy państw członkowskich zobowiązali się do przekształcenia Sojuszu w „instrument przemian” oraz nakreślili nowy plan postzimnowojennej transformacji NATO. W latach, które upłynęły pomiędzy tymi wydarzeniami Sojusz przebył niezwykle długą drogę - której główne etapy wyznaczane były przez szczytu NATO w Madrycie (1997), Waszyngtonie (1999), Pradze (2002) i obecnie w Stambule (2004) - w procesie adaptacji i transformacji Sojuszu wobec problemów bezpieczeństwa w XXI wieku.

Wyłanianie się nowego konsensusu transatlantyckiego

Kryzys, który pojawił się w stosunkach transatlantyckich w sprawie Iraku w 2003 roku otworzył przepaść nie tylko pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i niektórymi regionami Europy, ale także pomiędzy niektórymi państwami w Europie. Chociaż nierealne byłoby zakładać, że stosunki transatlantyckie mogą powrócić do status quo sprzed wybuchu wojny irackiej, w Stambule zaczął się uwidaczniać nowy pragmatyzm transatlantycki. To z kolei otworzyło drogę do bardziej solidnego partnerstwa pomiędzy dwoma stronami Atlantyku, opartego na uświadomieniu sobie wspólnych interesów bezpieczeństwa oraz na realistycznym zarysie wspólnych działań.

Bez względu na to, jak wielkie były różnice zdań na temat inwazji na Irak, obecnie sytuacja w tym kraju przedstawia się tak, że żaden z europejskich mężów stanu nie życzyłby sobie jej dalszego pogorszenia. O ile trwające tam niepokoje i destabilizacja mogą być źródłem chwilowej satysfakcji dla tych, którzy sprzeciwiali się interwencji, jakiekolwiek dalsze pogorszenie się warunków grozi otwarciem otchłani problemów bezpieczeństwa tuż za progiem Europy. Analogicznie, w czasie, gdy Afganistan rozpoczął swoją długą drogę do demokracji, nie można go porzucać, aby nie cofnął się on do poziomu upadłego państwa i bezpiecznej przystani dla terrorystów. Po obu stronach Atlantyku istnieje rzeczywista wola wspomagania władz tego państwa powstałych po upadku talibów.

Jak pokazał szczyt w Stambule, podstawą wyłaniającego się konsensusu transatlantyckiego jest wspólne uświadomienie sobie, że przenoszenie stabilności poza obszar euroatlantycki ma podstawowe znaczenie dla bezpieczeństwa państw członkowskich Sojuszu. Zaangażowanie w Afganistanie i Iraku jest przejawem tego nowego konsensusu, który obejmuje rozszerzenie horyzontów NATO poza Europę i będzie obligować Sojusz do rozwijania własnego potencjału, tak, aby był on dobrze wyposażony do takich operacji.

Priorytety na Bałkanach: nowe misje, wzmocnione partnerstwo

Przez znaczną część okresu po zakończeniu zimnej wojny NATO koncentrowało się na wykuwaniu partnerstwa z najbliższymi sąsiadami w Europie Środkowej i Wschodniej oraz na odbudowywaniu stabilności w byłej Jugosławii – w obu tych obszarach Sojusz odnotował sukces. Procesy rozszerzania Unii Europejskiej i NATO, oba uwieńczone sukcesem w bieżącym roku, rozszerzyły dalej na wschód strefę stabilności w Europie oraz otworzyły nowe możliwości rozwijania partnerstwa z państwami położonymi jeszcze dalej. W ostatnich latach Sojusz był w stanie systematycznie redukować liczbę żołnierzy zaangażowanych w operacje kierowane przez NATO w byłej Jugosławii, tym samym uwalniając środki na potrzeby operacji poza obszarem euroatlantyckim.

O ile sytuacja bezpieczeństwa w Kosowie przedstawia się tak, że NATO jest zobowiązane w przewidywalnym czasie do utrzymania swojej obecności wojskowej na aktualnych poziomach, Sojusz był w stanie formalnie ogłosić w Stambule zakończenie misji Sił Stabilizacyjnych (SFOR) w Bośni i Hercegowinie do końca bieżącego roku. Po dziewięciu latach znaczącej obecności NATO w Bośni i Hercegowinie państwo to jest wystarczająco stabilne, aby przekazać tam siłom Unii Europejskiej (EUFOR) odpowiedzialność za realizację wielu ważnych zadań z dziedziny bezpieczeństwa – w tym zapewnianie codziennego bezpieczeństwa. Sojusz zachowa jednak wojskowy ośrodek dowodzenia w Sarajewie, który skoncentruje się na wspomaganiu Bośni i Hercegowiny w przygotowywaniu się do Partnerstwa dla Pokoju oraz wdrażaniu reformy systemu obronnego. Sojusz będzie również wspierać wysiłki Międzynarodowego Trybunału Kryminalnego dla byłej Jugosławii w Hadze, zwłaszcza w zakresie aresztowania osób podejrzanych o popełnienie zbrodni wojennych. (Więcej informacji o zakończeniu misji SFOR i rozmieszczeniu EUFOR można znaleźć w artykule Lionela Ponsarda Świt nowej ery bezpieczeństwa?)

Nowe formy partnerstwa

W Stambule przywódcy Sojuszu zgodzili się wzmocnić istniejące formy partnerstwa w ramach Rady Partnerstwa Euroatlantyckiego oraz Partnerstwa dla Pokoju; zaprosili siedem państw uczestniczących w Dialogu Śródziemnomorskim Sojuszu – Algierię, Egipt, Izrael, Jordanię, Mauretanię, Maroko i Tunezję – do nawiązania bardziej ambitnego i rozszerzonego partnerstwa; a także wyciągnęli rękę do szerszego regionu Bliskiego Wschodu poprzez ogłoszenie Stambulskiej Inicjatywy Współpracy.

Już podczas szczytu w Pradze Sojusz wprowadził Indywidualne Plany Działań na rzecz Partnerstwa oraz Plan Działań Partnerstwa przeciw Terroryzmowi . Wspomniane programy, precyzyjnie dostosowane do wymagań partnerów i oparte na zasadzie wspólnej odpowiedzialności, a także Plan Działań Partnerstwa na rzecz Budowy Instytucji Obronnych - ogłoszony w Stambule w celu udzielenia partnerom pomocy w budowaniu instytucji obronnych odpowiedzialnych w systemie demokratycznym – to podstawowe narzędzia, za pomocą których Sojusz będzie przenosić swoją uwagę na państwa w regionie Kaukazu i Środkowej Azji. Przywódcy państw Sojuszu zgodzili się mianować Specjalnego Przedstawiciela w całym tym regionie – nieco później został nim Robert Simmons, Asystent Sekretarza Generalnego ds. Politycznych i Polityki Bezpieczeństwa w NATO – a następnie, w odpowiednim trybie, wyznaczą dwu oficerów łącznikowych, z których jeden będzie rezydować na Kaukazie, a drugi w Środkowej Azji.

Państwa partnerskie i NATO powinny wspólnie zdefiniować konkretne obszary współpracy, w których Sojusz może zapewnić wiedzę ekspercką i wsparcie. Do obszarów tych należą kwestie bezpieczeństwa granic związane z nielegalnym handlem; transferem broni strzeleckiej i lekkiej; współpracy wywiadowczej; reformy systemów obronnych; budżetu i planowania; stosunków cywilno-wojskowych; a także dostępu do szkolenia i interoperacyjności umożliwiających udział w operacjach wspierania pokoju kierowanych przez NATO. To funkcjonalne podejście do partnerstwa, rozwijanie współpracy w wąskich technicznych obszarach wspólnych zainteresowań i potrzeb ma pomóc partnerom w zwalczaniu groźby terroryzmu oraz promowaniu regionalnej stabilności i bezpieczeństwa.

Zapraszając państwa Dialogu Śródziemnomorskiego do nawiązania bardziej ambitnego i rozszerzonego partnerstwa, NATO stara się podnieść swoje stosunki z tymi państwami na poziom wyższy niż partnerstwo „dialogowe”, a tym samym przyczynić się do regionalnego bezpieczeństwa i stabilności dzięki intensywniejszej współpracy praktycznej. W podobny sposób Stambulska Inicjatywa Partnerstwa dąży do promowania praktycznej współpracy z zainteresowanymi nią państwami w szerszym obszarze Bliskiego Wschodu, zaczynając od członków Rady Współpracy Państw Zatoki Perskiej, aby wzmacniać bezpieczeństwo i stabilność poprzez nowe zaangażowanie wspólnoty transatlantyckiej w tym regionie.

Nowe misje

Zmiana geograficznych priorytetów w obrębie partnerstwa NATO znajduje odzwierciedlenie w nowych operacjach Sojuszu i przejawia się zaangażowaniem zarówno w Afganistanie, jak i w Iraku. W Afganistanie, gdzie NATO od sierpnia 2003 r. kieruje Międzynarodowymi Siłami Wspierającymi Bezpieczeństwo (ISAF), przywódcy państw sprzymierzonych zgodzili się kontynuować i rozszerzać obecność NATO poprzez tworzenie kolejnych Prowincjonalnych Zespołów ds. Odbudowy (PRT) – mieszanych zespołów cywilno-wojskowych pracujących nad rozszerzaniem władzy rządu centralnego oraz ułatwiających rozwój i odbudowę. Wyrażono także zgodę na dostarczenie jednostek i wyposażenia niezbędnych do tego rozszerzenia działań.

W obecności prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja, NATO ogłosiło zamiar objęcia dowództwa czterech nowych PRT – kierowanych przez Wielką Brytanię PRT w Mazar-e-Sharif i Maimana, kierowanego przez Niemców PRT w Freyzabad oraz PRT w Banghlan pod kierownictwem Holandii, poza dotychczasowym PRT w Kunduz kierowanym przez Niemców. Jako uzupełnienie tych pięciu PRT, NATO miało utworzyć bazę wsparcia logistycznego niedaleko Mazar-e-Sharif oraz tymczasowo wysłać niewielkie jednostki do Sar-e-Pol, Salangan i Sherberghan. W ten sposób ISAF będzie mógł zapewniać bezpieczeństwo w dziewięciu afgańskich prowincjach, w obszarze operacyjnym o wielkości 3600 km2 w Kabulu i okolicach oraz w obszarze 185 tys. km2 na północy kraju. NATO zgodziło się także rozmieścić dodatkowe jednostki – w tym siły szybkiego reagowania w sile 1 tysiąca żołnierzy - w celu wsparcia organizacji wyborów w okresie poprzedzającym wybory oraz w ich trakcie.

Poza zobowiązaniem się do rozszerzenia swojej obecności w Afganistanie, Sojusz uzgodnił w Stambule wsparcie szkolenia irackich sił porządkowych. Stało się tak po jednogłośnym przyjęciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1546, wzywającej międzynarodowe i regionalne organizacje do zapewnienia pomocy Wielonarodowym Siłom w Iraku, a także było następstwem prośby ze strony rządu irackiego oraz przekazania suwerenności w Iraku – które to wydarzenie znalazło się w centrum uwagi i częściowo przyćmiło poranek pierwszego dnia szczytu. NATO udzielało już wsparcia kierowanej przez Polskę wielonarodowej dywizji w południowo-wschodnim Iraku. Misja szkoleniowa obejmująca około 50 oficerów i podoficerów z państw NATO przybyła do Iraku w połowie sierpnia i już rozpoczęła szkolenie wybranego personelu irackiego. (Więcej informacji o misji szkoleniowej NATO w Iraku można znaleźć w artykule Daniela Speckharda Pomoc w stabilizacji Iraku).

Przywódcy państw Sojuszu powierzyli również Sekretarzowi Generalnemu zadanie opracowania kolejnych propozycji wspierania tworzących się od podstaw irackich instytucji bezpieczeństwa oraz przedstawienia owych wniosków do rozpatrzenia przez Radę Północnoatlantycką. Może to utorować drogę do pełniejszego zaangażowania się NATO w Iraku w nadchodzących miesiącach i latach.

Nowe zdolności

Aby sprostać wyzwaniom misji w Afganistanie i Iraku, a być może także gdzie indziej poza obszarem euroatlantyckim, państwa członkowskie muszą nadal reformować swoje siły zbrojne, aby wyposażyć je w zdolność do szybkiego rozmieszczania w odległych regionach i samodzielnego przetrwania w warunkach polowych. Muszą one także zagwarantować wyposażenie Sojuszu do rozpoczęcia realizacji zadania natychmiast po podjęciu stosownej decyzji. Dotychczas nie było to możliwe. Chociaż mandat ISAF został zmieniony z zapewniania bezpieczeństwa w Kabulu i okolicach na gwarantowanie bezpieczeństwa w całym kraju w październiku 2003 r., niedobory zdolności i środków opóźniły planowane rozszerzenie działań aż do szczytu w Stambule.

Z drugiej strony, NATO osiągnęło postęp w zakresie transformacji zdolności wojskowych od czasu szczytu w Pradze. Usprawniono strukturę dowodzenia i utworzono Dowództwo Sił Sprzymierzonych NATO ds. Transformacji, którego zadaniem jest utrzymywać tempo reform i doprowadzić do takiej samej rewolucji w siłach zbrojnych innych państw NATO, która w ostatnich latach przekształciła sposób, w jaki Stany Zjednoczone są w stanie prowadzić działania wojenne. Zgodnie z Praskim Zobowiązaniem w dziedzinie Zdolności, poczyniono postępy w zakresie morskiego i lotniczego transportu strategicznego, uzupełniania paliwa w trakcie lotu oraz tworzenia Sojuszniczego Systemu Obserwacji Ziemi z Powietrza (AGSS). Ponadto Wielonarodowy Batalion Chemiczny, Biologiczny, Radiologiczny i Nuklearny NATO (CBRN) uzyskał pełną operacyjność przed szczytem w Stambule, a Siły Odpowiedzi NATO odnotowały wstępną operacyjność w październiku.

Rozwijając inicjatywy uzgodnione w Pradze, przywódcy NATO uzgodnili w Stambule nowe, obowiązujące na wysokim szczeblu politycznym standardy w zakresie dostępności sił zbrojnych państw członkowskich Sojuszu. W praktyce oznacza to, że członkowie NATO w przyszłości zobowiążą się do rozmieszczania i utrzymywania większego odsetka swoich sił zbrojnych w ramach operacji Sojuszu, tym samym w praktyce zapewniając NATO stałą dostępność pewnej puli aktywów i personelu. NATO zatwierdziło zmiany w swoich procesach planowania obronnego i generowania sił, mające na celu powiązanie zgody politycznej na rozpoczęcie operacji z zapewnieniem sił niezbędnych do jej przeprowadzenia.

Przywódcy państw NATO zgodzili się również stworzyć pakiet wysoko zaawansowanych technicznie zdolności wykorzystywanych do ochrony zarówno ludności cywilnej jak i sił zbrojnych przed atakami terrorystycznymi. Zdolności te obejmują środki obrony przed bronią masowego rażenia, ochronę samolotów przed atakami z przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych, ochronę helikopterów, ochronę nabrzeży i jednostek pływających, obronę przed amatorskimi ładunkami wybuchowymi oraz udoskonalenie wykrywania min.

Co po Stambule?

Uwzględniając udręki NATO oraz rzekome zerwanie solidarności politycznej w okresie poprzedzającym kampanię w Iraku, pod wieloma względami zadziwiające jest, jak daleką drogę przebył Sojusz od tego czasu. Chociaż wiele inicjatyw ogłoszonych w Stambule to w istocie zwiastuny posunięć, w realizację których państwa członkowskie Sojuszu i partnerzy mogą, ale nie muszą w pełni zainwestować swoje wysiłki, Sojusz znajduje się obecnie w lepszym stanie niż wielu analityków przewidywało jeszcze nieco ponad rok temu. NATO ma ambitny program współpracy transatlantyckiej i działania, skoncentrowany na wzmocnionych i nowych formach partnerstwa oraz działaniach poza obszarem euroatlantyckim. Cytując słowa Sekretarza Generalnego Jaapa de Hoop Scheffera wypowiedziane w przededniu szczytu w Stambule: „NATO wreszcie przekształca się w narzędzie transatlantyckich działań podejmowanych wszędzie tam, gdzie wymagają tego nasze interesy bezpieczeństwa”.


Gülnur Aybet jest wykładowcą stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Kent w Canterbury (Anglia) oraz autorem A European Security Architecture After the Cold War: Questions of Legitimacy [Architektura bezpieczeństwa europejskiego po zimnej wojnie: kwestia legitymizacji] (Palgrave MacMillan, 2000).





Pomoc w stabilizacji Iraku

Daniel Speckhard wyjaśnia jak NATO przystąpiło do szkolenia irackich sił bezpieczeństwa

Jednym z najbardziej daleko idących postanowień szczytu Sojuszu w Stambule była decyzja o udzieleniu pomocy w szkoleniu irackich sił bezpieczeństwa. Ta przełomowa decyzja, której realizacja na miejscu już się rozpoczęła, była następstwem formalnego przekazania suwerenności w tym kraju tymczasowym władzom irackim, co nastąpiło rankiem podczas pierwszego dnia szczytu.

Wszyscy członkowie NATO bardzo wyraźnie zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą obecna destabilizacja w Iraku oraz z wagi udzielenia pomocy nowym władzom irackim, która umożliwi im zdobycie środków do samodzielnego przejęcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Cytując słowa Sekretarza Generalnego NATO Jaapa de Hoop Scheffera wypowiedziane w Stambule: „Szkoląc irackie siły bezpieczeństwa oraz wspomagając tworzenie ich instytucji bezpieczeństwa, przyśpieszymy dzień, w którym zagraniczne siły nie będą już potrzebne. To jest nasz wspólny cel.”

