Wejdź na stronę główną NATO
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO
      Bieżący numer: Jesień 2002 Poprzednie numery  |  Język
Wejdź na stronę główną NATO
 Spis treści
 Wprowadzenie
 Streszczenia
 Debata
 Recenzja
 Wywiad
 Felietony
 Analiza
 Sprawy
 wojskowe
 Statystyka
 Autorzy
 Łącza (linki)
 W następnym
 numerze
Wejdź na stronę główną Przeglądu NATO Kontakt z redakcją/subskrypcja Wersja do drukowania

wyślij ten artykuł do przyjaciela

Sprawy wojskowe
Sięgając myślą poza Szczyt w Pradze

Włączyć się do ekscytującej i odpowiedzialnej misji:
Państwa w Europie Środkowej i Wschodniej
zwiększyły swój udział w międzynarodowych
operacjach pokojowych
(© SFOR)

Andrew Cottey, Timothy Edmunds i Anthony Foster analizują reformę sił zbrojnych w Europie Środkowej i Wschodniej oraz zdolności potencjalnych członków NATO.

Zanim upłynie pół bieżącej dekady, NATO i Unia Europejska mogą pozyskać aż do dziesięciu nowych członków z Europy Środkowej i Wschodniej. Powszechnie uważa się, że Bułgaria, Estonia, Łotwa Litwa, Rumunia, Słowacja i Słowenia będą prawdopodobnie zaproszone do wstąpienia do NATO na Szczycie Praskim. Razem z Republiką Czech, Węgrami i Polską, które wstąpiły do NATO w roku 1999, wyżej wymienione są również tymi państwami w regionie, które obecnie negocjują swoje członkostwo w Unii Europejskiej. Dołączenie dziesięciu nowych członków z Europy Środkowej i Wschodniej doda nowy wymiar toczącej się już debacie dotyczącej zdolności obronnych oraz podziału obciążeń wewnątrz NATO, a także wyłaniającej się unijnej Europejskiej Polityce Bezpieczeństwa i Obrony. Jednak kwestia, która nie została we właściwy sposób podjęta brzmi: co nowi członkowie mogą i powinni wnieść w sensie wojskowym do NATO i Unii Europejskiej oraz jak narodowe programy reformy obronności odnoszą się do szerszych zbiorowych wysiłków NATO i Unii Europejskiej w zakresie modernizacji systemów obrony.

Jeżeli wszystkie te państwa zostaną zaproszone do wstąpienia do NATO na nadchodzącym Szczycie w Pradze, liczba mieszkańców wszystkich państw członkowskich NATO wzrośnie z 735 milionów do 839 milionów w porównaniu z rokiem 1999 - co oznacza wzrost o 104 miliony lub około 14 procent (zob. tabela danych za rok 2000 - ostatni rok, za który dostępne są szczegółowe dane porównawcze). Aktywne siły zbrojne NATO wzrosną w podobnym stosunku, z 3 448 590 do
3 986 045 - co oznacza wzrost o około 16 procent. Rezerwowe siły zbrojne zwiększą się jednak w znaczący sposób, jako że państwa Europy Środkowej i Wschodniej dołączą 1 714 700 rezerwistów do liczby 3 774 000 rezerwistów będących do dyspozycji "starego" NATO - co oznacza wzrost o około 45 procent. W przeciwieństwie do tego, roczny produkt krajowy brutto (PKB) państw Europy Środkowej i Wschodniej wynosił jedynie 372 USD miliardy w roku 2002, w porównaniu z 18 0 74 USD miliardami odnotowanymi w państwach będących od dawna członkami NATO - co oznacza wzrost w PKB Sojuszu jedynie o 2 procent.

Dane liczbowe dotyczące wydatków na obronę są podobne. W roku 2000 starzy członkowie NATO wydali 460 USD miliardów na obronę, podczas gdy państwa środkowo- i wschodnioeuropejskie wydały 7 miliardów USD. Ich wstąpienie do NATO będzie zatem oznaczało jedynie 1,5 -procentowy wzrost wydatków obronnych w całym Sojuszu. Te liczby ilustrują twardą rzeczywistość. Chociaż łączne siły zbrojne państw NATO znacznie zwiększą się w wyniku rozszerzenia, nowe państwa członkowskie są stosunkowo biedne w porównaniu za starymi członkami a rzeczywiste środki, jakie mogą one przeznaczyć na obronę są znacznie bardziej ograniczone.