Decyzja o wspomożeniu szkolenia irackich sił bezpieczeństwa zapadła po przyjęciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz po otrzymaniu formalnej prośby ze strony tymczasowego rządu w Iraku. Rezolucja Rady Bezpieczeństwa nr 1546, wzywająca państwa członkowskie ONZ oraz organizacje międzynarodowe i regionalne do udzielenia pomocy została jednogłośnie przyjęta 8 czerwca. Dwa tygodnie później desygnowany wówczas na premiera Ayad Allawi zwrócił się do Sekretarza Generalnego NATO z prośbą o „pilną pomoc społeczności międzynarodowej, a w szczególności NATO w najważniejszych aspektach szkolenia na terytorium Iraku, przekazanie wyposażenia oraz udzielenie w innej pomocy technicznej, zgodnie z tym co rząd iracki uzna za wskazane dla wzmocnienia naszych rodzących się instytucji bezpieczeństwa, tak aby stały się one zdolne do pokonania groźby terroryzmu, a także dla zmniejszenia zależności od zagranicznych sił.” Ta prośba została następnie powtórzona przez irackiego ministra spraw zagranicznych Hoshyara Zebariego podczas jego wizyty w Kwaterze Głównej NATO 13 lipca 2004 r. , po przekazaniu suwerenności.

Odpowiedź NATO

Wstępna delegacja przedstawicieli NATO z Połączonego Dowództwa Sił Sojuszniczych NATO w Neapolu (Włochy) wyjechała do Iraku po szczycie w Stambule. Na podstawie raportu tego zespołu Rada Północnoatlantycka zdecydowała 30 lipca o stworzeniu Misji Szkoleniowo-Implementacyjnej NATO w Iraku. Misją tą pierwotnie dowodził generał dywizji Carel Hilderink z Holandii, a w jej skład weszło około 50 oficerów i podoficerów z dwu naczelnych dowództw NATO – Naczelnego Dowództwa Sił Sojuszniczych NATO ds. Operacji w Mons (Belgia) i Naczelnego Dowództwa Sił Sojuszniczych NATO ds. Transformacji w Norfolk (Wirginia, USA). Wstępna grupa przybyła do Iraku 7 sierpnia, a podstawowy trzon misji – tydzień później. Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych NATO Europa gen. James L. Jones złożył pierwszą wizytę w Iraku kilka dni po ustanowieniu misji.

Do pierwszych zadań Misji Szkoleniowo-Implementacyjnej NATO w Iraku, której nazwa została później zmieniona po prostu na: Misja Szkoleniowa NATO w Iraku, należało nawiązanie stałych kontaktów z tymczasowym rządem irackim i Siłami Wielonarodowymi oraz określenie najlepszych metod prowadzenia szkoleń zarówno na terytorium Iraku, jak i poza nim. Misja skoncentrowała swoje początkowe wysiłki na współpracy z irackimi władzami nad tworzeniem struktur bezpieczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem ministerstwa obrony i wojskowej kwatery głównej oraz na opracowaniu raportu zawierającego bardziej szczegółowe propozycje dotyczące szkolenia, doradztwa i współpracy ze strony NATO. Do sierpnia misja rozpoczęła już szkolenie i doradztwo dla irackiego personelu w kwaterze głównej.

15 września gen. Jones przedstawił raport misji Radzie Północnoatlantyckiej i w ciągu tygodnia Rada podjęła decyzję o wspomożeniu tworzenia irackiego Centrum Szkolenia, Kształcenia i Rozwoju Doktryny pod Bagdadem. Centrum to będzie szkolić starszych rangą członków irackich sił bezpieczeństwa we wszystkich funkcjonalnych dziedzinach. Skoncentruje się na szkoleniu kierownictwa i pomoże budować ogólnonarodowe, wieloetniczne instytucje bezpieczeństwa.

Rada Północnoatlantycka zatwierdziła koncepcję działania rozszerzonej misji, która określa wszystkie etapy zaangażowania NATO w szkolenie irackich sił bezpieczeństwa. Pierwszy etap, który już się rozpoczął obejmuje stworzenie krajowych mechanizmów dowodzenia i kontroli oraz wzmocnienie szkolenia i doradztwa dla członków irackich sił bezpieczeństwa. Drugi etap skoncentruje się na zapewnianiu wsparcia irackim siłom bezpieczeństwa w zakresie tworzenia Centrum Szkolenia, Kształcenia i Rozwoju Doktryny , które z kolei zapewni szkolenie kierownictwa, mające na celu rozwój kadry zarządzającej średniego i wyższego szczebla.

Podstawowe znaczenie ma ścisła koordynacja pomiędzy Siłami Wielonarodowymi oraz Misją Szkoleniową NATO w Iraku. Jest tak, ponieważ Siły Wielonarodowe są podstawowym podmiotem zapewniającym bezpieczeństwo na tym terenie i, w związku z tym, będą zapewniać ochronę personelu NATO. Ponadto Siły Wielonarodowe brały już udział w szkoleniu irackich sił bezpieczeństwa za pośrednictwem ich własnego Tymczasowego Wielonarodowego Dowództwa ds. Bezpieczeństwa w Iraku. Aby zapewnić optymalną współpracę, amerykański generał broni David H. Petraeus został wyznaczony na dowódcę obu tych misji. Nie mniej jednak, Misja Szkoleniowa NATO w Iraku będzie pozostawać odrębną misją pod politycznym zwierzchnictwem Rady Północnoatlantyckiej.

Charakter wyzwania

Należy docenić skalę zadań stojących przed Misją NATO, a przewidywany termin wyborów nakłada dodatkowy reżim czasowy. Irakijczycy szkoleni przez NATO odpowiadają przed miejscowym tymczasowym rządem, którego najpilniejszym celem jest rozmieszczenie irackich sił zdolnych do utrzymywania stabilności i bezpieczeństwa przed wyborami parlamentarnymi, które mają się odbyć najpóźniej w styczniu 2005 roku.

Wszystkie państwa członkowskie mają możliwość wniesienia wkładu w Misję Szkoleniową NATO w Iraku, a jeżeli zdecydują się zaangażować, mogą dokonać wyboru, czy życzą sobie czynić to w Iraku, czy poza nim. Szkolenie poza Irakiem może odbywać się w akademiach narodowych państw członkowskich, w szkołach NATO lub w odpowiednich instytucjach lub obiektach w państwach sąsiadujących. Pierwsza 19.osobowa grupa Irakijczyków biorąca udział w programie szkoleniowym NATO przybyła do Wspólnego Centrum Sztuki Wojennej w Stavanger (Norwegia) na początku listopada.

Misja Szkoleniowa NATO w Iraku przejęła również odpowiedzialność za koordynowanie zgłaszanych przez poszczególne państwa ofert szkolenia i darów w postaci wyposażenia poprzez stworzenie Grupy Koordynacyjnej NATO ds. Szkolenia i Wyposażenia w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli. Ma to podstawowe znaczenie, ponieważ brak koordynacji wysiłków poszczególnych państw i/lub różniące się podejścia do szkolenia i pozyskiwania sprzętu mogłyby podważyć całe to przedsięwzięcie. Ponadto, początkowo wiele państw zaangażowało się w szkolenie sił irackich na zasadach dwustronnych, a inne wyraziły gotowość do uczynienia tego w najbliższym czasie.

Daniel Speckhard jest szefem Jednostki ds. Planowania Polityki w gabinecie Sekretarza Generalnego.





Świt nowej ery bezpieczeństwa?

Lionel Ponsard rozważa znacznie zakończenia misji SFOR i rozmieszczenia EUFOR dla stosunków pomiędzy Unią Europejską i NATO.

Gdy Unia Europejska przejmie podstawową odpowiedzialność za zapewnianie bezpieczeństwa w Bośni i Hercegowinie w grudniu br. będzie to najwymowniejszym jak dotąd wyrazem jej powstającego potencjału obronnego i ambicji. Będzie to także wskazówką jak daleko posunęły się stosunki UE-NATO w ostatnich latach. Wydarzenie to zwróci powszechną uwagę na to partnerstwo, które ma coraz większe znaczenie dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Natychmiast uwidoczni to zarówno mocne, jak i słabe strony tych stosunków.

Jak zostało to formalnie ogłoszone podczas szczytu w Stambule, NATO doprowadza do końca misję pokojową swoich Sił Stabilizacyjnych (SFOR) w Bośni i Hercegowinie, 9 lat od rozmieszczenia pierwszych jednostek. W to miejsce Unia Europejska rozmieści w ramach operacji Althea 7 tysięcy żołnierzy sił pokojowych, co odpowiada liczebności jednostek SFOR. Unia Europejska przejmie odpowiedzialność za codzienne bezpieczeństwo w Bośni i Hercegowinie. NATO nie zamierza się jednak wycofać z tego kraju. Zachowa niewielką obecność wojskową w formie nowej Wojskowej Misji Łącznikowej i Doradczej w Sarajewie. Misja ta, kierowana przez amerykańskiego generała brygady i obsługiwana przez niewielki personel około 150 osób, będzie koncentrować się na reformie systemu obronnego oraz przygotowywaniu tego kraju do członkowstwa w natowskim Partnerstwie dla Pokoju. Będzie także zajmować się zwalczaniem terroryzmu, zatrzymywaniem osób podejrzanych o popełnienie zbrodni wojennych oraz zbieraniem danych wywiadowczych.

Unia Europejska i NATO będą współdziałać ze sobą w Bośni i Hercegowinie na podstawie serii dokumentów o współpracy, znanych jako „Berlin-Plus” – nazwa wywodzi się od miejsca spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO w 1996 r., podczas którego Sojusz po raz pierwszy zgodził się udostępniać swoje aktywa na potrzeby operacji kierowanych przez UE. Zgodnie z tymi ustaleniami, Unia Europejska będzie korzystać z potencjału planowania NATO oraz wykorzystywać te same wojskowe kwatery dowodzenia, działając za pośrednictwem komórek UE ulokowanych zarówno w Najwyższym Dowództwie Sił Sprzymierzonych Europa w Mons (Belgia), jak i Dowództwie Połączonych Sił Zbrojnych w Neapolu – dowództwie operacyjnym natowskich misji na Bałkanach. Istnieją plany awaryjne, zgodnie z którymi NATO może dostarczyć rezerwy strategiczne sił, jeżeli będzie to potrzebne.

Niektórzy obserwatorzy kwestionowali sensowność rozmieszczania sił UE (EUFOR) w Bośni i Hercegowinie. Z jednej strony argumentowali, że zmiana ta jest bardziej podyktowana wolą Waszyngtonu, aby ograniczyć zaangażowanie USA na Bałkanach, niż wynika z rzeczywistej oceny sytuacji dokonywanej na miejscu. Z drugiej strony, obawiali się oni, że Bośnia i Hercegowina będzie traktowana jako poligon do testowania Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (ESDP) w momencie, gdy Unia Europejska nie jest przygotowana na tak wielkie przedsięwzięcie, a jego niepowodzenie może podważyć stabilność na Bałkanach oraz bardzo osłabić poparcie dla ESDP. Szczególnie wielu Bośniaków sugerowało, że woleliby, gdyby SFOR pozostał w ich kraju oraz sceptycznie odnoszą się do zdolności Unii Europejskiej do utrzymania w razie potrzeby mocnego wojskowego zaangażowania, co jest wynikiem domniemanej słabości Europy okazanej podczas wojny bośniackiej w latach 1992-95.

Ewolucja ESDP

Takie obawy, choć zrozumiałe, prawdopodobnie mijają się z rzeczywistością, zarówno ze względu na trwałe zaangażowanie NATO i Waszyngtonu w Bośni i Hercegowinie, jak i na postępy, jakie w ostatnich latach dokonała Unia Europejska w zakresie tworzenia wiarygodnego wymiaru wojskowego – wyrażającego się w formie struktur i zdolności – w odpowiedzi na własne niepowodzenia w byłej Jugosławii w latach 90. Obecnie Unia Europejska ma Komitet Polityki i Bezpieczeństwa, Komitet Wojskowy wspierany przez Sztab Wojskowy i Wysokiego Przedstawiciela ds. Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa (CFSP). Ponadto, w maju 2003 r., Unia Europejska zadeklarowała osiągnięcie operacyjności przez Siły Szybkiego Reagowania UE w sile do 60 tysięcy żołnierzy, gotowych do rozmieszczenia w ciągu 60 dni i zdolnych do samodzielnego utrzymania się w warunkach bojowych przez okres do 12 miesięcy.

W kwietniu 2003 roku rozpoczęła się pierwsza misja woskowa kierowana przez Unię Europejską – Operacja Concordia w byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii*, kontynuująca zadania sił kierowanych przez NATO. Misja ta zapewniła wsparcie w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowym obserwatorom z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) i Unii Europejskiej oraz pozwoliła stworzyć praktyczne mechanizmy koordynacji UE-NATO. Ponadto, w czerwcu 2003 r. Unia Europejska rozmieściła 1800 żołnierzy w Demokratycznej Republice Kongo w ramach operacji Artemis. Pomimo jej ograniczonej wielkości i zakresu, misja ta miała ogromne znaczenie, jako że była pierwszą operacją wojskową UE związaną z rozmieszczeniem sił poza Europą, a także była autonomicznym przedsięwzięciem zorganizowanym bez odwoływania się do aktywów NATO, ogłoszonym z krótkim wyprzedzeniem i realizowanym w niebezpiecznym terenie.

Strategia Bezpieczeństwa UE również dokonała postępu w myśleniu Unii o kwestiach bezpieczeństwa. Dokument ten, podpisany w grudniu 2003 r. i opracowany pod auspicjami Javiera Solany, Wysokiego Przedstawiciela UE ds. Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, przewidywał rolę zarówno dla „miękkich” i „twardych” środków w polityce zagranicznej UE. W związku z tym, Unia Europejska ma kontynuować reformę swoich wydatków obronnych, aby przekształcić siły zbrojne UE w bardziej mobilne i elastyczne jednostki. Ponadto, również w tej dziedzinie osiągany jest postęp – utworzono Europejską Agencję Obrony w celu promowania harmonizacji i koordynacji zakupów oraz poszukiwania rozwiązań mających zaradzić europejskim niedociągnięciom w dziedzinie zdolności. Według tego samego mechanizmu, stworzenie grup bojowych szybkiego reagowania w sile około 1500 żołnierzy, których zadaniem ma być reagowanie na kryzysy globalne, powinno uzdolnić Unię Europejską do podejmowania całego zakresu tak zwanych misji petersberskich – to jest misji humanitarnych i ratunkowych, operacji pokojowych oraz zadań sił bojowych w zarządzaniu kryzysowym, w tym wymuszania pokoju..

Uzupełnienie czy konkurent?

O ile wzmocniona europejska polityka obronna jest, ogólnie rzecz biorąc, popularna zarówno wśród europejskiej opinii publicznej, jak i rządów, kluczowe pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi brzmi, czy ten potencjał będzie rozwijać się jako uzupełnienie, czy jako konkurencja dla NATO. Różnice w kulturze bezpieczeństwa po obu stronach Atlantyku zdają się czasem powstrzymywać rozwój komplementarnego partnerstwa pomiędzy Unią Europejską a NATO. W rzeczywistości, podziały wokół kierowanej przez USA inwazji na Irak w 2003 r. doprowadziły do tego, że cztery państwa członkowskie Sojuszu – Belgia, Francja, Niemcy i Luksemburg – poważnie rozważały stworzenie autonomicznego dowództwa wojskowego UE w Tervuren na obrzeżach Brukseli.

Przynajmniej w teorii, Unia Europejska i NATO nie muszą być konkurentami w stosunku do siebie nawzajem. NATO powinno pozostać podstawą, na której państwa członkowskie będą budować swoją obronę zbiorową, a rozwój potencjału UE powinien umożliwić państwom europejskim wnoszenie większego wkładu do własnego bezpieczeństwa oraz podejmowanie misji, w realizację których nie zamierzają włączać się lub kontynuować jej Stany Zjednoczone. Bez wątpienia, podział zadań pomiędzy tymi dwiema organizacjami powinien również uwzględniać charakter każdego kryzysu oraz rodzaj niezbędnej interwencji. Na przykład operacje wymagające potężnej obecności wojskowej, takie jak rozdzielanie walczących armii, powinny na razie pozostać w ramach jurysdykcji NATO. Unia Europejska, natomiast, w większym stopniu koncentruje swoje wysiłki na operacjach pokojowych, działaniach humanitarnych oraz akcjach niesienia pomocy w przypadku katastrof, niż na szybkim rozmieszczaniu dużych sił w odległych regionach, zdolnych do podejmowania działań bojowych. Co więcej, rozmieszczanie międzynarodowych sił policyjnych w sytuacjach kryzysowych lub zapobieganie upadkowi miejscowych władz często miewa ogromne znaczenie dla uniknięcia konieczności podejmowania działań wojskowych.

Od połowy lat 1990. dyplomacja związana z zarządzaniem kryzysowym w Europie rzadko bywała wyłącznym zadaniem jednej instytucji. Z reguły dwie lub więcej instytucji współdziałało ze sobą, zwiększając różnorodność nacisków i bodźców zachęcających do rozwiązania kryzysu. Tak było, na przykład, w byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii*, gdzie Unia Europejska, NATO i OBWE od początku współpracowały ze sobą i, w dużej mierze, odwróciły groźbę konfliktu. Ponadto, kierowana przez USA wojna z terroryzmem zwiększyła jeszcze liczbę zaangażowanych podmiotów, włączając przede wszystkim agencje wywiadowcze, a także jeszcze bardziej uwypukliła znaczenie koordynacji ich działań.

Trwająca obecnie transformacja Sojuszu również będzie miała wpływ na stosunki UE-NATO. W miarę jak NATO będzie reformować swoje struktury i politykę w celu zwalczania zagrożeń, między innymi, stwarzanych przez międzynarodowy terroryzm, głównym priorytetem w coraz większym stopniu przestanie być zarządzanie kryzysowe o charakterze przewidzianym w misjach petersberskich przejmowanych przez Unię Europejską. W wyniku tego, Unia Europejska być może także będzie musiała poszerzyć swoje ambicje i wypracować dodatkowy potencjał. Ponadto, w miarę wzrostu zdolności UE do zarządzania kryzysowego, Unia i NATO będą musiały wypracować bardziej systematyczny podział zadań, co będzie wymagało od tych dwu organizacji ściślejszego koordynowania ich polityki i priorytetów. Również Deklaracja UE-NATO w sprawie ESDP – przełomowe porozumienie zawarte w 2002 r. pomiędzy Unią Europejską i NATO - jednoznacznie wyrażała potrzebę utrzymania skutecznego współdziałania pomiędzy tymi dwiema organizacjami w szerokim zakresie spraw.