Zestawienia danych w odniesieniu do poszczególnych państw


Państwa członkowskie NATO i Unii
Europejskiej oraz kandydaci: wydatki na
obronę i siły zbrojne.

Zestawienia danych w odniesieniu do poszczególnych państw dobrze obrazują ten aspekt. Hiszpania ma niemal 40 milionów ludności i PKB sięgający 568 miliardów USD. Poświęcając 1,27 % PKB na potrzeby swoich sił zbrojnych, państwo to jest w stanie wygenerować budżet obronny równy 7,2 miliarda USD, który jest przeznaczony na wspieranie aktywnych sił zbrojnych liczących 143 450. Polska ma podobną liczbę ludności (prawie 39 milionów), ale znacznie mniejszy PKB równy 160 miliardów USD. Pomimo poświęcania znacznie większej części PKB na obronę (2,06%), budżet obronny Polski w kwocie 3,3 miliarda USD jest równy mniej niż połowie hiszpańskiego. Dodatkowo, polski budżet utrzymuje większe siły zbrojne, których aktywna część liczy 206 045 osób. Podobnie, Holandia ma prawie 16 milionów ludności i PKB równy 347 miliardy USD. Przeznaczając 1,87 procent PKB na obronę, ma budżet obronny równy 6,5 miliarda USD, który wspiera aktywne siły zbrojne w liczbie 50 430. Z drugiej strony, Rumunia z liczbą ludności ponad 22 miliony ma PKB równy jedynie 38,4 miliarda. Pomimo poświęcania 2,45 procent PKB na obronę, jej budżet obronny wynosi niecały 1 miliard USD, utrzymujący siły zbrojne w liczbie 103 000.

Inne kryterium porównywania nowych i starych państw członkowskich to ich udział w międzynarodowych operacjach pokojowych, włączając dowodzone przez NATO operacje w Bośni i Hercegowinie, Kosowie i byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii,* ale także inne misje posiadające mandat ONZ. W roku 2000 stare państwa członkowskie dostarczyły 63 293 uczestników operacji pokojowych, podczas gdy państwa środkowo- i wschodnioeuropejskie zapewniły 4 294 osoby personelu. Nowe państwa członkowskie wniosłyby zatem dodatkowe 7% do liczby sił pokojowych rozmieszczonych przez państwa członkowskie NATO - to znaczący wkład, ale także mniejszy niż ich proporcjonalny udział w całkowitej liczbie ludności poszerzonego Sojuszu. Znowu, zestawienia danych odnoszących się do poszczególnych państw jasno uwidaczniają ten argument. Belgia z liczbą ludności równą 10 milionów dostarcza prawie 1 500 uczestników operacji pokojowych. Republika Czech, o podobnej liczbie ludności, wnosi prawie 700 uczestników operacji pokojowych. Łotwa, z liczbą ludności 2,3 miliona zapewnia zaledwie nieco ponad 100 uczestników operacji pokojowych, podczas gdy Norwegia, z liczbą ludności 4,5 miliona, dostarcza ponad 1 100 żołnierzy sił pokojowych.

Państwa wschodnio- i środkowoeuropejskie od wczesnych lat 90. stykają się z poważnymi wyzwaniami w zakresie reformy systemów obrony. W wyniku upadku komunizmu, Bułgaria, Republika Czech, Węgry, Polska, Rumunia i Słowacja odziedziczyły siły zbrojne zbudowane według modelu radzieckiego, ze strukturą odpowiednią do operacji w ramach Układu Warszawskiego. Powszechnie zgadzano się, że te siły zbrojne były za duże w stosunku do nowej sytuacji międzynarodowej, a wysokie wydatki na obronę zbytnio obciążały gospodarki tych państw, zmagające się ogromnymi trudnościami.