Utrzymujące się wyzwania

Chociaż Bałkany są obecnie bez porównania bardziej bezpieczne i stabilne niż były przed interwencją NATO, bezpieczeństwo nadal jest zagrożone a potencjalna groźba kolejnego wybuchu aktów przemocy – nawet w Bośni i Hercegowinie – nie powinna być niedoceniana. W istocie, przekazanie zwierzchności przez NATO Unii Europejskiej w Bośni i Hercegowinie następuje w momencie zwiększenia napięć w tym szerzej rozumianym regionie, zwłaszcza w Serbii i Czarnogórze. Jest to po części wynikiem zbliżających się rozmów o przyszłości Kosowa, serbskiej prowincji obecnie administrowanej przez ONZ, których rozpoczęcie zostało zapowiedziane przez Grupę Kontaktową na połowę 2005 roku. Niezależnie od tego, czy przegląd sytuacji odbędzie się zgodnie z planem, z pewnością nastąpi uaktywnienie wystąpień radykalnych frakcji Serbów domagających się bezpośredniego powiązania przyszłości Kosowa i Republiki Srpskiej. Mówiąc otwarcie – w trakcie rozmów niemal na pewno dojdzie do podniesienia kwestii, czy Serbia powinna otrzymać kompensatę za potencjalną utratę Kosowa poprzez przydzielenie jej terytorium w Bośni i Hercegowinie.

EUFOR będzie musiał uwzględnić to i inne czynniki potencjalnie przyczyniające się do niestabilności, aby zapobiec rozlaniu się problemów na Bośnię Hercegowinę. W tym kontekście przydałoby się posłużyć doświadczeniem z historii SFOR i – zgodnie z tym, co zapowiedzieli już przedstawiciele UE – od pierwszego dnia przyjąć wyjątkowo zdecydowaną postawę. Fakt, że EUFOR będzie miał dokładnie taką samą wielość jak SFOR i będzie podzielony na trzy geograficzne sektory, niemal dokładnie odtwarzające strukturę SFOR, wiele mówi o intencjach nowych sił. Jednak o ile pierwszorzędną misją SFOR było przyczynianie się do stworzenia pewnych i bezpiecznych warunków niezbędnych do umacniania pokoju poprzez wdrażanie wojskowych aspektów Porozumienia Pokojowego z Dayton kończącego wojnę bośniacką, zadanie EUFOR będzie bardziej ambitne. Poza utrzymywaniem bezpiecznych warunków, deklarowaną intencją EUFOR jest podejmowanie prób przyjęcia bardziej wielowymiarowego podejścia do bezpieczeństwa, a zwłaszcza wspieranie wdrażania cywilnych aspektów Dayton.

Do utrzymujących się wyzwań w Bośni i Hercegowinie należą problemy związane z nielegalnym obrotem bronią i narkotykami, bezprawnym przewożeniem i przetrzymywaniem osób oraz bezpieczeństwem granic i zorganizowaną przestępczością. W tych wszystkich obszarach Unia Europejska ma dobre umocowania do podejmowania reakcji, ze względu na szeroki zakres narzędzi, które są do jej dyspozycji, obejmujący zapewnianie ukierunkowanej pomocy gospodarczej, wiedzę i doświadczenie w zakresie prawa, działań policji oraz praktyk celnych, a także programy odbudowy. Ponadto, Unia Europejska prowadzi już dwie misje w Bośni i Hercegowinie o funkcjach monitorujących związanych z bezpieczeństwem i egzekwowaniem prawa: Misję Obserwacyjną (EUMM) oraz Misję Policyjną (EUPM) UE.

Ze względu na skalę osiągnięć Sojuszu, które doprowadziły do zakończenia wojny oraz budowy stabilnych warunków w Bośni i Hercegowinie w ostatnich dziewięciu latach, Unii Europejskiej trudno będzie dorównać NATO. Precedens, jakim była operacja Concordia w byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii* jest zachęcający. Jednak ogrom zadań i wysokość stawki dla wszystkich zaangażowanych podmiotów są tym razem większe. W ostatecznym wymiarze, kryterium oceny wysiłków Unii Europejskiej w Bośni i Hercegowinie będzie zdolność UE do przyczynienia się do uformowania stabilnego państwa, gotowego od samodzielnego prowadzenia własnych spraw bez pomocy z zewnątrz. Jeżeli Unia Europejska udźwignie to wyzwanie i wykaże, iż poza odwoływaniem się do miękkich środków, tradycyjnie wykorzystywanych w jej polityce zagranicznej, jest zdolna skutecznie stosować twardą politykę, operacja Althea może okazać się punktem zwrotnym i zwiastunem nowej ery bezpieczeństwa w Europie.

Lionel Ponsard jest doradcą ds. badań w Akademii Obrony NATO w Rzymie.


* Turcja uznaje Republikę Macedonii pod jej konstytucyjną nazwą.




Otwieranie się na region śródziemnomorski i szerzej rozumiany Bliski Wschód

Nicola de Santis opisuje, jak NATO buduje relacje oparte na współpracy z państwami w regionie Morza Śródziemnego oraz na szerzej rozumianym Bliskim Wschodzie.

Dziesięć lat temu NATO otworzyło dialog o kwestiach bezpieczeństwa z państwami w szerzej rozumianym regionie śródziemnomorskim – Dialog Śródziemnomorski. Podczas swojego szczytu w Stambule Sojusz zaprosił państwa uczestniczące w tej inicjatywie do tworzenia bardziej ambitnego i poszerzonego mechanizmu współpracy, podnosząc tym samym jej status do poziomu rzeczywistego partnerstwa. Jednocześnie przywódcy NATO ogłosili Stambulską Inicjatywę Współpracy (ICI) – odrębny, ale komplementarny program mający promować praktyczną współpracę z państwami na szerszym Bliskim Wschodzie, poczynając od członków Rady Współpracy Państw Zatoki Perskiej (GCC)

Wzmocniony Dialog Śródziemnomorski oraz Stambulska Inicjatywa Współpracy są obecnie podstawą wysiłków państw sprzymierzonych zmierzających do partnerstwa, nakierowanych na region śródziemnomorski oraz szerszy Bliski Wschód i – jako takie – pociągną za sobą wypracowanie znaczącego programu pomostowego łączącego Sojusz ze światem arabskim.

Inicjatywy przyjęte przez przywódców Sojuszu podczas szczytu w Stambule zarówno odnośnie do Dialogu Śródziemnomorskiego, jak i Stambulskiej Inicjatywy Współpracy były wcześniej przygotowane przez serię spotkań Zastępcy Sekretarza Generalnego, ambasadora Alessandro Minuto Rizzo z przedstawicielami Dialogu Śródziemnomorskiego oraz z państwami GCC. Ponadto, inicjatywy te są zaczątkiem długoterminowego procesu współpracy, którego sukces zależy również od zaangażowania państw śródziemnomorskich i bliskowschodnich w duchu wspólnej odpowiedzialności. Stosownie do tego, zainteresowane państwa w tym regionie mogą swobodnie decydować, czy zaangażują się w stosunki z NATO oraz określać tempo i zakres tego zaangażowania. Sojusz nie pragnie niczego im narzucać. Przeciwnie – uwzględnia ich różnorodność i specyficzne potrzeby podczas tworzenia programów współpracy.

Uwspółcześnienie Dialogu Śródziemnomorskiego

Dialog Śródziemnomorski został zainicjowany, aby przyczyniać się do regionalnego bezpieczeństwa i stabilności, osiągać lepsze wzajemne zrozumienie pomiędzy NATO i partnerami śródziemnomorskimi, prostować błędne wyobrażenia o Sojuszu wśród państw uczestniczących w inicjatywie oraz promować dobre i przyjazne stosunki w całym regionie. Co więcej, Dialog uzupełnia inne międzynarodowe inicjatywy skierowane do tego regionu, takie jak Proces Barceloński Unii Europejskiej oraz Inicjatywa Śródziemnomorska OBWE.

Chociaż obecnie cele pozostają takie same, w ciągu minionej dekady Dialog Śródziemnomorski zarówno się poszerzył, jak i pogłębił. Liczba uczestniczących w nim państw wzrosła z piątki pierwotnych członków – do których zaliczały się: Egipt, Izrael, Mauretania, Maroko i Tunezja, zaproszone przez ministrów spraw zagranicznych NATO podczas spotkania w 1994 roku w Brukseli - do siedmiu, w związku z przyjęciem Jordanii (1995) i Algierii (2000). Metody praktycznej współpracy są przedstawione w Rocznym (http://www.nato.int/med-dial/2003/mdwp-2003.pdf)Programie Prac , obejmującym szeroki zakres działań, włączając informowanie i kampanie prasowe; planowanie cywilne na wypadek sytuacji specjalnych; naukę i ochronę środowiska; zarządzanie kryzysowe; politykę obronną i strategię; problem broni strzeleckiej i lekkiej; globalną humanitarną akcję usuwania min; proliferację oraz program współpracy wojskowej.

W Stambule przywódcy państw Sojuszu zaproponowali podnieść Dialog Śródziemnomorski do statusu rzeczywistego partnerstwa kierującego się następującymi celami: wzmocnienie istniejącego dialogu politycznego; osiągnięcie interoperacyjności; kontynuacja reformy systemu obronnego oraz pomoc w walce z terroryzmem.

Cele te można osiągnąć poprzez zintensyfikowaną współpracę w wielu priorytetowych obszarach wymienionych w dokumencie (http://www.nato.int/docu/comm/2004/06-istanbul/docu-meddial.htm) Bardziej ambitny i poszerzony mechanizm współpracy w ramach Dialogu Śródziemnomorskiego. Do obszarów tych należy objaśnianie transformacji NATO oraz wspólnie podejmowane wysiłki wykorzystujące wspólne inicjatywy z zakresu strategii informacyjnych; promowanie demokracji; kontrola nad siłami zbrojnymi oraz zwiększanie przejrzystości narodowego planowania obronnego i struktury budżetu; zwalczanie terroryzmu poprzez efektywne dzielenie się danymi wywiadowczymi i współpracę morską; przyczynianie się do wysiłków Sojuszu w zakresie zwalczania zagrożeń stwarzanych przez broń masowego rażenia i środki jej przenoszenia; promowanie współpracy tam, gdzie NATO może wnieść wartość dodaną w dziedzinie szerzej rozumianego bezpieczeństwa; wzmocnienie współpracy w zakresie planowania cywilnego na wypadek sytuacji specjalnych, promowanie współpracy sił zbrojnych poprzez udział w wybranych ćwiczeniach wojskowych oraz związaną z tym edukację i szkolenie,co przyczyni się do zwiększania zdolności partnerów śródziemnomorskich do przyczyniania się do operacji kierowanych przez NATO.W kontekście kierowanych przez NATO operacji, jedno z państw Dialogu Śródziemnomorskiego – Maroko - obecnie utrzymuje jednostki rozmieszczone w ramach Sił Stabilizacyjnych w Bośni i Hercegowinie oraz w Siłach Kosowskich w Kosowie, a dwa kolejne – Egipt i Jordania - w przeszłości udostępniły siły na potrzeby kierowanych przez NATO operacji w Bośni i Hercegowinie. Jest także możliwe, że państwa Dialogu Śródziemnomorskiego wyrażą wolę uczestniczenia w operacji Active Endeavour –misji morskiej Sojuszu, której celem jest wykrywanie, powstrzymywanie i niweczenie działalności terrorystycznej na Morzu Śródziemnym.

Wymiar polityczny Dialogu Śródziemnomorskiego może być wzmocniony dzięki zwiększeniu konsultacji na szczeblu roboczym i ambasadorów, w formacie wielonarodowym (NATO plus siedem) oraz bilateralnym (NATO plus jeden), a także poprzez organizację spotkań ad hoc na szczeblu ministerialnym lub nawet na szczeblu szefów państw i rządów. Pierwsze spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO i Dialogu Śródziemnomorskiego odbędzie się w grudniu, w związku z obchodami 10. rocznicy powołania Dialogu Śródziemnomorskiego.

Poza wykorzystaniem istniejących narzędzi, takich jak roczny Program Prac, praktyczny wymiar Dialogu Śródziemnomorskiego może być wzmocniony dzięki serii mechanizmów pierwotnie stworzonych w ramach Partnerstwa dla Pokoju. Z tym związana byłaby możliwość uzyskania pomocy ze strony Funduszu Powierniczego NATO. Mogłoby to także umożliwić włączenie szerokiego zakresu tematów, które byłyby podstawą praktycznej, ukierunkowanej współpracy, takich jak: programy indywidualnej współpracy pozwalające na indywidualne zróżnicowanie; wykorzystanie istniejących działań PdP oraz narzędzi podnoszących zdolność sił NATO i partnerów śródziemnomorskich do współdziałania w ramach przyszłych operacji kierowanych przez NATO; wzmocnienie uczestnictwa w stosownych ćwiczeniach PdP; a także zintensyfikowaną współpracę w dziedzinach nauki i ochrony środowiska.

Stambulska Inicjatywa Współpracy (ICI)

Stambulska Inicjatywa Współpracy ma na celu umocnienie bezpieczeństwa i stabilności regionalnej poprzez nowe zaangażowanie wspólnoty transatlantyckiej na szerszym Bliskim Wschodzie. Jest komplementarna w stosunku do innych międzynarodowych inicjatyw, oferowanych m.in. przez Unię Europejską, G8 i OBWE, ale nie stara się ich zastąpić. Jednym ze sposobów osiągania tego celu jest promowanie bilateralnej współpracy z zainteresowanymi państwami w regionie poprzez działania praktyczne w obszarach, gdzie NATO może wnieść wartość dodaną.

Mówiąc konkretnie, NATO zidentyfikowało szereg obszarów współpracy praktycznej – wszystkie one są przedstawione w oficjalnym (http://www.nato.int/docu/comm/2004/06-istanbul/docu-cooperation.htm) Dokumencie Programowym ICI wydanym w przededniu szczytu NATO. Obejmują one: starannie dopasowane doradztwo w zakresie reformy systemów obronnych, struktury budżetów obronnych, planowania obronnego i stosunków cywilno-wojskowych; promowanie współpracy sił zbrojnych mającej przyczynić się do interoperacyjności poprzez udział w wybranych ćwiczeniach wojskowych oraz związaną z tym edukację i szkolenie, co przyczyni się do zwiększenia zdolności partnerów śródziemnomorskich do wnoszenia wkładu do operacji kierowanych przez NATO, zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych; zwalczanie terroryzmu, między innymi poprzez wymianę informacji oraz współpracę morską; przyczynianie się do wysiłków Sojuszu związanych z zagrożeniami stwarzanymi przez broń masowego rażenia i środki jej przenoszenia; promowanie współpracy tam, gdzie jest to stosowne, a NATO może wnieść dodatkową wartość w zakresie szerzej rozumianego bezpieczeństwa, szczególnie w związku z terroryzmem, bronią strzelecką i lekką oraz zwalczaniem nielegalnego handlu; a także promowanie współpracy w obszarach planowania cywilnego na wypadek sytuacji specjalnych

Dzięki temu przedstawiciele wspomnianych państw mogą uczestniczyć w charakterze obserwatorów i/lub uczestników w wybranych ćwiczeniach NATO/PdP lub nawet wnosić wkład do operacji utrzymania pokoju prowadzonych przez NATO. W istocie, jedno z państw GCC – Zjednoczone Emiraty Arabskie – wniosło już znaczący wkład do operacji natowskiej w Kosowie. Poza tym, państwa te mogą przystąpić do operacji Active Endeavour. Mogą także skorzystać z programów sponsorowanych przez NATO oraz centrów szkoleniowych stworzonych w ramach Partnerstwa dla Pokoju, w tym z kursów w dziedzinie planowania cywilnego na wypadek sytuacji specjalnych. Pierwotnie Sojusz skoncentrował się na kontaktach z sześcioma indywidualnymi członkami GCC: Arabią Saudyjską, Bahrajnem, Kuwejtem, Katarem, Omanem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Stambulska Inicjatywa Współpracy jest jednak otwarta dla wszystkich zainteresowanych państw na szerszym Bliskim Wschodzie, które podpiszą się pod jej celami i programem, w tym w kwestiach takich jak zwalczenie terroryzmu i proliferacji broni masowego rażenia. Co więcej, aby inicjatywa ta odniosła sukces, niezbędne jest zaangażowanie tych państw.

Stambulska Inicjatywa Współpracy i Dialog Śródziemnomorski to oddzielne, ale uzupełniające się programy, służące temu samemu celowi, to jest budowie silnych więzów współpracy z państwami w regionie Morza Śródziemnego oraz na szerszym Bliskim Wschodzie. Kolejne państwa mogłyby otrzymać zaproszenie do udziału w obu tych programach.

Kwestia NATO i konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest coraz częściej omawiana w kręgach politycznych, akademickich i medialnych. Kwestia ta nie znajduje się jednak w obecnym programie działań Sojuszu. Mimo to, państwa członkowskie NATO jednoznacznie stwierdziły w (http://www.nato.int/docu/comm/2004/06-istanbul/docu-cooperation.htm)Dokumencie Programowym ICI , że: “Postęp zmierzający do sprawiedliwego, trwałego i wszechstronnego rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego powinien pozostać priorytetem dla państw w tym regionie oraz całej wspólnoty międzynarodowej, a także ma kolosalne znaczenie dla realizacji celów tej inicjatywy w zakresie bezpieczeństwa i stabilności.”

Jeśli chodzi o możliwe członkostwo Autonomii Palestyńskiej w Dialogu Śródziemnomorskim lub w Stambulskiej Inicjatywie Współpracy: kandydatura każdej z zainteresowanych stron – w tym Autonomii Palestyńskiej – będzie rozpatrywana przez Radę Północnoatlantycką indywidualnie i na podstawie własnych zalet.

Budowanie mostów za pośrednictwem strategii informowania

W trakcie konsultacji prowadzonych w tym regionie przez Minuto Rizzo, jednoznacznie okazało się, że udane wdrażanie zarówno Dialogu Śródziemnomorskiego, jak i Stambulskiej Inicjatywy Współpracy wymaga lepszego zrozumienia NATO i jego programów w państwach regionu śródziemnomorskiego oraz na Bliskim Wschodzie. Państwa członkowskie Sojuszu i partnerzy zgadzają się, że najlepszym sposobem osiągania tego celu jest wykorzystanie wspólnych strategii informowania. Program taki byłby ukierunkowany na zapewnienie lepszego zrozumienia transformacji NATO oraz bieżącej polityki, szczególnie w aspektach związanych z państwami Dialogu Śródziemnomorskiego oraz ICI, zwiększenie wiedzy o korzyściach, które może zaoferować Sojusz oraz na dochodzenie do wspólnego zrozumienia i rozwiewanie wszelkich złych wyobrażeń o NATO w odbiorze opinii publicznej w państwach Dialogu Śródziemnomorskiego i ICI.

Chociaż konkretne działania Sojuszu zmierzające do współpracy niewątpliwie będą miały większy wpływ na postrzeganie NATO w państwach Dialogu Śródziemnomorskiego oraz ICI, niż nawet najbardziej skuteczna kampania informacyjna, Sojusz ma do zakomunikowania niezwykle pozytywny przekaz. NATO jest odnoszącym największe sukcesy i najpotężniejszym sojuszem w historii, który utrzymał pokój w Europie podczas zimnej wojny oraz przekształcił się, aby sprostać wyzwaniom współczesnego, szybko zmieniającego się środowiska bezpieczeństwa. Jednocześnie, udało mu się stworzyć nowe partnerstwa oparte na współpracy, które przyniosły nowe praktyczne korzyści zarówno państwom członkowskim, jak i partnerom. Co więcej, poprzez operacje wspierania pokoju – od Bałkanów po Afganistan – oraz wspólnie z innymi podmiotami międzynarodowymi, NATO pomogło zbudować bezpieczne warunki umożliwiające powojenną polityczną, społeczną i gospodarczą odbudowę, która przyniosła bezpośrednie korzyści społecznościom muzułmańskim zamieszkującym w tych regionach.

Stambuł – miejsce ostatniego szczytu NATO – który dał nazwę Stambulskiej Inicjatywie Współpracy, jest pod wieloma względami symbolem tego, czym stał się Sojusz. Usytuowane na rozdrożu cywilizacji, kultur i religii, miasto to tworzy fizyczny pomost pomiędzy Europą i Azją. Jednak to właśnie poprzez budowanie politycznych mostów oraz współdziałanie w celu pokonania rozbieżności można skutecznie zmierzyć się z wyzwaniami, z którymi obecnie mamy do czynienia.

W ostatnich latach Sojusz koncentrował swoje wysiłki w zakresie strategii informacyjnych, ukierunkowanych na ten region, na kręgach opiniotwórczych, których wpływy i pozycja w ich społecznościach pomagają przesłaniom NATO dotrzeć do szerszej liczby odbiorców. W związku z tym, Pion Strategii Informacyjnych NATO zidentyfikował już kluczowych przedstawicieli kręgów opiniotwórczych w regionie śródziemnomorskim i na Bliskim Wschodzie oraz nawiązał kontakty z pracownikami uniwersytetów, niezależnymi instytucjami opiniotwórczymi oraz instytutami studiów strategicznych i międzynarodowych, a także z parlamentarzystami i dziennikarzami. Sprowadził także wysokich rangą twórców opinii publicznej do NATO oraz – za pomocą uzupełniającego finansowania ze strony innych instytucji, współsponsorował serię konferencji międzynarodowych z udziałem innych osób tej rangi. Poza tym, co roku od 1995 r. NATO organizuje międzynarodowe konferencje powiązane z burzą mózgów na temat bezpieczeństwa w szerszym regionie śródziemnomorskim, z udziałem ambasadorów zarówno ze strony państw Dialogu Śródziemnomorskiego, jak i NATO, a także uczonych o światowej sławie. W maju ubiegłego roku Sojusz zorganizował konferencję ambasadorów w Akademii Obrony NATO w Rzymie, po raz pierwszy gromadząc uczestników z NATO, Dialogu Śródziemnomorskiego oraz ICI. Wyzwania, z którymi Sojusz styka się na Bliskim Wschodzie są bardzo odmienne, ale z pewnością nie mniej trudne i złożone, niż te, z którymi miał on do czynienia w początkowej fazie kontaktów opartych na współpracy z państwami Środkowej i Wschodniej Europy. Ponadto, przekształcenie wrogich stosunków istniejących podczas zimnej wojny w daleko idącą integrację państw w tym regionie ze strukturami euroatlantyckimi jest pod każdym względem zadziwiające. Od samego początku zadanie to wymagało ogromnego wysiłku w celu przezwyciężenia uprzedzeń, delikatnego rozwiewania błędnych wyobrażeń oraz budowy wzajemnego zaufania i zrozumienia za pomocą skoncentrowanej kampanii informacyjnej, współdziałania z agendami rządowymi, a także pomocy w budowaniu organizacji pozarządowych zdolnych do przewodzenia tej debacie we własnym kraju.

Podobne wysiłki są potrzebne obecnie, w oparciu o uznanie, że budowa mostów, łączących Sojusz z regionem śródziemnomorskim i Bliskim Wschodem, w równym stopniu zasługuje na jego uwagę, jak zasługiwało na to pokonywanie dziedzictwa podziału pomiędzy Zachodem i Wschodem na początku lat 1990. Znaczące rozszerzenie wysiłków NATO w zakresie strategii informacyjnych ukierunkowanych na ten region, w harmonii z naszymi partnerami, byłoby pierwszym i kluczowym krokiem w tym kierunku.

Nicola de Santis jest koordynatorem ds. państw regionu Śródziemnomorskiego oraz ICI w Pionie Strategii Informacyjnych NATO.




Wywiad
Generał Jean-Louis PY: Dowódca ISAF.
 


Generał Jean-Louis Py jest dowódcą Wielonarodowych Sił Wspierających Bezpieczeństwo (ISAF) od momentu rozmieszczenia Eurokorpusu w Afganistanie w sierpniu 2004 roku. W ramach swoich obowiązków nadzorował wkład NATO do historycznych wyborów prezydenckich w Afganistanie, które odbyły się niezakłócone aktami przemocy w październiku 2004 roku, a także był odpowiedzialny za przeprowadzenie pierwszej fazy rozszerzenia ISAF poza Kabul, zgodnie z zobowiązaniami podjętymi przez NATO podczas szczytu w Stambule. Ten 55-letni Francuz dowodzi Eurokorpusem od września 2003 r. Przed objęciem Eurokorpusu sprawował wiele wysokich funkcji. Był między innymi Szefem Sztabu francuskiego Dowództwa Sił Lądowych w Lille (Francja), Szefem Sztabu Kwatery Głównej EUROFOR we Florencji (Włochy) oraz szefem Komórki Planowania Sił Implementacyjnych w Bośni i Hercegowinie przez pierwsze sześć miesięcy pierwszej operacji pokojowej NATO.


Wbrew obawom o wybuch aktów przemocy, wybory prezydenckie w Afganistanie przebiegły w zadziwiająco spokojnej atmosferze. Jak udało się to osiągnąć?

W pierwszym rzędzie znaczące zasługi trzeba przypisać Afgańczykom. Oni naprawdę chcieli, aby te wybory odbyły się i umożliwiły im budowanie lepszej przyszłości dla nich samych i dla ich państwa. W rezultacie, dołożyli wszelkich starań, aby zapewnić ich sukces. Po drugie, otrzymaliśmy wsparcie przed wyborami. To pomogło nam przeprowadzić obszerne planowanie awaryjne, tak aby przygotować się do radzenia sobie z zagrożeniami, które – jak oczekiwaliśmy – mogły się pojawić. Po trzecie, Misja Wspomagająca ONZ w Afganistanie (UNAMA) wykonała wspaniałą pracę w zakresie technicznej organizacji wyborów. Takie wybory odbyły się w tym kraju po raz pierwszy i konieczne było zatrudnienie 130 tysięcy osób, aby zapanować nad całym tym wydarzeniem. Po czwarte, w Kabulu panowała doskonała koordynacja działań UNAMA, operacji Trwała wolność (Enduring Freedom), ISAF, afgańskiej armii narodowej i policji, co ułatwiło zarządzanie całością tego przedsięwzięcia.

Niektóre organizacje pozarządowe krytykowały koncepcję PRT za zacieranie różnicy pomiędzy poczynaniami cywilnymi i wojskowymi. Do jakiego stopnia żołnierze powinni angażować się w odbudowę?

Misją ISAF jest pomagać rządowi centralnemu w rozszerzaniu władzy na prowincje w zakresie bezpieczeństwa i odbudowy. Z jednej strony PRT wspierają te wysiłki, współpracując z lokalną administracją nad zapewnieniem bezpieczeństwa. Z drugiej strony, w naszej sytuacji jesteśmy zobowiązani do podjęcia pewnych projektów awaryjnych. Dokądkolwiek się udamy, jesteśmy proszeni o zapewnianie różnorakiego wsparcia. Pierwsza potrzeba to zazwyczaj przyzwoite drogi, które umożliwiłyby sąsiadującym ze sobą miastom nawiązanie kontaktów handlowych. Kolejna, to oczyszczanie wody, jako że większość osób nie ma dostępu do czystej wody pitnej. Jeszcze inna, to elektryczność, której bardzo brakuje. A potem jeszcze przyzwoity szpital. My jedynie zapewniamy awaryjne rozwiązania, aby stworzyć punkt zaczepienia dla odbudowy w tych prowincjach, zanim rząd centralny będzie w stanie wkroczyć ze swoimi programami, realizując priorytety narodowe.

Jak oceniacie warunki bezpieczeństwa na zachodzie Afganistanu bezpośrednio po wyborach? Czy sprzyjają one dalszemu rozszerzaniu misji ISAF zgodnie z planem? Jakie są przeszkody?

Ogólnie mówiąc, obecnie nie ma żadnych problemów z zapewnieniem bezpieczeństwa w czterech prowincjach na zachodzie kraju, to jest w Herat, Badghis, Ghowr i Farah. Gdy prezydent Karzai zdecydował się rzucić wyzwanie Ismaelowi Khanowi, najpotężniejszemu watażce w tym regionie i zdjąć go ze stanowiska gubernatora, w przededniu wyborów były pewne zamieszki. Działo się tak, ponieważ Khan nie chciał spokojnie ustąpić i czuł, że musi zademonstrować, że nadal jest potężnym graczem, aby nie stracić twarzy. Dlatego też w Herat doszło do pewnych incydentów, gdy jego zwolennicy splądrowali i spalili bazę UNAMA. Przed wyborami Ismael Khan odrzucił ofertę przybycia do Kabulu i odjęcia teki ministra. Być może teraz ponownie rozważy tę ofertę. Może też pozostać w Herat, co nie byłoby idealnym rozwiązaniem. Jest także możliwe, że opuści kraj i uda się do Iranu. Poza tym, sytuacja już się ustabilizowała w ostatnich tygodniach i oczekuję, że tendencja ta się utrzyma. Dlatego też powinno być możliwe zakończenie kolejnej fazy ISAF na początku 2005 r.

W okresie wyborów siły USA biorące udział w operacji Trwała wolność zaangażowały się w wspieranie wyborów na południu i w południowo-wschodniej części kraju, w podobny sposób, jak czyni to ISAF na terenach im podległych. Jakie są szanse na wypracowanie większej synergii pomiędzy działaniami ISAF a operacją Trwała wolność?

W obecnej chwili synergia wygląda całkiem nieźle. Wspólnie z Jeanem Arnault, Specjalnym Przedstawicielem Sekretarza Generalnego ONZ odbywamy nieformalne spotkania z gen. Davo Barno, głównodowodzącym operacją Trwała wolność w każdą sobotę rano. Na szczeblu roboczym nasi ludzie utrzymują bardzo bliskie kontakty. Pracują razem, wymieniają się pomysłami i wspólnie tworzą koncepcje. Dzięki temu koordynujemy już wszystkie działania w naszym regionie operacji, tak aby wiedzieć, czy konkretna akcja jest stosowna i zgodna z tym, co dzieje się w ramach operacji Trwała wolność w ich regionie działania. Mówi się trochę o połączeniu tych dwu operacji, ale to jest głownie kwestia polityczna ponieważ zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie techniczno-wojskowe.

Jakie są główne wyzwania dla bezpieczeństwa, z którymi obecnie zmaga się Afganistan i jak ISAF i NATO mogą przyczynić się do odbudowy tego kraju?

Obecnie Afgańczycy bardzo pragną pracować dla lepszego jutra, a wybory wyzwoliły jeszcze większą energię, aby posunąć do przodu proces odbudowy. Jeżeli wykorzystamy tę energię, w przyszłości nie będziemy musieli zmagać się z tak wieloma wyzwaniami dla bezpieczeństwa, ponieważ ludzie chcą żyć w pokoju, aby odbudowywać swój kraj i chcą patrzeć w przyszłość. Prawdziwym wyzwaniem jest rozwinięcie afgańskiej armii narodowej i policji do takiego stopnia, aby mogły one zaspokajać potrzeby ich kraju w dziedzinie bezpieczeństwa i przejąć nasze obowiązki. W tym momencie nie osiągnęliśmy jeszcze tego poziomu, ale pracujemy nad tym. Skuteczna afgańska armia narodowa i policja będą niezbędne, gdy dojdzie do operacji antynarkotykowych. Problem narkotyków stanowi w perspektywie średnioterminowej największe zagrożenie dla Afganistanu i może on zdestabilizować cały kraj, jeżeli nikt się nim nie zajmie tak szybko, jak to jest możliwe.

Proces rozbrajania, demobilizacji i reintegracji (ang. DDR) ma kluczowe znaczenie dla odbudowy Afganistanu. Jak przebiega i jaką rolę, zgodnie z planem, ma w nim odegrać ISAF?

W ramach DDR mamy dwa procesy. Po pierwsze trwa odbiór i składowanie ciężkiego uzbrojenia, a po drugie – rozbrajanie, demobilizacja i reintegracja afgańskich bojówek. Odbiór i składowanie ciężkiego uzbrojenia przebiega bardzo dobrze. Ponad 80 procent broni ciężkiej, o której wiemy, to jest więcej niż 4300 sztuk, znalazło się już w składach pod podwójnym nadzorem. W prowincji Kabul, gdzie nadzorowaliśmy ten proces, 100% broni ciężkiej trafiło do punktów odbioru i składowania. Jasne jest, że byli przywódcy ugrupowań zbrojnych nie są już zainteresowani ciężkim uzbrojeniem i są gotowi je zdać, jako że jego utrzymanie jest bardzo kosztowne. Dlatego też proces ten przebiega gładko i powinien wkrótce się zakończyć. To przedsięwzięcie to ANBP – program Nowy Afgański Start, prowadzony pod auspicjami UNAM i rządu japońskiego. My nie prowadzimy go, jedynie zapewniamy pewne wsparcie. Proces rozbrajania, demobilizacji i dezintegracji jest trudniejszy, ponieważ wiele osób zaangażowanych w tę sprawę poświęciło ponad 20 lat walce o Afganistan i liczą na to, że ich osiągnięcia wojenne zostaną docenione przez ten kraj. Dlatego też musimy pomóc usprawnić ten proces. Nie możemy postępować zbyt szybko ponieważ afgańska armia narodowa i policja nie są obecnie wystarczająco silne, aby uporać się z potencjalnymi zamieszkami i wypełnić pustki w dziedzinie bezpieczeństwa.

Wybory parlamentarne są wyznaczone na wiosnę przyszłego roku. Jak oceniacie wymogi w dziedzinie bezpieczeństwa związane z ich przeprowadzeniem?

Wymogi w dziedzinie bezpieczeństwa związane z wyborami parlamentarnymi są zupełnie inne, niż te, które towarzyszyły wyborom prezydenckim. Jest tak dlatego, że w przypadku wyborów prezydenckich zagrożona była cała procedura wyborcza. Al Kaida, talibowie i HIG [Hesb-i Islami Gulbuddin, skrzydło Hezb-i-Islami kierowane przez przywódcę fundamentalistów Gulbuddina Hekmatyara] celowo obierały sobie za cel proces rejestracji i wyborów, ponieważ nie chciały dopuścić do elekcji. W przypadku wyborów parlamentarnych, nie będzie takiego zagrożenia dla samego procesu. W zamian za to, musimy spodziewać się i przygotować na incydenty na poziomie lokalnym w sytuacjach, gdy rywale polityczni zdecydują się sięgnąć po przemoc, aby poprawić swoje szanse na elekcję. Bardzo możliwe, że zapewnienie bezpieczeństwa na wybory parlamentarne okaże się trudniejsze, ze względu na prawdopodobieństwo wystąpienia ognisk zapalnych w całym kraju. W rezultacie, strategia, którą zastosujemy musi być inna, niż ta, z której korzystaliśmy podczas wyborów prezydenckich.

Jak Afgańczycy postrzegają obecność sił wojskowych w ich kraju? I z jakim odbiorem się spotykacie?