W pierwszej połowie lat 1990 wprowadzono potężne cięcia w wydatkach na obronę, które w szerokim ujęciu zredukowały je o połowę w porównaniu z zimnowojennym poziomem z końca lat 1980. Poza tym, znacznie zmniejszono wielkość sił zbrojnych, postępowała ich reorientacja polegająca na odchodzeniu od roli przeznaczonej dla nich w Układzie Warszawskim, porzucono większość planów dotyczących zaopatrzenia, zredukowano poziomy szkolenia. Od niedawna niepodległe państwa bałtyckie i Słowenia stanęły przed odmiennym wyzwaniem związanym z budowaniem sił zbrojnych od podstaw (chociaż w przypadku Słowenii działo się to w oparciu o siły obrony terytorialnej, które zostały stworzone kiedy ten kraj był częścią byłej Jugosławii). Dla tych państw początkowym celem było stworzenie lekko uzbrojonych oddziałów obrony terytorialnej.


Reforma systemu obronnego

Od połowy lat 1990. państwa Europy Środkowej i Wschodniej - ze wsparciem i zgodnie z zachętą ze strony NATO - wprowadzają dalsze reformy systemu obronnego. Zazwyczaj koncentrują się one na dalszej redukcji ogólnych rozmiarów sił zbrojnych oraz na rozwijaniu sił zdolnych do udziału w operacjach pokojowych. Spadek wydatków obronnych został odwrócony w połowie lat 1990. Od tego czasu większość państw środkowo- i wschodnioeuropejskich wprowadziło małe podwyżki w swoich budżetach obronnych. Perspektywa członkostwa w NATO odegrała kluczową rolę jako element nacisków politycznych wspierających dalsze reformy obronności, udział w dowodzonych przez NATO operacjach na Bałkanach, a także wydatki na obronę. Co więcej, natowski program Partnerstwa dla Pokoju, Proces Planowania i Oceny Wykonania (PARP) oraz Plan Działań na rzecz Członkostwa (MAP) stworzyły ramy instytucjonalne do analizy kwestii związanych z reformą systemów obronnych. Jak pokazuje tabela, państwa w Europie Środkowej i Wschodniej wydają obecnie średnio 1,81 % swojego PKB na obronę - mniej niż wynosi średnia dla długoletnich członków, tj. 2,12 %, ale ogólnie porównywalnie do średniej w Unii Europejskiej, tj. 1,85%.

Te wydarzenia mają wielorakie implikacje. Bardzo pozytywnie należy ocenić fakt, iż państwa w Europie Środkowej i Wschodniej zwiększyły swój udział w międzynarodowych operacjach pokojowych, w szczególności w dowodzonych przez NATO operacjach na Bałkanach. Siły zbrojne z tego regionu, uczestniczące w operacjach zazwyczaj osiągają dobre wyniki i stopniowo przejmują bardziej wymagające zadania. Uczestnictwo w tych misjach przyczyniło się do wzrostu profesjonalizmu zaangażowanych jednostek. Być może wywoła to także pozytywny "efekt zstępujący" w odniesieniu do szerszej części sił zbrojnych tych państw, w miarę jak będzie następowała rotacja żołnierzy biorących udział w tych operacjach.

Państwa wschodnio- i środkowoeuropejskie od wczesnych lat 90. stykają się z poważnymi wyzwaniami w zakresie reformy systemów obrony.

Niektórzy krytycy dowodzą jednak, że państwa w Europie Środkowej i Wschodniej w coraz większym stopniu budują "dwuczłonowe" siły zbrojne dzielące się na elitarne kadry zdolne do działania u boku Sojuszników z NATO oraz opartą na poborze masę sił zbrojnych, której efektywność operacyjna maleje. W rzeczywistości, redukcje w budżetach obronnych oraz priorytetowe traktowanie elitarnych sił często prowadziło do znacznych redukcji wydatków na utrzymanie, działanie i szkolenie przeważającej części sił zbrojnych. Na przykład w roku 2000, rumuński Szef Sztabu generał Mihail Popescu przyznał, że 70% pilotów rumuńskich sił zbrojnych nie zachowywało gotowości bojowej ze względu na zbyt małą liczbę godzin spędzanych w powietrzu. Podobnie, ze względu na ograniczenia budżetowe, węgierscy piloci spędzają w powietrzu średnio od 50 do 75 godzin rocznie. Dla porównania, w amerykańskich Siłach Powietrznych uważa się, że 100 godzin wylatanych rocznie to niebezpiecznie niska liczba. W przypadku Węgier, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta sytuacja nie zmieni się w przewidywalnej przyszłości, z wyjątkiem sytuacji pilotów 30 Migów-29, którzy zostaną przydzieleni do misji NATO.

Państwa w Europie Środkowej i Wschodniej borykają się z długotrwałymi i poważnymi problemami utrudniającymi reformę systemów obronnych. Kiedy państwa te wstąpią do NATO, ich krajowe dylematy dotyczące obronności w coraz większym stopniu będą się stawać częścią kwestii związanych ze zdolnościami obronnymi i podziałem obciążeń, trapiących cały Sojusz. Stosunkowe ubóstwo państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz wiele innych stojących przed nimi problemów społecznych i gospodarczych, oznaczają, że nawet jeżeli nastąpi wzrost budżetów obronnych, środki dostępne dla ich sił zbrojnych pozostaną ograniczone. Przy całym szerokim poparciu dla prowadzonej przez Stany Zjednoczone wojny z terroryzmem, brak bezpośrednich i gwałtownych zagrożeń dla państw w tym regionie sugeruje nikłe prawdopodobieństwo dramatycznego wzrostu w wydatkach obronnych w przyszłości. Rządy w Europie Środkowej i Wschodniej stają przed trudnym zadaniem pogodzenia ograniczoności środków dostępnych na obronę, ze swoimi zobowiązaniami do uczestniczenia w międzynarodowych operacjach pokojowych, przy jednoczesnej malejącej gotowości operacyjnej przeważającej części sił zbrojnych oraz odkładaniu decyzji dotyczących zaopatrzenia sił zbrojnych.


Przegląd systemu obronnego

Od wstąpienia do NATO, Republika Czech, Węgry i Polska zgodnie podjęły nowe i ważne programy przeglądu systemu obronnego. W każdym przypadku przeglądy te zalecały skromne podniesienie wydatków na obronę, przy jednoczesnym dalszym zmniejszaniu wielkości sił zbrojnych oraz przejściu do stworzenia w znacznej mierze ochotniczych sił zbrojnych, zamiast opierania ich na poborze. Te wskazania są częścią jednego podejścia do reformy obronności: redukcji sił zbrojnych (zarówno w służbie czynnej, jak i rezerwie), aby uwolnić środki potrzebne do poprawy zdolności i efektywności operacyjnej tej części sił zbrojnych, która ma pozostać. Jak dalece to podejście umożliwi państwom w Europie Środkowej i Wschodniej rozwiązywanie ich dylematów związanych z obronnością - czas pokaże. Być może potrzebne będzie podjęcie bardziej radykalnych kroków w celu wygenerowania środków potrzebnych do bardziej ogólnej modernizacji sił zbrojnych.

W warunkach gdy inwazja lądowa wydaje się mało prawdopodobna, może rozsądnym rozwiązaniem dla państw w Europie Środkowej i Wschodniej będzie długoterminowe zmagazynowanie większej części wyposażenia, takiego jak czołgi i transportery opancerzone oraz rozwiązanie obsługujących je jednostek, zamiast podejmowania starań o utrzymanie tych sił na niskim poziomie gotowości. Co więcej, wszystkie państwa w tym regionie nadal mają duże rezerwowe siły zbrojne w porównaniu ze starymi członkami NATO. Ponieważ okresy służby zasadniczej zostały skrócone (często do mniej niż roku), częste są odmowy odbycia służby ze względu na przekonania oraz uchylanie się od służby, a pobory kolejnych roczników są ograniczane zarówno ze względu na czas, jak i na częstotliwość - efektywność tych rezerw również stoi pod znakiem zapytania. Dlatego też, być może również w tym obszarze możliwe byłoby dokonanie rozsądnych oszczędności.

Przy założeniu, że jakakolwiek groźba inwazji lądowej byłaby poprzedzona o kilka lat sygnałami ostrzegawczymi, ta strategia opierałaby się na znacznie wydłużonym okresie mobilizacji, zakładającym zdolność do wydobycia sprzętu z magazynów i wyszkolenia nowych jednostek, a nie polegałaby na prostej mobilizacji wcześniej istniejących sił rezerwowych.