Ja jestem bardzo dobrze przyjmowany jako dowódca ISAF, a siły ISAF od dawna już cieszą się dobrym odbiorem. Od mojego przybycia, z wyjątkiem ataku rakietowego na PRT w Kunduz, nigdy nie byliśmy bezpośrednio zagrożeni. To znaczy, że ludzie nas akceptują. Doceniają wpływ, jaki mamy na ich bezpieczeństwo. A także doceniają pracę, którą wykonujemy na północy kraju w zakresie odbudowy. Afgańczycy cieszą się, że tu jesteśmy i wspierają nas, tak jak mogą. Jest to, pod wieloma względami, największe dotychczasowe osiągnięcie tej misji.






Recenzja
NATO 101
  Stefan Melnik recenzuje podręcznik o NATO

Publikacja Jennifer Medcalf: NATO: A Beginner’s Guide [NATO: Przewodnik dla początkujących] (OneWorld, 2004) jest spokojną i zrównoważoną prezentacją procesów i kwestii rozgrywających się i rozgrywanych wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego. Język tego opracowania jest prosty i wyraźnie jest ono napisane dla studentów nauk politycznych i stosunków międzynarodowych szukających wprowadzającego tekstu o funkcjonowaniu i polityce NATO. Jako takie, mogłoby także służyć młodym politykom, oficerom, dyplomatom i aktywistom organizacji pozarządowych zainteresowanym NATO.

Główna oś tematyczna została właściwie dobrana dla tych odbiorców – jest nią teraźniejszość i przyszłość. Wbrew tytułowi, publikacja ta omawia niedawne wydarzenia i aktualne kwestie oraz próbuje wyciągnąć pewne konkluzje dotyczące żywotności i przyszłości NATO. W tym sensie, jest ostatnią z wielu niedawno ukazujących się publikacji, w tym NATO Transformed: The Alliance’s New Roles in International Security [ NATO w trakcie transformacji: Nowe role Sojuszu w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego] Davida S. Yosta (USIP, 1999), NATO, the European Union and the Atlantic Community: The Transatlatic Bargain Reconsidered [NATO, Unia Europejska i wspólnota atlantycka: Nowe spojrzenie na układ transatlantycki] Stanleya R. Sloana (Rowman and Littlefield, 2002), Atlanticism for a New Century: The Rise, Triumph and Decline of NATO [Atlantyzm w nowym stuleciu: Wzrost, triumf i zmierzch NATO] Carla C. Hodge’a (Prentice Hall, 2004) oraz NATO Divided, NATO United: The Evolution of an Alliance [NATO podzielone, NATO zjednoczone: Ewolucja Sojuszu] Lawrence’a S. Kaplana (Praeger, 2004) – które mają ten sam cel.

Medclaf, która wykłada stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Bath w Wielkiej Brytanii, udaje się jednak znaleźć oryginalne ujęcie tematu. Z wyjątkiem rozdziału wprowadzającego, który omawia historię NATO, publikacja ta jest w całości poświęcona okresowi po 1989 roku. Nie angażuje się w rozważania akademickie i, tym samym, unika pułapki, jaką jest usiłowanie przedstawienia argumentacji negującej przyszłe szanse Sojuszu. Zamiast tego, próbuje ona nadać swej publikacji opisowy, wszechstronny, a jednocześnie zwarty charakter.

Poszczególne rozdziały omawiają kontekst strategiczny, w jakim NATO znalazło się po roku 1989; redefiniowanie misji Sojuszu i jego “post-zimnowojennego sposobu działania; jego nowe potrzeby w zakresie organizacji, infrastruktury i środków; sposób, w jaki Sojusz podjął wyzwanie stwarzane przez “nowe” zagrożenia dla bezpieczeństwa, zwłaszcza proliferację broni masowego rażenia i międzynarodowy terroryzm; proces rozszerzania obejmujący Europę Wschodnią oraz stosunki NATO z państwami trzecimi, takimi jak Ukraina. Zręcznie omówione jest także wiele innych zagadnień politycznych, w tym, na przykład, długotrwałe debaty nad operacjami poza obszarem traktatowym oraz podziałem kosztów. Podsumowania na końcu każdego rozdziału oraz ostatni rozdział pod tytułem Sojusz odrodzony? Przyszłe wyzwania dla NATO, podnoszą wartość edukacyjną tej publikacji. Każdy, kto doczyta do końca powinien zdobyć dobre rozeznanie znaczących kwestii, omówionych jasno i kompetentnie.

Są jednak także niedociągnięcia, które można by spróbować poprawić w przyszłych wydaniach. Publikacja ta nie zajmuje się, choć powinna, nawet w formie wybranych case studies, “podskórnymi” prądami, które wpływają na podejmowanie decyzji politycznych. Na przykład, antyamerykańskie i – przez skojarzenie – antynatowskie resentymenty wśród opinii publicznej w głównych państwach Europy Zachodniej, a także rozwój idei i ideałów pacyfistycznych wśród intelektualistów w tych samych państwach, to czynniki utrudniające politykom właściwe podejmowanie kwestii obronnych. Ostre fiskalne ograniczenia, w powiązaniu z priorytetowym traktowaniem zabezpieczeń socjalnych w znacznej części Europy przyczyniły się do stworzenia klimatu, w którym decyzje o wydatkach na obronę i zamówieniach publicznych bardzo trudno się sprzedają. Zresztą sami współcześni politycy nie opowiadają się za atlantyzmem w tak zdecydowany sposób, jak czynili to ich poprzednicy. Trudno było znaleźć jakąkolwiek osobowość polityczną w którejkolwiek partii w Niemczech, ze znamiennym wyjątkiem lidera opozycji, która zechciałby wspierać – choćby moralnie – operację Trwała wolność, kierowaną przez USA, a tym samym, opowiedzieć się za jakąś rolą dla NATO w Iraku. W istocie, do dzisiejszego dnia rola Sojuszu w spawie Iraku pozostaje ograniczona. Analiza powszechnych odczuć wobec NATO dałaby lepsze zrozumienie wyzwań stojących przed Sojuszem.

Publikacja ta prezentuje kwestie wyłącznie z punktu widzenia decydentów politycznych i urzędników. Nie jest to podejście złe, ale to tylko część – choć istotna – całościowego obrazu. Niestety jednak to podejście prowadzi Medcalf do pominięcia pewnych drażliwych kwestii. Tego można by oczekiwać od urzędnika NATO, ale nie od przedstawiciela świata akademickiego. Przez to, pomimo poświęcenia stosownego miejsca obawom Moskwy związanym z rozszerzeniem NATO, Medcalf uchyla się od omówienia głównej przyczyny podjęcia przez nowe państwa członkowskie decyzji o wstąpieniu do NATO – to jest lęku przed Rosją. Możliwe implikacje tego czynnika dla podejmowania decyzji w Sojuszu zasługują na komentarz. Potencjalny brak porozumienia wśród członków Sojuszu jest oczywisty, ze względu na odmienne postrzeganie stosunków z Rosją przez Paryż i Berlin. Czy ten lęk przed Rosją jest uzasadniony? Czy nie dałoby się pogodzić stanowisk Berlina i Paryża, na przykład, z punktem widzenia państw bałtyckich. Brak również dyskusji o podziale na “starą” i “nową” Europę, chociaż terminy te są nadal używane w dyskursie politycznym.

Zagrożenia dla państw członkowskich NATO w globalizującym się świecie są namacalne i oczywiste. Wyłącznie kwestią czasu jest pozyskanie przez trwale niestabilne reżimy środków umożliwiających stworzenie bezpośredniego zagrożenia zarówno dla Europy, jak i dla Ameryki Północnej. Rośnie zagrożenie ze strony międzynarodowego terroryzmu. A problemy konfliktów międzyetnicznych oraz upadłych państw i związanych z nimi kryzysów humanitarnych oraz dramatów uchodźców nie rozpłyną się. Czy NATO wzniesie się do sprostania tym wyzwaniom, czy się rozpadnie? Medcalf w należytym porządku przytoczyła fakty, omówiła zarówno odśrodkowe, jak i dośrodkowe tendencje w Sojuszu oraz uzasadniła, dlaczego Sojusz powinien dalej egzystować. Jednak, czy tak się stanie, to inna kwestia.

Kiedy wiodący polityk “poświęca” bliskie stosunki ze swoim najważniejszym sojusznikiem w imię wygrania wyborów, sceptycyzm jest ze wszech miar uzasadniony. Przydałoby się, aby ta publikacja podjęła dyskusję o tym, jak przezwyciężyć oziębienie stosunków pomiędzy państwami sprzymierzonymi. Właśnie to jest najważniejszym wyzwaniem dla NATO, a nie te, które zostały wymienione – unikanie nadmiernego zaangażowania operacyjnego, zapewnienie właściwego wyposażenia państw członkowskich NATO do podejmowania działań oraz pokonywanie unilateralizmu, jakkolwiek nie byłyby one istotne.

Ze względu na odbiorcę, dla którego publikacja ta została napisana, ma ona wiele technicznych niedociągnięć, takich jak: nadmierne stosowanie skrótowców w tekście – czego nie rozwiązuje lista wyjaśniająca ich znaczenie; brak ilustracji, brak graficznych przedstawień faktów i liczb. Mimo to, publikacja ma wiele zalet poza już wspomnianymi: umieszczone na początku zwięzłe, podstawowe informacje o historii i funkcjonowaniu Sojuszu, a także prosty glosariusz i chronologia ważnych faktów; krótko przedstawione charakterystyki potencjału obronnego państw członkowskich Sojuszu (liczba ludności, liczba osób służących w siłach zbrojnych, budżety obronne za ostanie trzy lata) oraz tekst Traktatu Północnoatlantyckiego. Ogólnie biorąc, jest to ze wszech miar użyteczna oferta dla czytelnika poszukującego podstawowych informacji i orientacji, za którą wielu studentów będzie bez wątpienia wdzięcznych.


Stefan Melnik jest niezależnym autorem piszącym o sprawach międzynarodowych oraz konsultantem programów budowania demokracji.




Analiza

Udoskonalanie roli NATO w zakresie zwalczania terroryzmu

C. Richard Nelson analizuje wkład NATO w walkę z terroryzmem i sugeruje potencjalne metody jego wzmocnienia. Terroryzm międzynarodowy przedstawia złożone i uporczywie utrzymujące się zagrożenie dla wspólnoty euroatlantyckiej, które wymaga reakcji opartej na całościowej i wielostronnej strategii, między innymi ze strony NATO. Jednak zakres, w jakim Sojusz zechce przyczynić się do tych wysiłków pozostaje nierozstrzygnięty - niektóre jego państwa członkowskie optują za szerszym zaangażowaniem, podczas gdy inne preferują bardziej ograniczone role.

Wstępna debata na temat właściwych ról i misji dla NATO odzwierciedla dwa walczące ze sobą stanowiska wobec terroryzmu: podejście “wojenne” i taktykę “zarządzania ryzykiem”. Podejście wojenne, forsowane przede wszystkim przez Stany Zjednoczone, oznacza potężną mobilizację środków w ramach zjednoczonego przedsięwzięcia, akceptowanie ograniczeń indywidualnych swobód oraz poświęcenia. Dla wielu Europejczyków mówienie o wojnie jest niestosowne. Nie sposób “pokonać” terroryzmu bez uporania się z jego źródłowymi przyczynami; a to – ich zdaniem – nie jest możliwe za pomocą środków wojskowych. Z tego punktu widzenia, terroryzm jest niebezpiecznym, nieuniknionym ryzykiem, którym należy zarządzać, a nie wojną, którą można wygrać.

Te dwa stanowiska nie wykluczają się wzajemnie, ale bez wątpienia oznaczają odmienne priorytety, strategie i możliwe kompromisy w odniesieniu do wspólnego działania. Dla przykładu, pogląd wojenny z reguły dyktuje strategię, która kładzie nacisk na środki ofensywne i prewencyjne, podczas gdy taktyka zarządzania ryzykiem zwykle odwołuje się do strategii akcentującej środki defensywne. Nie mniej jednak, obie strategie są potrzebne do skutecznego przeciwdziałania terroryzmowi.

Debata na temat roli NATO w zakresie zwalczania terroryzmu została w dalszej mierze skomplikowana, ze względu na rozbieżności wokół wojny w Iraku oraz domniemanych powiązań reżimu Saddama Husajna z terrorystami z Al-Kaidy. Co więcej, transatlantyckie różnice zdań odnośnie do tego, jak radzić sobie z terroryzmem odzwierciedlają również fakt, że wiele państw europejskich ma własne, bardzo odmienne doświadczenia związane z terroryzmem, a także duże i często źle zasymilowane społeczności muzułmańskie, specyficzne historyczne powiązania z Bliskim Wschodem i Północną Afryką, różny poziom resentymentów antyamerykańskich oraz odmienne poglądy na konflikt izraelsko-palestyński. Nie powinniśmy, zatem być zdziwieni trudnościami w osiągnięciu konsensusu w ramach NATO w sprawie optymalnych metod radzenia sobie z terroryzmem.

Pomimo istnienia tych rozbieżności, Sojusz zgadza się, co do powagi zagrożenia stwarzanego przez terroryzm międzynarodowy i zdecydował się podjąć to wyzwanie, tym samym stwarzając nadzieje, że odniesie sukces. Jednak osiągniecie choćby umiarkowanego poziomu sukcesu zobowiąże Sojusz do wykroczenia poza tą wstępną debatę, która do dziś charakteryzuje jego rozważania.

Wstępne reakcje NATO

Po raz pierwszy w swojej historii Sojusz powołał się na Artykuł 5 przed upływem 24 godzin od ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku. Do 4 października 2001 roku, w odpowiedzi na prośbę USA, państwa sojusznicze zgodziły się podjąć osiem środków, aby rozszerzyć opcje zwalczania terroryzmu. Te wstępne środki obejmowały zintensyfikowaną wymianę danych wywiadowczych, wystawioną in blanco zgodę na przelot jednostek powietrznych nad ich terytorium oraz udostępnienie portów i lotnisk, pomoc państwom zagrożonym terroryzmem w wyniku udzielonego przez nie wsparcia dla wysiłków koalicji, a także rozmieszczenie sił morskich NATO we wschodnim obszarze Morza Śródziemnego i odkomenderowanie do USA samolotów Powietrznego Systemu Ostrzegania i Kontroli (AWACS) w zastępstwie amerykańskich samolotów AWACS przemieszczonych do wspierania operacji w Afganistanie.

Jednak, w opinii kilku państw członkowskich Sojuszu, Stany Zjednoczone popełniły ogromy błąd rezygnując z lepszego wykorzystania NATO w początkowej fazie operacji przeciwko Al-Kaidzie i reżimowi talibów w Afganistanie. To podważyło zaufanie wewnątrz Sojuszu i utrudniło przywódcom państw członkowskich zapewnianie dalszego wsparcia USA.

Później jednak Stany Zjednoczone uznały znaczenie NATO w zakresie uzupełniania wysiłków poszczególnych państw oraz ONZ, zmierzających do harmonizowania globalnego przedsięwzięcia. W tym kontekście, NATO wypełnia ważną lukę, ze względu na swój unikalny potencjał w zakresie zapewniania bezpieczeństwa. Zatem NATO było logiczną strukturą, w ramach której zorganizowano Wielonarodowe Siły Wspierające Bezpieczeństwo (ISAF) w Afganistanie, które poprowadziły pierwszą operację Sojuszu poza obszarem euroatlantyckim. Wszechstronne, systematyczne podejście NATO do tego problemu po części odpowiada za fakt, że terroryzm stał się wysoce priorytetowym elementem narodowego programu bezpieczeństwa w 53 państwach bezpośrednio powiązanych z NATO, to jest w: 20 państwach członkowskich Partnerstwa dla Pokoju, siedmiu państwach Dialogu Śródziemnomorskiego oraz 26 państwach sprzymierzonych.

Charakter zagrożenia

W ciągu ostatnich trzech lat NATO osiągnęło konsensus co do powagi zagrożenia oraz faktu, że terroryzm nie zna granic. Międzynarodowy terroryzm jest postrzegany jako pojedynczy problem przejawiający się w różnoraki sposób, podczas gdy w przeszłości terroryzm był postrzegany jako szereg odrębnych narodowych zjawisk, czego skutkiem było podkreślanie różnic pomiędzy ugrupowaniami terrorystycznymi. To starsze podejście pomijało ważne powiązania i – w rezultacie – niedostatecznie doceniało wartość szerokiej współpracy międzyrządowej.

Zagrożenie, jakie niesie ze sobą międzynarodowy terroryzm zasadniczo różni się od zagrożenia, jakim był Związek Radziecki i Układ Warszawski, w opozycji do których zaprojektowane było NATO. Twórcami tego nowego zagrożenia są, przede wszystkim, Al-Kaida i powiązane z nią ugrupowania, tworzące sieć bojowników dżihadu, których ostatecznym celem jest stworzenie nowego porządku na Bliskim Wschodzie oraz w regionie Zatoki Perskiej, w oparciu o ścisłe zasady islamu. Liczą one na wyeliminowanie obecności Zachodu w tym regionie, razem z usunięciem poparcia Zachodu dla miejscowych władz.

Ten nowy typ sieci terrorystycznych, odróżniających się od bardziej tradycyjnych nacjonalistycznych ugrupowań, będzie trudniejszym przeciwnikiem, niż polityczne i nacjonalistyczne ugrupowania terrorystyczne, z jakimi mieliśmy do czynienia od lat 1960. do 1980. Ekstremiści islamscy starają się osiągnąć bardziej globalny zasięg, w większym stopniu niosą śmierć, łatwiej się dostosowują i mają szerszy oddźwięk. Zagrożenie to nieustannie ewoluuje, jako że w miarę, jak państwa wypracowują środki antyterrorystyczne, aby się z nim uporać, terroryści także dostosowują swoje metody działania.

Rola NATO

Aby lepiej zrozumieć potencjał NATO oraz wypracować bardziej realistyczne oczekiwania w stosunku do tej organizacji, powinniśmy dokonać analizy miejsca Sojuszu w szerokiej kampanii antyterrorystycznej, zarówno ze strukturalnego, jak i funkcjonalnego punktu widzenia.