Państwa środkowo- i wschodnioeuropejskie stoją wobec konieczności podjęcia istotnych decyzji w zakresie zaopatrzenia sił zbrojnych. Jako że ich wyposażenie jest spadkiem po okresie dominacji ZSRR, a w latach 1990. państwa te odkładały poważniejsze zakupy obronne, obecnie jest to pilny problem. Zarówno Republika Czech, jak też Węgry i Polska są pochłonięte kontrowersyjną debatą dotyczącą tego, czy kupić nowy samolot myśliwski, który samolot wybrać i ile sztuk zakupić. Nawet przy wsparciu i subsydiowaniu przez Zachód, kupno tak ważnej części wyposażenia jak samolot myśliwski i helikoptery bojowe, najprawdopodobniej pochłonie znaczny procent budżetów obronnych państw w tym regionie. Na przykład w roku 1999 Rumunia unieważniła swoją decyzję o zakupie amerykańskich helikopterów bojowych Bell 96 Cobra AH, w wyniku szeroko zakrojonej krytyki sugerującej, że ten zakup będzie w znacznej mierze symbolicznym gestem, którego nie będzie można właściwie wykorzystać, a ograniczenia budżetu obronnego tego państwa nie pozwolą na jego utrzymanie. Także Republika Czech została zmuszona do odłożenia, a być może porzucenia planów zakupu 24 myśliwców Gripen, co było wynikiem kosztów powodzi, która latem br. nawiedziła Europę Środkową. Co więcej, stosunkowo mała powierzchnia państw środkowo- i wschodnioeuropejskich prawdopodobnie oznacza, że indywidualnie zakupią one jedynie małe liczby tak drogich aktywów jak myśliwce, duplikując znaczną część wspierającej infrastruktury niezbędnej do ich utrzymania.


Debata

Istnieje potrzeba bardziej pogłębionej debaty o takich kwestiach związanych z zaopatrzeniem sił zbrojnych. Dla wielu państw w Europie Środkowej w Wschodniej być może sensowniejsze byłoby przeznaczenie dostępnych środków na naziemne systemy obrony powietrznej, systemy monitorowania przestrzeni powietrznej oraz rozwój infrastruktury bazowej umożliwiającej przerzucanie i rozmieszczanie samolotów z większych państw NATO. Alternatywną propozycją mogłoby być stworzenie kilku rzeczywiście wielonarodowych dywizjonów wyposażonych w myśliwce - łączących siły zbrojne państw w Europie Wschodniej i Zachodniej, a nawet być może włączających państwa, które nie są członkami NATO, takie jak Szwecja. Zadaniem takiego dywizjonu byłaby obrona powietrzna wszystkich uczestniczących w nich państw. To pomogłoby uniknąć duplikowania i kosztów związanych z utrzymaniem oddzielnych narodowych sił, a jednocześnie byłoby realizacją politycznej zasady obrony zbiorowej w wymiarze wojskowym. Udany rozwój korpusu duńsko-niemiecko-polskiego pokazuje, jak wielonarodowe siły zbrojne mogą zwielokrotniać wspólne możliwości i urealnić gwarancje bezpieczeństwa nadawane przez NATO.

Kolejna opcja to specjalizacja zadaniowa, w ramach której państwa zdecydowałyby się kierować środki na obszary, w których dysponują szczególnymi atutami, jednocześnie rezygnując z utrzymywania niektórych innych zdolności. Czeskie siły zbrojne mają na przykład wiedzę i doświadczenie w zakresie nuklearnych, biologicznych i chemicznych środków obrony. Gdyby to podejście zostało przyjęte (choćby w części), należałoby zrobić więcej, aby wspólnie rozważyć na szczeblu NATO i Unii Europejskiej, jakie specjalistyczne zdolności są potrzebne, które państwa mogłyby się przyczynić do ich rozwoju i jak pozostałe państwa mogłyby wtedy kierować swoje środki na inne cele.

Pójście dalej w kierunku wspólnego zaopatrywania, wielonarodowych sił zbrojnych oraz specjalizacji zadaniowej może być jednak trudne. Takie pomysły są sprzeczne ze zrozumiałą zasadą utrzymywania maksymalnie szerokiego wachlarza środków obrony narodowej, jako zabezpieczenia na wypadek najgorszego rozwoju wydarzeń. Realizacja tych idei ściera się również z drażliwą kwestią alokacji korzyści gospodarczych związanych z produkcją sprzętu i wyposażeniem sił - jak pokazują dysputy pomiędzy różnymi partnerami zaangażowanymi w zachodnioeuropejskie projekty, takie jak Eurofighter. W kontekście trwającej debaty na temat zdolności obronnych, są to problemy, które stoją przed całym NATO i całą Unią Europejską. Niemniej jednak, uwzględniając ograniczoność ich środków na obronę, argumenty za podążeniem tą drogą mogą być przekonujące dla państw w Europie Środkowej i Wschodniej.