Rola strukturalna

Logicznie rzecz biorąc, działalność NATO wpasowuje się pomiędzy zakrojone na szeroką skalę wysiłki harmonizowane przez ONZ, a bardziej konkretne podejścia poszczególnych państw do zwalczania terroryzmu. Połączenie wszystkich tych trzech poziomów zaangażowania – narodowego, regionalnego i globalnego – jest potrzebne, aby leczyć zarówno symptomy, jak i chorobę. Ujęte w całość, mogą one zapewnić możliwie najefektywniejszą reakcję na zagrożenie ze strony terroryzmu.

Podstawowy obowiązek zwalczania terroryzmu spoczywa na poszczególnych państwach, ponieważ terroryzm jest w ostatecznym wymiarze lokalnym zjawiskiem i – z wielu powodów – współpraca pomiędzy rządami z konieczności będzie miała charakter bilateralny i będzie dotyczyła przede wszystkim egzekwowania prawa i współpracy wywiadowczej. Nie mniej jednak, NATO, G8 – grupa siedmiu uprzemysłowionych państw i Rosja- a także ONZ i inne organizacje odgrywają znaczącą rolę koordynatora i czynnika integrującego, wspierając nadrzędne wysiłki podejmowane przez państwa. Podstawowe znaczenie ma koordynacja tych wysiłków i unikanie niepotrzebnej duplikacji.

Aspekt funkcjonalny

Sojusz uczynił walkę z terroryzmem swoim wysokim priorytetem, a także zbudowany został konsensus odnośnie do charakteru tego problemu oraz – mówiąc ogólnie – właściwych form przeciwdziałania. W wyniku tego i podobnych wysiłków podejmowanych przez inne instytucje, nie jest już akceptowane, aby jakiekolwiek państwo stwarzało przyzwalający klimat dla terrorystów, czasem usprawiedliwianych jako “bojownicy o wolność”, w zamian za unikanie przez terrorystów stwarzania problemów na jego terytorium.

Stosunek NATO do walki z terroryzmem polega na uznaniu, że podstawowa odpowiedzialność spoczywa na państwach członkowskich. Celem Sojuszu jest pomoc w odstraszaniu, odpieraniu i niweczeniu oraz ochronie przed atakami terrorystycznymi kierowanymi z zagranicy, “jakkolwiek i gdziekolwiek jest to potrzebne”. To podstawowe stanowisko, przedstawione w wojskowej koncepcji NATO w zakresie obrony przed terroryzmem i zatwierdzone w listopadzie 2002 roku, obejmuje cztery elementy: antyterrorystyczne środki defensywne mające zmniejszyć podatność na atak sił, osób indywidualnych i majątku; radzenie sobie z konsekwencjami ataku, w tym środki reakcji mające zmniejszyć ich skutek; antyterrorystyczne posunięcia ofensywne kierowane lub wspierane przez NATO, w tym operacje psychologiczne i informacyjne; a także współpracę z członkami Sojuszu, partnerami i innymi państwami, oraz koordynowanie działań z organizacjami międzynarodowymi, takimi jak Unia Europejska, OBWE oraz ONZ.

Chociaż polityczne wskazówki NATO odnotowują, że korzystniejsze jest odstraszanie i zapobieganie aktom terroryzmu, niż zmaganie się z ich konsekwencjami, nie ma trwale obowiązującego przyzwolenia na wyprzedzające operacje wojskowe Sojuszu. Zatem, każda bezpośrednia akcja Sojuszu przeciwko terrorystom lub tym, którzy udzielają im schronienia wymaga aprobaty ze strony wszystkich państw członkowskich. Dlatego też NATO jest dostosowane do pełnienia ról, które wymagają skoordynowanego działania przez dłuższy czas, takich jak: podejmowanie środków prewencyjnych, radzenie sobie z konsekwencjami ataków, operacje stabilizacyjne, nadzór i obserwacja przestrzeni powietrznej i szlaków żeglugi morskiej oraz wzmacnianie potencjałów poszczególnych państw – szczególnie tych słabszych.

NATO ma dobrze utwierdzone powiązania, dzięki którym może wspierać współpracę. Na przykład natowska Komórka Koordynacyjna Partnerstwa dla Pokoju w Kwaterze Głównej Sił Sprzymierzonych Europa ma przedstawicieli wojskowych z 43 państw, co oznacza najszerszy geograficzny zasięg spośród międzynarodowych organizacji wojskowych na świecie. Również Rada NATO-Rosja oraz Komisja NATO-Ukraina są ważnymi forami współpracy w kwestiach związanych z terroryzmem.

Sojusz pełni wiodącą rolę w zakresie tworzenia strategii, doktryn oraz szkolenia do walki z terroryzmem w tych okolicznościach, gdy mogą być potrzebne siły zbrojne. Na szczególne uwzględnienie zasługuje natowski program ćwiczeń, który umożliwia konstruowanie i przeprowadzanie zintegrowanych operacji cywilno-wojskowych, których celem ma być przeciwdziałanie wielorakim potencjalnym atakom terrorystycznym. Podczas szczytu Sojuszu w Stambule przywódcy państw sprzymierzonych ujawnili szczegóły ośmiopunktowego programu badań i technologii ukierunkowanego na zwalczenie terroryzmu, w tym na przeciwdziałanie zagrożeniom stwarzanym przez ładunki wybuchowe domowej roboty oraz zredukowanie podatności samolotów i helikopterów na atak.

NATO odgrywa również znaczącą rolę w zakresie wczesnego ostrzegania. Na przykład operacja Active Endeavour, polega na monitorowaniu akwenu Morza Śródziemnego, a NATO ma unikalne zdolności w zakresie wczesnego wykrywania jednostek powietrznych i pocisków.

Sojusz znany jest ze wzmacniania interoperacyjności wielonarodowych sił i może wnieść ten know-how w odniesieniu do tych aspektów zagrożenia terroryzmem, które wymagają ścisłego współdziałania organizacji wojskowych i cywilnych. Posługując się angielskim, jako wspólnym językiem oraz wykorzystując wszechstronne standardowe procedury operacyjne NATO, ponad 50 państw rozwija swoją zdolność do współdziałania.

Unikalny potencjał w zakresie radzenia sobie z konsekwencjami ataku terrorystycznego oferuje sojuszniczy Euroatlantycki Ośrodek Koordynacji Reagowania w przypadku Katastrof (EADRCC). Ośrodek prowadzi ogólnonatowski rejestr zdolności, które mogą być zmobilizowane do niesienia pomocy w przypadku katastrof. Dysponuje środkami do generowania sił, takimi jak łączność, transport i logistyka, a także jednostkami ds. monitorowania i niesienia pomocy. Te zdolności są regularnie wykorzystywane podczas szkoleń, co gwarantuje znaczące doświadczenie w zakresie niesienia pomocy w przypadku katastrof. Ośrodek bezpośrednio kontaktuje się z wyspecjalizowaną organizacją w każdym z 46 państw uczestniczących w tej współpracy i nie musi czekać na akceptację ze strony Rady Północnoatlantyckiej, aby podjąć działania.

Wsparcie udzielone przez Sojusz Grecji w czasie igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich obrazuje rodzaj funkcji prewencyjnych, do których wypełniania NATO jest doskonale dostosowane. W tym przypadku Sojusz zapewnił samoloty AWACS, patrole morskie oraz wsparcie uzupełniające potencjał Grecji w zakresie obrony przeciwchemicznej, przeciwbiologicznej, przeciwradiologicznej i przeciwnuklearnej.

Afganistan jest kluczowym testem sprawdzającym zdolność NATO do mierzenia się z wyzwaniami terroryzmu oraz nowego międzynarodowego środowiska bezpieczeństwa. Siły ISAF przejmują rosnącą odpowiedzialność za operacje w Afganistanie. Pierwszym krokiem “postępującego procesu” jest zwiększenie zakresu działania ISAF poza pierwotny mandat, zgodnie z którym siły te miały zapewniać bezpieczeństwo wokół Kabulu. To oznacza zwiększenie liczby Prowincjonalnych Zespołów ds. Odbudowy (PRT) w Afganistanie oraz pomoc w demobilizacji jednostek zbrojnych dowodzonych przez miejscowych watażków oraz lokalnych milicji.

Podczas szczytu w Stambule, przywódcy państw członkowskich NATO uzgodnili także udoskonalenie współpracy wywiadowczej za pośrednictwem Jednostki Wywiadowczej ds. Zagrożenia Terrorystycznego w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli. Jednostka ta, utworzona po ataku terrorystycznym na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku, stała się obecnie trwałym elementem organizacyjnym i będzie analizować ogólne zagrożenie terroryzmem, a nie tylko terroryzmem wymierzonym bezpośrednio w NATO.

Podniesienie potencjału NATO

Przełożenie potencjału NATO w dziedzinie zwalczania terroryzmu na praktykę będzie wymagało wiele dodatkowej pracy, szczególnie ze strony kierownictwa politycznego. Chociaż przywódcy po obu stronach Atlantyku zgadzają się, że zakończony sukcesem globalny wysiłek w zakresie zwalczania terroryzmu wymaga wielostronnego podejścia, które czerpałoby z siły i unikalnych aktywów wielu organizacji międzynarodowych, NATO pozostaje nie w pełni wykorzystane. Wśród inicjatyw, które pozwoliłyby na lepsze wykorzystanie zdolności NATO, następujące zasługują na szczególną uwagę:


NATO powinno mianować nowego Asystenta Sekretarza Generalnego, który byłby odpowiedzialny za koordynowanie wysiłków NATO w zakresie zwalczania terroryzmu. Powinna to być pełnoetatowa funkcja, a nie dodatkowe zadania, a osoba ta powinna odpowiadać za zarządzanie pełnym spektrum działań NATO w tej dziedzinie, w tym za koordynację wysiłków z Unią Europejską, ONZ oraz innymi organizacjami międzynarodowymi. Niepotrzebna duplikacja wysiłków, zwłaszcza w kontekście Unii Europejskiej, jest poważnym problemem i wydaje się wskazane, aby NATO miało starszego rangą przedstawiciela, który byłby odpowiednikiem Gijsa de Vries, Koordynatora Unii Europejskiej ds. Zwalczania Terroryzmu.

Siłom Odpowiedzi NATO (NRF) powinno się przypisać znaczące role i misje w zakresie zwalczania terroryzmu. Przyczyniłoby się to do stworzenia szerszej bazy zdolności, jakimi dysponują poszczególne państwa, niż potencjał obecnie istniejący w ramach Sojuszu. Misje takie wymagałyby, żeby w niektórych kryzysowych okolicznościach NRF zmniejszyły czas swojej reakcji do mniej niż 5 dni (szczególnie jeżeli chodzi o wykorzystanie sił specjalnych i ataków powietrznych). Wpłynęłoby to na poprawę zdolności Rady Północnoatlantyckiej do podejmowania decyzji na czas.

Należy rozważyć stworzenie Sił Stabilizacyjnych NATO mających być uzupełnieniem NRF wobec wyzwań, jakie stwarza przejście od operacji bojowych do stabilizacyjnych. Misje stabilizacyjne stały się podstawową kompetencją NATO i powinno to znaleźć odzwierciedlanie w strukturze sił Sojuszu. Siły NATO w Afganistanie i na Bałkanach nadal będą stykać się z różnymi zagrożeniami ze strony terroryzmu. Doświadczenia tych dwu misji powinny być włączone do planowania natowskiego i wykorzystywane podczas przyszłych operacji Sojuszu.

Wdrażając koncepcję wojskową NATO w zakresie obrony przed terroryzmem, Sojusz powinien zwrócić priorytetową uwagą na państwa Partnerstwa dla Pokoju, ponieważ należą one do najsłabiej przygotowanych i wzmocnienie ich zdolności do tłumienia terroryzmu przyczyni się również do bezpieczeństwa członków Sojuszu. Zgodnie z wojskową koncepcją obrony przeciw terroryzmowi, tradycyjne role ulegają odwróceniu i NATO udziela wsparcia swoim członkom i partnerom, którzy ponoszą podstawową odpowiedzialność za zwalczanie terroryzmu. Z tego wynika, że znacząca część wysiłków NATO powinna koncentrować się wokół Planu Działań Partnerstwa przeciw Terroryzmowi.

NATO powinno stworzyć instytut badawczy zajmujący się problemami zwalczania terroryzmu, aby stymulować badania i analizy. Instytut ten mógłby skupiać najświatlejsze umysły korzystające z różnorodnych doświadczeń i know-how istniejących w ramach NATO. Osobowości te mogłyby odgrywać ważną rolę w kształtowaniu i upowszechnianiu lepszego zrozumienia wysoce zmiennego charakteru tego zagrożenia oraz przyczynić się do ułatwiania niezbędnych częstych dostosowań w zakresie sposobów myślenia i działania, tak by lepiej radzić sobie z tym problemem. Walka z międzynarodowym terroryzmem będzie długa. Wymaga to dysponowania kadrą analityków zdolnych do zgłębiania atutów, słabości oraz sposobów myślenia i siły przyciągania nowych adeptów, jakimi charakteryzują się organizacje terrorystyczne, a dzięki temu potrafiących opracować odkrywcze analizy. Nie wymaga to dzielenia się “wrażliwymi informacjami”, ani operacyjnymi danymi wywiadowczymi.

NATO mogłoby odegrać użyteczną rolę, wspierając rozwój nowych technologii. Dowództwo Sił Sojuszniczych NATO ds. Transformacji odgrywa, na przykład, znaczącą rolę w promowaniu współpracy pomiędzy przemysłami obronnymi i mogłoby pomóc w zagwarantowaniu interoperacyjności nowego sprzętu antyterrorystycznego poprzez działania normalizacyjne.

Podsumowując, wysoce zmienny charakter zagrożenia ze strony międzynarodowego terroryzmu wymaga częstego dostosowywania sposobów myślenia i działania państw oraz instytucji. W czasie zimnej wojny NATO wykazało się taką zdolnością do adaptacji, ciągle rozwijając swoje strategie, chociaż odbywało się to nie bez znaczących przejawów niezgody. W nowych warunkach geopolitycznych, Sojusz stoi przed podobnym wyzwaniem w zakresie budowania konsensusu niezbędnego do uczynienia zeń podmiotu wnoszącego najskuteczniejszy wkład do walki z międzynarodowym terroryzmem.

C. Richard Nelson jest dyrektorem ds. programowych w Radzie Atlantyckiej Stanów Zjednoczonych (ACUS). Niniejszy artykuł jest oparty na ostatnim dokumencie programowym ACUS “Rola NATO w przeciwstawianiu się międzynarodowemu terroryzmowi”, który jest dostępny na stronie internetowej Rady Atlantyckiej: http://www.acus.org






Historia

Manfred Wörner: wizjoner NATO

Ryan C. Hendrickson analizuje spuściznę Manfreda Wörnera, siódmego Sekretarza Generalnego NATO w dziesiątą rocznicę jego śmierci. W tym roku przypada dziesiąta rocznica śmierci byłego Sekretarza Generalnego NATO, Manfreda Wörnera. Pełnił on funkcję siódmego Sekretarza Generalnego NATO w okresie od 1 lipca 1988 aż do swojej przedwczesnej śmierci - z powodu raka - 13 sierpnia 1994 r. Był on także pierwszym i, jak dotąd, jedynym Niemcem kierującym Sojuszem na tym stanowisku. Jest również jedynym Sekretarzem Generalnym, który zmarł podczas pełnienia tej funkcji. Jako, że jest wspominany i był postrzegany przez swoich współczesnych jako jeden z najbardziej wpływowych Sekretarzy Generalnych, rocznica jego śmierci jest okazją do oceny ewolucji NATO od jego odejścia, a także przypomnienia jego wizji przekształceń Sojuszu w erze postzimnowojennej.

Uwzględniając szacunek, jakim Wörner obecnie cieszy się w NATO, raczej z ironią można wspomnieć początkowy sceptycyzm odnośnie do tego, czy jest on odpowiednią osobą na stanowisko Sekretarza Generalnego, który musiał przełamywać w pierwszych dniach. O ile jego zdolność do panowania nad wojskowymi aspektami tej pracy nie ulegała wątpliwości, krytycy kwestionowali dyplomatyczne i osobowościowe zdolności tego zdeklarowanego „jastrzębia”. Niemiecki komentator z tamtych czasów sugerował nawet, że: „Najprawdopodobniej okaże się, że Wörner jest niewłaściwym człowiekiem w nieodpowiednim czasie”.

Jednak Wörner zawstydził krytyków. Dzisiaj jest wspominany za wieloraki wkład na rzecz NATO, a jego spuścizna jest prawdopodobnie najbardziej znacząca w trzech kluczowych dziedzinach polityki, które odważnie prowadził w imieniu Sojuszu. Były to: adaptacja struktury NATO po zakończeniu zimnej wojny; konstruktywne zaangażowanie Sojuszu w kontakty ze Związkiem Radzieckim, a później z Rosją, w okresie, kiedy kraj ten przeżywał polityczne wstrząsy; a także zaakceptowanie przez Sojusz nowych misji wojskowych poza terytorium traktatowym Sojuszu. Chociaż od czasów jego śmierci NATO zmaga się z licznymi wewnętrznymi rozbieżnościami stanowisk, uprawnione jest twierdzenie, że jego wizja i nadzieje związane z Sojuszem w znacznej mierze zostały zrealizowane. Pod wieloma względami, w licznych dziedzinach polityki, NATO pokonało znaczącą drogę zgodnie z ideami, których orędownikiem był Wörner aż do ostatnich dni, gdy zmagał się z chorobą i nadal angażował się w prace Sojuszu. Współczesna transformacja NATO w znaczący sposób wynika z jego wizji silnego sojuszu wojskowego, zdolnego i chętnego do podejmowania nowych wyzwań oraz obowiązków.

Nowe struktury bezpieczeństwa

Dla wielu jego współpracowników, a także dla analityków postzimnowojennej transformacji NATO, Manfred Wörner jest postrzegany jako podstawowy inspirator przemian w Sojuszu. Gdy runął Mur Berliński, był on jednym z pierwszych, którzy jasno przedstawili historyczną szansę, jaką stwarzało to wydarzenie zarówno w odniesieniu do przekształcenia stosunków z byłymi członkami Układu Warszawskiego, jak i do tworzenia nowych struktur bezpieczeństwa zdolnych do współgrania z rewolucją polityczną, która miała wpływ na całą Europę. Podczas gdy niektórzy analitycy sugerowali, że zakończenie zimnej wojny będzie zwiastunem zamierania Sojuszu, Wörner wzywał do zintegrowania nowych demokracji w Europie ze wspólnotą transatlantycką oraz rozpoczął transformację NATO, aby dostosować je do fundamentalnie zmienionej równowagi sił.

Wörner od samego początku był zwolennikiem Północnoatlantyckiej Rady Współpracy (NACC) – później przekształconej w Radę Partnerstwa Euroatlantyckiego (EAPC), która została utworzona w 1991 roku, aby nadać konkretne znaczenie ofercie NATO, którą było wyciągnięcie ręki do byłych przeciwników i wola współpracy z nimi w celu przezwyciężenia podziałów z przeszłości. Obecnie EAPC, podobnie jak czyniła to NACC w czasach Wörnera, pełni żywotną funkcję dla NATO oraz jego państw partnerskich – jest inspiratorem poprawy komunikacji, dyplomacji i zrozumienia pomiędzy Sojuszem, a świeżo oswobodzonymi państwami w Europie. Ponadto, pozostaje podstawowym forum dialogu politycznego dla bardzo wielu państw w Europie Południowej i na Kaukazie.

Stworzenie NACC było w istocie pierwszym krokiem o wymiarze organizacyjnym w kierunku otwierania drzwi dla byłych przeciwników z czasów zimnej wojny. Posłużyło również jako budulec dla natowskiego programu Partnerstwa dla Pokoju, któremu obecnie przypisuje się zasługę udzielenia pomocy wielu nowym demokracjom w zakresie profesjonalizacji ich sił zbrojnych oraz wzmocnienia demokracji poprzez poprawę stosunków cywilno-wojskowych. Od chwili jego utworzenia w 1994 roku Partnerstwo dla Pokoju pomogło także poprawić współpracę wojskową oraz zwiększyć interoperacyjność sił zbrojnych państw partnerskich i NATO (dalsze informacje o Partnerstwie dla Pokoju można znaleźć w artykule Roberta Weavera Dalsze budowanie bezpieczeństwa przez partnerstwo w wiosennym numerze Przeglądu NATO NATO z 2004 roku).

Wörner był jedną z pierwszych osobistości w Kwaterze Głównej NATO, które dostrzegły potencjalne korzyści wynikające z rozszerzenia Sojuszu o państwa w Europie Środkowej i Wschodniej. W publicznych wystąpieniach, a także poprzez zakulisowe działania, uczynił wiele, aby w zdecydowany sposób umieścić rozszerzenie w planie dyskusji i działań Sojuszu. Chociaż niezbędny konsensus w kwestii rozszerzenia nie ziścił się do momentu jego śmierci, wcześnie wyrażone poparcie Wörnera dla tej idei pomogło stworzyć fundament polityczny pod pierwsze rundy rozszerzenia, które dokonały się po szczytach Sojuszu w Madrycie (1997) i w Pradze (2002). Od czasu śmierci Wörnera stworzono nowe struktury bezpieczeństwa. Liczba członków Sojuszu wzrosła z 16 do 26, a NATO nawiązało efektywne partnerstwo z niemal wszystkimi byłymi republikami radzieckimi. Jednak fundamenty tego procesu udało się stworzyć podczas kadencji Wörnera i pod jego kierunkiem.

Stosunki z Rosją

Poza popychaniem do przodu integracji nowych demokracji w Europie z Sojuszem oraz wspomaganiem tworzenia nowych struktur bezpieczeństwa dla NATO, Wörner miał również wpływ na zachęcanie NATO do udzielenia poparcia Michaiłowi Gorbaczowowi, gdy ten radziecki przywódca reformował swoją politykę wewnętrzną i zagraniczną. Przez znaczną część życia zawodowego Wörner był postrzegany jako żarliwy zwolennik silnej polityki obronnej mającej ochronić państwa demokratyczne, do głębi świadomy ówczesnego zagrożenia konfrontacją wojskową ze Związkiem Radzieckim oraz ryzyka eskalacji nuklearnej. Jednak, gdy Gorbaczow złagodził swoje stanowisko wobec Zachodu, Wörner również otwarcie i zdecydowanie zachęcał Sojusz oraz pozostałą część wspólnoty międzynarodowej do wspierania reform Gorbaczowa. Natychmiast po szczycie NATO w Londynie, w lipcu 1990, Wörner złożył historyczną wizytę w Moskwie, aby przekazać przyjazne przesłanie Sojuszu oraz wykorzystał tę okazję do wyrażenia swojego osobistego poparcia dla wzmocnienia współpracy pomiędzy NATO i Związkiem Radzieckim oraz dla „budowania nowych struktur”. Rok później, odwiedzając NATO na zaproszenie Wörnera, radziecki minister spraw zagranicznych Eduard Szewardnadze pokazał, że ta oferta została poważnie przyjęta.

Obecnie podstawowa wizja stosunków NATO z Rosją, sformułowana przez Wörnera, wydaje się w dużej mierze zrealizowana. W 1997 r. NATO i Rosja podpisały Akt Stanowiący NATO-Rosja. Po przeminięciu rozbieżności politycznych w sprawie Kosowa, NATO i Rosja zgodziły się w Rzymie, w maju 2002 r., utworzyć nową Radę NATO-Rosja i -jak wyraził się w Przeglądzie NATO Paul Fritch – zawarły ponowne małżeństwo. Partnerstwo to przeżywało po drodze trudności, jednak Rada NATO-Rosja uczyniła także postępy w wielu kwestiach politycznych i wojskowych (ocena Rady NATO-Rosja przedstawiona jest w artykule Paula Fritcha Nadzieja budowana na fundamencie doświadczenia, zamieszczonym w jesiennym numerze Przeglądu NATO z 2003 r.)

Żołnierze rosyjscy przez ponad siedem lat brali udział w kierowanych przez NATO operacjach pokojowych zarówno w Bośni i Hercegowinie, jak i w Kosowie, służąc ramię w ramię z kolegami z państw natowskich. Ponadto, Rosja coraz bardziej angażuje się jako partner NATO w wysiłki zmierzające do pokonania terroryzmu. Chociaż wiele osób przysłużyło się udanej integracji stosunków NATO-Rosja, którą widzimy obecnie, Wörner pomógł rozpocząć dialog polityczny i zachęcił do podejmowania kroków w kierunku zintensyfikowania współpracy pomiędzy NATO i Związkiem Radzieckim oraz Rosją.

Nowe misje

O ile dziedzictwo Wörnera jest jasno określone poprzez jego wysiłki zmierzające do zreformowania struktur NATO oraz zachęcenia Związku Radzieckiego do podjęcia kroków w kierunku demokracji, wielu najżywiej zapamięta pragnienie Wörnera, aby NATO przeciwstawiło się łamaniu praw człowieka i niestabilności politycznej w byłej Jugosławii. Wydaje się, że korzystał on z każdej dostępnej okazji – wykładów na konferencjach akademickich, przemówień wygłaszanych podczas wizyt u przywódców państw Sojuszu oraz wtorkowych oficjalnych lunchów z ambasadorami NATO –aby popchnąć państwa sprzymierzone do podjęcia wojskowego zaangażowania na Bałkanach. Gdy zarówno NATO, jak i ONZ zmagały się, aby wypracować wspólne i znaczące reakcje na rozpad Jugosławii na początku lat 90., Wörner wykorzystywał swoją pozycję Sekretarza Generalnego, aby wzywać Sojusz do przeciwstawienia się temu, co uważał za zagrożenie dla politycznej stabilności Europy Południowej.

Ten kryzys był nie tylko największą humanitarną tragedią, jaka wydarzyła się w Europie od czasów II wojny światowej, ale także inspirował wielu obserwatorów do kwestionowania zasadności NATO. Wörner przewidział zarówno moralne implikacje niezdolności NATO do działania, jak i instytucjonalną potrzebę zapewnienia faktycznych reakcji NATO. Chociaż niechęć państw sprzymierzonych do działania była dla niego źródłem frustracji, nadal sprawował kierownictwo jak przystało na męża stanu, aż do ostatnich dni życia, nawet z łóżka w szpitalu. Gdy kryzys bałkański pogłębiał się, a NATO nadal nie reagowało, cytując słowa Fryderyka Wielkiego, Wörner stwierdzał: „dyplomacja bez miecza jest jak muzyka bez instrumentów.”

Często Wörner był osamotniony w nawoływaniu do podjęcia działań zbrojnych, a jednak pod jego kierownictwem NATO po raz pierwszy w historii zastosowało środki wojskowe. Stało się to 28 lutego 1994, gdy zestrzelone zostały cztery myśliwce Serbów Bośniackich naruszające narzuconą przez ONZ strefę zakazu lotów. Chociaż opcje wojskowe Sojuszu były podczas jego kadencji stosowane nader oszczędnie, nigdy nie wycofał się on z nawoływania NATO do zajęcia bardziej zdecydowanego stanowiska. Można powiedzieć, że jedną z okoliczności, gdy wykazywał się on największą odwagą pełniąc funkcję w NATO były sesje Rady Północnoatlantyckiej poświęcone kryzysowi w Bośni, którym przewodził. Ignorując zagrożenie własnego zdrowia, pracował wówczas, by wypracować konsensus wśród państw członkowskich Sojuszu, niezbędny do podjęcia działań zbrojnych. Decyzja Sojuszu o przeprowadzeniu kampanii powietrznej – operacji Deliberate Force, z 30 sierpnia 1995 oraz związana z nią interwencja pomogły ściągnąć wszystkie walczące strony do stołu negocjacji pokojowych w Dayton, Ohio i doprowadziły do rozmieszczenia kierowanych przez NATO sił zbrojnych w Bośni i Hercegowinie, które nadal budują pokój i stabilność w tym kraju. Ta przełomowa interwencja nastąpiła rok po śmierci Wörnera, jednak to jemu należy przypisać wiele zasług w związku z przygotowaniem fundamentów tej operacji. To, co pozostawił po sobie, to narzucenie Sojuszowi nie tylko moralnie uzasadnionej, ale także właściwej roli, przy założeniu, że miałby on być zdolny do stawiania czoła wyzwaniom dla bezpieczeństwa..

Najprawdopodobniej Wörner opowiedziałby się także za potężną interwencją wojskową w Kosowie, gdy kryzys bezpieczeństwa narastał tam w latach 1998 i 1999, bardzo podobnie, jak czynił to jego następca na stanowisku Sekretarza Generalnego, Javier Solana. Chociaż Wörner zmarł ponad 4 lata przed operacją Alied Force, ta precedensowa akcja wojskowa podjęta w 1999 roku była już przygotowana przez wydarzenia w Bośni i Hercegowinie. W tym sensie jego wizja NATO została ponownie zrealizowana w postaci reakcji Sojuszu na łamanie praw człowieka w Kosowie.

Uwzględniając determinację Wörnera, aby postrzegać NATO w kategoriach „globalnej odpowiedzialności”, bez wątpienia zaaprobowałby on również wiele inicjatyw politycznych, które Sojusz realizował od tego czasu w swoich stosunkach z szerszym światem, takich jak Dialog Śródziemnomorski, Inicjatywa dla Europy Południowowschodniej, a także działania mające zapobiec konfliktowi w byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii*, działania pokojowe w Afganistanie oraz zaangażowanie w Iraku. Wörner pragnął, aby Sojusz porzucił status quo i okazywał swoją trwałą niezbędność. Od 1994 r. dzieje się to na wielu płaszczyznach.

Najnowsze wyzwania

Reputacja Wörnera wynikała po części z tego, że potrafił on otwarcie opowiadać się za tym, co w jego przekonaniu było słuszne. Jak na Sekretarza Generalnego, którego rolą jest budować konsensus w Radzie Północnoatlantyckiej, ale który nie może wyręczać państw sprzymierzonych w podejmowaniu decyzji, wyjątkowa była jego gotowość do zajmowania niezależnych stanowisk oraz przeprowadzanie ostrej argumentacji w ich obronie. Chociaż upamiętnił się jako pierwszorzędny dyplomata, utrzymujący doskonałe stosunki ze wszystkimi członkami Rady i ambasadorami, nie wahał się osobiście, w decydujący sposób skłaniać państw członkowskich do osiągnięcia kompromisu, adaptacji i ewolucji dla dobra Sojuszu. Dlatego też, podobnie jak jego następcy, opowiedziałby się on za udoskonaleniem i doinwestowaniem zdolności obronnych Sojuszu. Zarówno jako niemiecki minister spraw zagranicznych w latach 1982-1988, jak i Sekretarz Generalny NATO, był głośnym i konsekwentnym orędownikiem modernizacji potencjału obronnego. Gdy państwa członkowskie NATO zmniejszały wydatki na obronę, zawsze wywoływało to stosowną reakcję Wörnera.

Transatlantyckie rozbieżności w sprawie Iraku, obserwowane w ostatnich latach, bez wątpienia byłyby głęboko żenujące dla Wörnera, podobnie jak przed dziesięciu laty podziały w NATO w sprawie Bośni i Hercegowiny doprowadzały go do frustracji. Jakiekolwiek byłoby jego osobiste stanowisko wobec Iraku (które wyraziłby jasno), bez wątpienia prowadziłby on kampanię na rzecz wypracowania za wszelką cenę wspólnego stanowiska Sojuszu, podobnie jak uczynił to w sprawie wojny w Zatoce w 1991 roku. Bez wątpienia jego zdecydowane, śmiałe i czasami niezależne poglądy miałyby wpływ na tę debatę. Jako gorący zwolennik NATO i wypracowanego przez nie historycznego partnerstwa, przewodziłby kampanii na rzecz jedności transatlantyckiej, podobnie jak czynił w przypadku tak wielu innych trudnych spraw, z którymi Sojusz zmagał się pod jego kierownictwem.

Obecnie, 10 lat później, NATO dokonało adaptacji, ewolucji i postępu zgodnie z wieloma kierunkami działania, które próbował realizować Wörner. Jego wizja NATO, choć jedynie częściowo zrealizowana przed jego śmiercią, miała i ma trwały wpływ na obecną ewolucję Sojuszu. Przede wszystkim, Sojusz zawarł pokój ze swoimi dawnymi komunistycznymi przeciwnikami oraz zaakceptował nowe misje, które rozszerzają jego rolę, daleko poza tradycyjnie zakreślone granice. Chociaż w NATO utrzymują się polityczne wyzwania i rozbieżności, co jest nieuniknione w sojuszu skupiającym 26 suwerennych państw, spuścizna i wizja Wörnera oferują klucz do zrozumienia roli Sojuszu na początku XXI wieku.


Ryan C. Hendrickson jest adiunktem ds. nauk politycznych na Eastern Illinois University oraz autorem „THE CLINTON WARS: THE CONSTITUTION, CONGRESS AND WAR POWERS” [WOJNY CLINTONA: KONSTYTUCJA, KONGRES ORAZ SIŁY TOCZĄCE WOJNĘ” (Vanderbilt University Press, 2002). Obecnie prowadzi badania nad publikacją o Sekretarzach Generalnych NATO.


* Turcja uznaje Republikę Macedonii pod jej konstytucyjną nazwą.




Sprawy wojskowe

Zwalczanie terroryzmu za pomocą technologii

Marshall Billingslea szuka odpowiedzi na pytanie, jak NATO rozwija technologię, aby przeciwstawiać się coraz bardziej zaawansowanym technicznie formom terroryzmu. Potencjał destrukcyjny ugrupowań terrorystycznych stopniowo narasta, jako że terroryści wykazują dużą biegłość w posługiwaniu się nowoczesną technologią do osiągania własnych celów. W odpowiedzi, członkowie NATO współpracują ze sobą w celu wypracowania i udoskonalonych technologii przydatnych do zwalczania tego coraz bardziej złożonego zagrożenia.

Atak na USA z 11 września 2001 r. jest przerażającym przykładem tego, jak produkty nowoczesnej technologii – cywilne samoloty porwane i zamienione w pociski rakietowe - mogą stać się narzędziem terrorystów. Posługując się internetem, terroryści opracowali również zaawansowane i wszechstronne techniki komunikowania. Wykazali się zdolnościami ekspertów w fabrykowaniu urządzeń wybuchowych dzięki przekształceniu bardzo różnorodnych przedmiotów – od telefonów komórkowych do dzwonków przy drzwiach oraz w produkowaniu materiałów wybuchowych na bazie całej gamy substancji – od wojskowych materiałów wybuchowych, poprzez dynamit dostępy w legalnym obrocie handlowym, aż po improwizowane mieszanki nawozów sztucznych. Co więcej, potrafią wpasować wysoce zaawansowane chemiczne materiały wybuchowe do przedmiotów codziennego użytku.

Jeszcze bardziej niepokojące jest zainteresowanie tych ugrupowań bronią chemiczną i biologiczną, a także ładunkami radiologicznymi i (być może) nuklearnymi. Przywódcy organizacji terrorystycznych jednoznacznie wyrazili wolę pozyskania i wykorzystania broni masowego rażenia. Bez wątpienia stanowi to poważny problem i zagrożenie dla wszystkich narodów.

Podczas szczytu NATO w Stambule przywódcy Sojuszu formalnie zatwierdzili Program Prac na rzecz Obrony przed Terroryzmem, co było uzupełnieniem innych decyzji podjętych w celu wzmocnienia zdolności Sojuszu w obliczu terroryzmu. Program ten został ogłoszony przez Narodowych Dyrektorów ds. Uzbrojenia, którzy dwa razy w roku odbywają formalne spotkania w formacie Konferencji Narodowych Dyrektorów ds. Uzbrojenia (CNAD). Celem programu jest wspomaganie narodowych programów naukowych i badawczych w celu wypracowywania nowych i udoskonalonych technologii przydatnych do zwalczania terroryzmu.