Postęp

Pomimo tych trudności, od wczesnych lat 1990. państwa Europy Środkowej i Wschodniej poczyniły znaczny postęp w reformowaniu swoich sił zbrojnych. Stworzyły mechanizmy demokratycznej, cywilnej kontroli nad siłami zbrojnymi i obecnie aktywnie uczestniczą w operacjach pokojowych na Bałkanach i poza nimi. W ciągu dekady państwa bałtyckie przebyły drogę od państw pozbawionych sił zbrojnych do państw uczestniczących w dowodzonych przez NATO operacjach w Bośni i Hercegowinie oraz w Kosowie. Poszczególne państwa tego regionu obecnie rozwijają, albo już posiadają potencjał umożliwiający im wniesienie specjalistycznego wojskowego wkładu w niszowych dziedzinach, takich jak obrona nuklearna, biologiczna i chemiczna oraz rozminowywanie.

Niemniej jednak, państwa Europy Środkowej i Wschodniej stoją również w obliczu poważnych problemów w dziedzinie obrony. Stworzenie elitarnych kadr, zdolnych do działania ramię w ramię z Sojusznikami z NATO, do pewnego stopnia zakamuflowało spadek operacyjnej efektywności dużej części sił zbrojnych tych państw. Siły powietrzne, których piloci spędzają w locie zbyt małą liczbę godzin, aby przygotować się do warunków bojowych oraz siły lądowe, których sprzęt nie działa we właściwy sposób, są mało przydatne zarówno dla samych państw w tym regionie, jak i dla całego NATO. Stosunkowe ubóstwo tych państw oznacza, że nawet skromne zwiększenie ich budżetów obronnych nie sprawi, że będą one mogły znacząco zwiększyć rzeczywiste wydatki na obronę.

Rządy państw wschodnio- i środkowoeuropejskich oraz NATO jako całość, muszą uznać te fakty i wspólnie zbadać możliwe drogi dalszej współpracy. Rozwiązania mogą obejmować bardziej radykalną redukcję całości sił zbrojnych, porzucenie niektórych bardzo prestiżowych, ale kosztownych planów w zakresie zaopatrzenia oraz stworzenie większej liczby wielonarodowych sił zbrojnych i międzynarodowych planów zaopatrywania sił zbrojnych, większą specjalizację poszczególnych państw w ramach NATO i Unii Europejskiej oraz poświęcenie większej uwagi bardziej przyziemnym aspektom polityki obronnej, takim jak szkolenie, funkcjonowanie i utrzymanie gotowości bojowej oraz sprzęt łączności. Konieczne będzie zajęcie się trudnymi i drażliwymi kwestiami, zarówno na szczeblu krajowym, jak i zbiorowo - wewnątrz NATO i Unii Europejskiej. Bez podjęcia tych kroków, wkład sił zbrojnych państw tego regionu do NATO i Unii Europejskiej będzie mniejszy, niż mógłby być - lub powinien być - a korzyści z rozszerzenia nie będą w pełni spożytkowane.

Andrew Cottey jest wykładowcą University College w irlandzkim Cork, Timothy Edmunds i Anthony Forster są odpowiednio adiunktem i dyrektorem ds. badań w Departamencie Studiów Obronnych w King's College londyńskiego Kolegium dla Kadr Dowódczych i Sztabowych Rodzajów Sił Zbrojnych Wielkiej Brytanii (UK Joint Services Command and Staff College).

  Niniejszy artykuł korzysta z wyników projektu badawczego sponsorowanego przez Radę Badań Ekonomicznych i Społecznych (Economic and Social Research Council) "One Europe or Several?". Dalsze informacje można znaleźć w Internetowym Centrum Danych nt. Cywilno-Wojskowych Stosunków w Europie Środkowej i Wschodniej (http://civil-military.dsd.kcl.ac.uk).

...Początek strony...

* Turcja uznaje Republikę Macedonii pod jej konstytucyjną nazwą