Program Prac na rzecz Obrony przed Terroryzmem w początkowej fazie koncentruje się na stworzeniu dziewięciu systemów wspierających zapobieganie konkretnym formom ataków terrorystycznych oraz wyposażeniu sił zbrojnych w nowe, najnowocześniejsze technologie do wykrywania, udaremniania wysiłków i ścigania terrorystów.

W szczególności, inicjatywa ta doprowadzi do wypracowania udoskonalonych metod, które umożliwią siłom zbrojnym NATO udaremnianie skuteczności ładunków wybuchowych stosowanych przez terrorystów – takich jak bomby umieszczane w samochodach lub na poboczach dróg oraz ułatwią wyszukiwanie takich ładunków i ich twórców; poprawią zdolność saperów do usuwania materiałów wybuchowych oraz radzenia sobie ze skutkami ataku bombowego; ochronią samoloty przed pociskami wystrzeliwanymi z ręcznych wyrzutni; zabezpieczą helikoptery przed ogniem ręcznych granatników przeciwpancernych, ochronią nabrzeża i statki przed ślizgaczami i płetwonurkami wyposażonymi w materiały wybuchowe; wzmocnią ochronę przed bronią chemiczną, biologiczną, radiologiczną i nuklearną; pozwolą na precyzyjne zrzuty sił ds. operacji specjalnych i ich wyposażenia, a także pozwolą prowadzić wywiad, rozpoznanie i namierzanie terrorystów oraz przeciwdziałanie atakom moździerzowym.

Do kierowania tymi wysiłkami Sojusz wyznaczył koordynatora ds. technologii antyterrorystycznych, który będzie wspierać Przewodniczącego CNAD i nadzorować pracę zespołu specjalistów z kilku państw NATO. Główne grupy CNAD – Grupy ds. Uzbrojenia Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Sił Lądowych oraz Organizacja Badań i Technologii NATO oraz Doradcza Grupa NATO ds. Przemysłu – to główne siły napędowe programu.

Przeciwdziałanie amatorskim ładunkom wybuchowym

Amatorskie ładunki wybuchowe lub bomby domowej roboty są obecnie ulubioną bronią terrorystów i podczas ataków terrorystycznych przysparzają najwięcej ofiar wśród personelu sojuszniczych sił zbrojnych oraz ludności cywilnej. Broń ta jest rozmieszczana i detonowana za pomocą szerokiej gamy środków i technik, takich jak bomby w samochodach i ciężarówkach, bomby przydrożne oraz wypełnione środkami wybuchowymi pasy i kamizelki zamachowców – samobójców.

Aby przeciwdziałać temu zagrożeniu, NATO zdobywa szczegółową wiedzę o tym, jak terroryści konstruują i wykorzystują te ładunki oraz jaka jest siła wybuchu każdego z ich rodzajów. Kiedy poznamy różnorodność metod wytwarzania takiego uzbrojenia dostępnych terrorystom, zaczniemy wypracowywać cała gamę technologii, które zakłócą ich działanie oraz sposobów wyszukiwania miejsc, gdzie takie bomby są produkowane i ukrywane. Hiszpania objęła w ramach CNAD kierownictwo nad wypracowywaniem nowych technik i zdolności w tej dziedzinie, a poważne przedsięwzięcia przemysłowe zostały już zainicjowane.

Usuwanie materiałów wybuchowych

Składy materiałów wybuchowych i niewypałów często okazywały się źródłem uzbrojenia dla ugrupowań terrorystycznych. Na przykład w Iraku, najczęściej spotykany typ bomb rozmieszczanych na poboczach dróg to tak zwane „wieńce stokrotek” złożone z pocisków artyleryjskich powiązanych jednym kablem detonatora. Przy pomocy USA, NATO tworzy bazę danych dokumentującą wszystkie rodzaje niewybuchów znajdowanych w kluczowych regionach operacji. Ta baza danych będzie kluczowym wsparciem dla saperów, którzy muszą decydować, jak rozbrajać ładunki wykorzystywane przez terrorystów. Dodatkowo, pod kierownictwem Norwegów i Słowaków, saperzy z NATO będą odbywać narady poświęcone kwestii jakie technologie – w tym automatyzacja, nowe superlekkie włókna oraz wspomaganie cyfrowe, mogą wzmocnić ochronę i ułatwić rozbrajanie ładunków, a także, jakie normy należy ustanowić, aby wspomóc podnoszenie wspólnego poziomu wiedzy eksperckiej Sojuszu.

Ochrona samolotów przed pociskami ziemia-powietrze wystrzeliwanymi z ręcznych wyrzutni

Al-Kaida i powiązane z nią ugrupowania weszły w posiadanie przenośnych pocisków ziemia-powietrze, tak zwanych MANPADS, i wykorzystują je do przeprowadzania licznych ataków na samoloty wojskowe i cywilne, zarówno udanych, jak i nie. Były wśród nich przeprowadzone w 2002 roku nieudane zamachy w Kenii na samoloty El Al , a także udane ataki na wojskowe i cywilne samoloty w Iraku. Eksperci NATO realizują obecnie rygorystyczne programy testów i analiz, aby stwierdzić, jak systemy samonaprowadzające są w stanie uchwycić i namierzyć położenie celu, jakim jest samolot. Ta wiedza umożliwi optymalizację systemów obronnych, które będą w stanie zmylić, pokonać i zniszczyć nadlatujące pociski.

Możliwe jest także zapewnienie większej ochrony samolotom za pomocą całej gamy środków nie związanych z technologią. Liczne proceduralne środki zapobiegawcze mogą być stosowane zarówno przez lotnictwo wojskowe, jak i cywilne – wydzielanie pilotom czasu na ćwiczenia na symulatorach lotu, które uczą ich, jak sobie radzić w przypadku nagłej utraty silnika. Zatem, poprzez połączenie metod technicznych i niezwiązanych z technologią, NATO zamierza zapewnić dużym, wolno poruszającym się samolotom dodatkowe rodzaje ochrony przeciwko zagrożeniu, jakim są pociski wystrzeliwane z ręcznych wyrzutni. Program testów trwa i większa liczba prób terenowych jest wyznaczona na 2005 r.

Ochrona helikopterów przed ogniem ręcznych granatników przeciwpancernych

Ataki na helikoptery z użyciem ręcznych granatników przeciwpancernych (RPG) oraz ognia z broni ręcznej spowodowały wiele strat ludzkich podczas ostatnich konfliktów. W odpowiedzi, NATO zaczęło tworzyć złożone rozwiązania ułatwiające samoobronę i wykrywanie zagrożeń dla helikopterów, a także wypracowywać metody zapobiegania tym zagrożeniom. NATO bada obecnie, jak technologie, takie jak poduszki powietrzne oraz miejsca siedzące z osłoną przeciwogniową, a także powłoki odporne na ogień granatników i materiały, które pierwotnie były projektowane dla opancerzonych transporterów pasażerskich mogą być wbudowane do istniejących i przyszłych wiropłatów. Uruchomiona została już ścisła współpraca z przemysłem w celu dopracowania tych koncepcji.

Ochrona nabrzeży i portów

Jako że skuteczne funkcjonowanie portów i nabrzeży ma fundamentalne znaczenie dla gospodarki światowej, zapewnia się im maksimum bezpieczeństwa. Terroryści wykazali się zdolnością do planowania i przeprowadzania zaawansowanych techniczne ataków na okręty wojenne, takie jak USS Cole u wybrzeży Jemenu w 2000 r., a także na jednostki floty handlowej, takie jak francuski tankowiec Limburgh, również u wybrzeży Jemenu w 2002 roku oraz zamachy na urządzenia portowe, takie jak ropociągi w pobliżu Basry w Iraku. Kolejne planowane ataki zostały skutecznie udaremnione przez państwa NATO. W istocie, konsekwencją jednego udaremnionego spisku jest fakt, iż NATO obecnie eskortuje żeglugę handlową w Cieśninie Gibraltaru w ramach operacji Active Endeavour – misji Sojuszu, której celem jest zakłócanie, odstraszanie i obrona przed działaniami terrorystów na Morzu Śródziemnym.

Pod przewodnictwem włoskim i dzięki wiedzy eksperckiej zbieranej przez dziesięciolecia przez Centrum Badań Podwodnych w La Spezia (Włochy), Sojusz przeprowadza bardzo różnorodne testy morskie z zastosowaniem nowych awangardowych technologii. W ramach programu NATO zgłębiane są na przykład możliwości i opłacalność stworzenia sieci sensorów ulokowanych na powierzchni i pod powierzchnią wody umożliwiających wykrywanie i niweczenie działań terrorystów, a także tworzony jest nowy mechanizm usuwania min podmorskich, który w zasadniczy sposób przyśpieszy to, co obecnie jest długim procesem, angażującym liczny personel. NATO bada również innowacyjne technologie unieruchamiające silniki nadpływających ślizgaczy, a także tworzy nowe procedury służące do udoskonalenia zdolności obronnych okrętów wojennych w obliczu ataków prowadzonych z powierzchni. Różnorodne próby były prowadzone we Włoszech i w Holandii w 2004 roku, a większa ich liczba jest planowana na rok 2005.

Wykrywanie, ochrona i zwalczanie broni chemicznej, biologicznej, radiologicznej i nuklearnej (CBRN)

Atak z 1995 roku na tokijskie metro dokonany przez sektę Aum Shinrikyo, podczas którego użyto sarinu pozostaje głęboko niepokojącym przykładem zdolności ugrupowań terrorystycznych do wykorzystywania broni chemicznej, a być może także biologicznej, nuklearnej i radiologicznej. Dokumenty Al-Kaidy odzyskane w Afganistanie oraz inne informacje otrzymane przez rządy państw członkowskich NATO wskazują na bardzo ograniczoną, ale rozwijającą się zdolność terrorystów do wykorzystania broni masowego rażenia w celu przeprowadzenia przyszłych ataków. Co więcej, znaleziono dowody na istnienie programu testów z wykorzystaniem związków cyjanku, a także podstawowe procedury produkowania gazu musztardowego, sarinu i bojowego środka trującego o działaniu paralityczno-drgawkowym VX. Udaremniono już kilka niewielkich ataków z użyciem toksyn, planowanych w Europie przez ugrupowania związane z Al-Kaidą. Istnieją również obawy, że terroryści noszą się z pragnieniem przeprowadzenia ataku w Ameryce Północnej, polegającego na rozproszeniu środków radiologicznych.

Wspierając wysiłki Wielonarodowego Batalionu Ochrony przed CBRN, środowiska producentów uzbrojenia w państwach Sojuszu rozwijają zdolność do wykrywania przypadków uwolnienia czynników CBRN, ochrony przed nimi oraz radzenia sobie z powodowanymi przez nie zagrożeniami. Członkowie Sojuszu opracowali projekty dokumentów wyznaczających wspólną doktrynę, procedury i normy dotyczące wyposażenia do ochrony przed takimi rodzajami broni oraz do odkażania po ataku. Co więcej, Sojusz opracował bazujący na wodzie środek odkażający, który jest obecnie testowany w państwach członkowskich NATO. Prowadzone są również badania nad wypracowaniem technologii do zdalnego wykrywania obecności tych śmiercionośnych substancji. Planowane są dalsze prace nad rozwojem zdolności wojskowych do zwalczania takich typów broni w warunkach polowych.

Technologie precyzyjnego zrzutu dla sił ds. operacji specjalnych

Terroryści często szukają bezpiecznego schronienia w odległych miejscach, gdzie – w ich przekonaniu – utrudnione będzie działanie sił zbrojnych i sił bezpieczeństwa NATO. Działania podejmowane przeciw Al-Kaidzie w Afganistanie wykazały, że siły sojusznicze ds. operacji specjalnych sięgają już daleko. Mimo to, precyzyjne zrzuty ludzi, sprzętu, zapasów i uzbrojenia we wszystkich warunkach pogodowych, zarówno na ekstremalnie dużych, jak i małych wysokościach, w różnorodnych okolicznościach, jest kluczową zdolnością wojskową, którą trudno jest osiągnąć.

W wymagających warunkach, takich jak te panujące w Afganistanie, gdzie infrastruktura transportowa jest ograniczona, zdolność do rozmieszczenia sił ds. operacji specjalnych oraz ponownego ich zaopatrywania za pomocą absolutnie precyzyjnych zrzutów, może okazać się niezwykle ważna. Dlatego też państwa członkowskie Sojuszu współpracują ze sobą nad wypracowaniem szeregu technologii i systemów mających zagwarantować, że żadne miejsce, niezależnie od tego, jak odległe, nie będzie mogło być bezpieczną przystanią dla terrorystów. Pierwsze takie testy są planowane na wiosnę 2005 roku, z aktywnym udziałem kilku państw członkowskich i nienależących do NATO.

Wywiad, rozpoznanie, sposoby obserwacji oraz wykrywanie i namierzania terrorystów

Anonimowość oraz zdolność do przeprowadzania ataków w wybranym miejscu i czasie, to przewagi taktyczne wykorzystywane przez terrorystów. NATO pracuje nad zredukowaniem i wyeliminowaniem tych przewag. Obecnie testowany jest cały szereg nowych sensorów i systemów służących do wykrywania oraz rozważane jest stosowanie nowego oprogramowania, modeli komputerowych i narzędzi analitycznych – a celem ich wszystkich jest wyposażenie rządów państw Sojuszu w zdolność do identyfikowania terrorystów bez względu na ich wysiłki zmierzające do wtopienia się w społeczność, namierzania ich oraz podejmowania niezbędnych działań w celu usunięcia zagrożenia.

Poza badaniem różnych środków technologicznych, Organizacja NATO ds. Badań i Technologii oraz Komitet Naukowy NATO wspólnie eksplorują kluczowe obszary nauk behawioralnych, takich jak „analiza czynników ludzkich” oraz psychologiczne aspekty terroryzmu. Niedawno zakończone sympozjum z udziałem światowych ekspertów ds. zamachowców – samobójców określiło szereg kluczowych zaleceń, które są obecnie badane przez NATO, z myślą o ich szybkim wdrożeniu.

Przeciwdziałanie atakom moździeżowym

Organizacje terrorystyczne okazały się zdolne do atakowania zarówno celów cywilnych, jak i wojskowych z użyciem rakiet i moździerzy. W związku z tym, NATO ogłosiło Program Przeciwdziałania Udoskonalonym Moździerzom, dodając go w październiku 2004 roku do Programu Prac na rzecz Obrony przed Terroryzmem. Celem tego przedsięwzięcia jest wyposażenie NATO w sprzęt taki, jak radary radiolokacyjne i technologie laserowe niezbędne do automatycznego wykrywania pozycji ogniowych moździerzy oraz umożliwiające działanie z szybkością i precyzją niezbędną do skutecznego oddania ognia. Pozyskanie takich zdolności umożliwi NATO zapewnianie skutecznej ochrony własnym jednostkom i innym potencjalnym celom. Holandia będzie występować jako państwo wiodące w tej dziedzinie.

Ta przełomowa inicjatywa i cały Program Prac na rzecz Obrony przed Terroryzmem jest ważny dla ochrony zarówno sił zbrojnych, jak i cywilnej ludności oraz infrastruktury NATO. W miarę jak pracujemy nad stworzeniem lepszych metod uzbrajania i wyposażania sił Sojuszu, aby zakłócić i zniszczyć siatki terrorystyczne oraz niweczyć planowane ataki terrorystyczne, środowiska producentów uzbrojenia NATO odgrywają coraz ważniejszą rolę w walce przeciw terroryzmowi. Szeroki zakres Programu przyczyni się także do stabilności i bezpieczeństwa społeczności międzynarodowej i wzmocni więzi z organizacjami spoza Sojuszu, takimi jak Unia Europejska, Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Marshall Billingslea jest Asystentem Sekretarza Generalnego NATO z Pionu ds. Inwestycji Zbrojeniowych NATO oraz Przewodniczącym zarówno CNAD, jak i Zarządu NC3





  Autorzy
 


Gülnur Aybet jest wykładowcą stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Kent w Canterbury (Anglia) oraz autorem A European Security Architecture After the Cold War: Questions of Legitimacy [Architektura bezpieczeństwa europejskiego po zimnej wojnie: kwestia legitymizacji”] (Palgrave MacMillan, 2000)

Marshall Billingslea jest Asystentem Sekretarza Generalnego NATO z Pionu ds. Inwestycji Zbrojeniowych NATO oraz Przewodniczącym zarówno CNAD, jak i Zarządu NC3

Ryan C. Hendrickson jest adiunktem ds. nauk politycznych na Eastern Illinois University oraz autorem THE CLINTON WARS: THE CONSTITUTION, CONGRESS AND WAR POWEWRS [WOJNY CLINTONA: KONSTYTUCJA, KONGRES ORAZ SIŁY TOCZĄCE WOJNĘ” (Vanderbilt University Press, 2002).

Stefan Melnik jest niezależnym autorem piszącym o sprawach międzynarodowych oraz konsultantem programów budowania demokracji

C. Richard Nelson jest dyrektorem ds. programowych w Radzie Atlantyckiej Stanów Zjednoczonych (ACUS)

Lionel Ponsard jest doradcą ds. badań w Akademii Obrony NATO w Rzymie

Nicola de Santis jest koordynatorem ds. państw regionu śródziemnomorskiego oraz ICI w Pionie Strategii Informacyjnych NATO

Daniel Speckhard jest szefem Jednostki ds. Planowania Polityki w gabinecie Sekretarza Generalnego.




  W następnym numerze
 

Następny numer Przeglądu NATO upamiętnia zakończenie misji SFOR w Bośni i Hercegowinie oraz rozmieszczenie sił EUFOR. Zawiera artykuły oraz wypowiedzi czołowych analityków i praktyków takich jak: Carl Bildt, Kai Eide, Jaap de Hoop Scheffer, James R. Locher i Javier Solana.